Robić

– Jak dajesz  sobie  radę?        -” Zaprzyjaźniłam ” się z miotłą ( i mopem).

To  taka , krótka wymiana zdań  jak ktoś  przychodzi  do mnie , by wyjść  z moim psem na spacer ,( gdy moja mama jest w szpitalu) a ja akurat zamiatam mieszkanie.

Jesienią i zimą bardzo często  używam  miotły ( i mopa).  Czasem to przypomina „syzyfową pracę”.

Można  , by  się zastanowić czy to ma sens ? Ta podłoga i tak nigdy nie wygląda  na idealnie czystą, a jak wygląda to przez ” 5 min.”

Jednak  gdybym  tego  nie robiła  regularnie, byłby syf, więc trzeba  to ( mimo wszystko ) robić.

Moja modlitwa , uczestnictwo w Eucharystii często  jest tak „nieidealne”. Tyle rozproszeń:    problemy , zmęczenie lub  po prostu zwykłe lenistwo.

<span;>Ale nie chcę  się oddalać  nawet wtedy. Chcę mimo wszystko trwać.

Jedynka plus

Nigdy nie byłam  uczennicą ze świadectwem z czerwonyn paskiem . Przedmioty ścisłe sprawiały mi duży problem.

W liceum chyba zawsze byłam zagrożona albo z matmy  albo z chemii. Skupiałam się na tym, żeby  po prostu z tych przedmiotów  zdawać.

I naprawdę  bardzo  się  starałam, żeby tak było. Chodziłam na poprawy , z których  często  wychodziłam i tak  z 1 +.

To było frustrujące , ale i tak nie przestawałam uczyć się. Chodzić na poprawy i walczyć o tę 2.

Myśłałam sobie : – jak nie zdam to nie zdam, ale przynajmniej  będę  wiedziała, że zrobiłam wszystko  , by nie powtarzać klasy.
 
Czasem zastanawiamm  się  czy warto … Robić  coś dobrego? Starać się? Szczególnie, wtedy  jak i tak  mam poczucie porażki …

Dochodzę  jednak do wniosku , że przynajmniej zrobiłam wszystko  co mogłam / ” co do mnie  należało”- resztą niech zajmie się Bóg. 

Do kitu

Bezsilność  chyba nikt nie lubi tego stanu.
Doświadczanie własnych ograniczeń też czasem boli.

Podobno  są  ludzie- dla których  nie ma rzeczy niemożliwych  –   ja się  do nic nie zaliczam.

Dla mnie są  takie rzeczy. Wiem też , że choć ciągle się rozwijam to zawsze  będę doswiadczać ograniczeń , bo jestem  niepełnosprawna.

Poza tym jestem tylko człowiekiem i zawsze nim będę.

Znam tylko Jednego dla Którego  nie ma nic niemożliwego- Boga.

Tak bezsilności jest do kitu , ale ma też ” dobre stony” . Uczy mnie oddawania się Najwyższemu.

” Codziennie  wstaję, by potęgę Twoją  śnić. Dokądże będzie  świat kłamał , że  w centrum jestem  ja.”

W pełni

Nie jestem  ostatnio  dobra w podsumowaniach.

Może  dlatego, że ostatnie  4 lata  mojego życia mocno obfitują dla mnie  w sytuacje , które  sprzyjają codziennym „podsumowaniom” .

Robię  to na bieżąco. Nie czekam  na „wyjątkowe” daty.

Życzymy sobie  spełniania marzeń , spokoju/pokoju i przede wszystkim  zdrowia- tak to wszystko  jest ważne.

Ale gdy myślę nad tym- czego ja bym chciała-  przychodzi mi jedno do głowy.

Potrafić  rozeznawać z Duchem  Świętym wolę Bożą w moim życiu i nią żyć,  bo tak sobie  myślę, że to  doprowadzi mnie do życia w pełni.

” Siedziącemu na tronie. Szepnijcie aniołowie , że żyję tylko dla Niego, że tylko dla Niego. „

Prosta

Ostatnia prosta adwentu- a ja tak sobie  myślę  – jak łatwo – w tych nadchodzących Świętach – zgubić Ciebie Jezu…

Wśród choinek , światełek i prezentów – co cieszą oko.

W ” Magii Świąt ” , o której tak dużo słyszymy- w reklamach / telewizji.

W „atmosferze Świąt”, za którą  tęsknimy, na którą czekamy.

Tak łatwo  zapomnieć  o Tobie, w tej przedwiątecznej bieganinie ,po sklepach.

Tak mało czasu ,  na posprzątanie  domu , na przygotawanie ” mnóstwa” potraw, ale trzeba to wszystko ogarnąć.

Proszę  Cię Jezu , Daj się w te Święta (  na nowo   lub po raz pierwszy w życiu ) odnaleźć.

„Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca”

Dziękuję

33 lata temu  ( 12 grudnia 1989 roku) przyszłam na ten świat. Czy  to dużo czy mało?

Zależy  od tego –  kto i z jakiej perspektywy-  patrzy.

Dla  mnie to kawał czasu . Tak wiele rzeczy się wydarzyło,  również trudnych rzeczy. Ale to  przede wszystkim, one nauczyły mnie : pokory, zrozumienia , sztuki wybaczania ,cierpliwości, dystansu do siebie i życia.

Nauczyły mnie przeżywania straty i bólu oraz odrzucenia. Dostrzegania Światła w największych ciemnościach. Wdzięczności- dziękuję.

Przybywa mi lat , ale nie mam z tym problemu.  Wręcz przeciwnie. Nie boję się starości,  ani własnej śmierci.

Czasem  obawiam się tego,  w jakim kierunku  idzie ten  świat, bo mam wrażenie ( to moje osobiste  zdanie) ,   że wszystko  wywraca się do góry  nogami . Momentami bardzo trudno  mi się  w tym odnaleźć.

Przypominam  sobie jednak nieustannie ,że wbrew  temu , że na to czasem nie wygląda-  Pan Bóg  ma ten świat-  w swoich  rękach.

Ja -mam pracować  i  zastanawiać się najbardziej nad sobą oraz swoim życiem. Dążyć  do świętości.

” Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. (…)”

Zaraz

Zaraaaz – myślę, że to najczęściej, słyszą rodzice od  dzieci – gdy je o coś proszą.

Zaraz- czyli ile : 5 minut czy pół  godziny ?

Czasem  brakuje nam cierpliwości.  Internet  za wolno działa , ktoś odrazu  nie odpisuję  na smsa itp. Ktoś spoźnia się pięć minut. Winda za wolno jedzie.

Nieraz trzeba  poczekać i to nas troszkę wkurza. Bo lepsze jest TERAZ od ZARAZ.

Pierwszą dobrą cechą, którą  w sobie znalazłam i się ” przyznałam” z czystym sumieniem , była cierpliwości.

Potem doszłam do wniosku, że to cecha , która bardzo przydaję się w życiu i czyni je łatwiejszym.

„Jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy – jak niektórzy są przekonani, że Pan zwleka – ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich chce doprowadzić do nawrócenia.”

Być Bogiem

Kompletnie  nie znam  się na sporcie . Nie znam się  , nie interesuję się.  Od wielkiego  dzwonu obejrzę mecz. Niewielu znam ludzi  , którzy  tak naprawdę  ,znają się na piłce i  potrafią coś  obiektywnie ocenić/ wyłumaczyć mi.

Jednak brak kompetencji – nie przeszkadza ludziom , żeby wypowiadać  się ,na każdy temat  i twierdzić (nierzadko) , że oni by zrobili wszystko lepiej.

Tylko jak przychodziło co do czego , nic nie robią…

Jako ludzie mamy też mnóstwo pomysłów  jak powinno być na tym świecie.

Gdybyśmy tylko mogli być Bogiem , lepiej byśmy – to tutaj-  wszystko urządzili.

Biorąc pod uwagę , że każdy pojedyńczy człowiek  jest dla Niego ważny, i to że szanuje wolną wolę  każdego z nas  oraz X-  czynników  ,o których  nie mam pojęcia – stwierdzam – nie łatwo jest być Bogiem.

Ja z pewnością bym lepiej  tego świata  nie urządziła.

Nie chcę

Mówi się, że listopad to taki miesiąc refleksji – nad śmiercią i życiem.

Myślę sobie , że przed wieloma pochopnymi i głupimi decyzjami uchroniła mnie moja wyobraźnia.

Jak tak zrobię -pójdę w to-to teraz będzie mi fajnie , ale jutro będę czuła się z tym źle- stwierdzałam.

Ta „technika przewidywania” umocniona doświadczeniami pomaga mi również w codziennym życiu ( na każdej płaszczyźnie.)

Uczę się doceniać i widzieć wartość tego co mam , nawet w chwilach , gdy o to trudno ,bo po co mam czekać na kolejne straty?

Cały czas pamiętam również , że życie jest nieprzewidywalne i pewnych rzeczy , nie powinnam odkładać na potem , bo tego „potem” może nie być.

Nie czekam też ze zmianami w moim życiu, które wynikają z mojego rozwoju duchowego czy pomysłami -na ” lepszy czas ” , Adwent czy Wielki Post , bo mogę nie doczekać.

Nie chcę żałować…

S/M

Generalnie  zawsze  byłam niska i drobna . „Takie chucherko ” . Nigdy się nie odchudzałam, wręcz przeciwnie  miałam  momenty, że chciałam przytyć, bo co niektórzy  podejrzewali mnie o anoreksje czy inne zaburzenia  w odżywaniu.

Fakt jest taki, że nigdy nie miałam takich problemów,  ale jak mam dużo stresu to nie mogę/ nie chcę jeść. Nauczyłam się jednak w takich sytuacjach pilnować się – jeść chociaż  małe porcje z rozsądku.

Mój rozmiar to S/M . Wiem, że dziewczyny/ kobiety często  ” marzą ” o takim rozmiarze – ja zwłaszcza  jak ,byłam nastolatką  i chciałam wyglądać  poważniej – uważałam to za „minus” .
Teraz  jestem po trzydziestce i nie przeszkadza mi , że ludzie  czasem, odejmują mi nawet dziesięć lat.

Poza tym od tych , którzy mieli ambicję bym więcej  jadła ( oczywiście  wiem ,że  chcieli dobrze) ,bo byłam za chuda to ,gdy mieli okazję gdzieś  mnie wnosić, przenosić itd. – stwierdzali- To dobrze,że jesteś  jaka jesteś.

Może wiele naszych „minusów”  , z czasem  stanie  się dla nas naszym atutem?