Hejt

Mowa nienawiści, tzw. hejt. Dużo się o tym mówi, apeluje by tego nie robić. Powstało wiele kampanii społecznych, które starają się pokazać jak hejt potrafi doprowadzić u ofiar tego hejtu do kryzysu psychicznego, a nawet do śmierci…

 

Niestety… myślę , że do osób, które używają mowy nienawiści takie apele nie docierają.

Chyba, że doświadczają hejtu – to mówią o swojej krzywdzie.

 

Myślę, że ludzie potrafią hejtować wszystkich za wszystko. Nie ma świętości. I to niestety nigdy się nie zmieni…

 

Debata publiczna i słownictwo w przestrzeni publicznej tylko daje paliwo do takich zachowań.

 

Mnie tylko zadziwia, że ludziom nie szkoda czasu… i przeraża mnie to co muszą mieć w głowach używając takiego języka?

Chuderlak

Tak , tak, tak – przytyłam . To dla mnie nowa sytuacja , więcej kilogramów na stanie.

 

Do 30 -stki – raczej w ogóle nie przejmowałam się wagą, byłam chuderlakiem , który momentami chciał przytyć , bo dla wielu byłam za chuda i prawie nic nie jadłam.

 

A teraz no cóż , nie jestem już nastolatką , jestem dobrze po 30- stce i od jakiegoś czasu słyszę komentarze : ” przytyło Ci się ”

 

Czasem zastanawiam się czy teraz dla odmiany jestem grubasem ?

Wiosna

Przed ” chwilą ” pisałam o zimie , więc teraz napiszę o wiośnie. Ku uciesze tych którzy nie lubią zim i mrozów , zagościło słońce, śnieg stopniał.

Mi -ta zima przypomniała dzieciństwo, bo za moich „młodych lat „, taka zima, była co roku. Robiłam orły na śniegu , zjeżdzałam z górki na sankach ( o dziwo- nie bałam się)

Wzbudziło to na nowo podziw do mojej Mamy, która w takie zimy i tak codziennie zaprowadzała mnie do przedszkola , szkoły -nie mając somochodu .

W tym roku naprawdę przydały się zimowe ubrania i kozaki.

Codziennie też szła do piwnicy po węgiel i paliła w piecu. Przypomniał mi się chłód naszego mieszkania , który zaowocował moją dużą odpornością na choroby.

Tak -każda pora roku ma swoje plusy i minusy oraz czas. Teraz czas wiosny.

Bóg

Nie jestem Bogiem i bardzo mnie to cieszy. Moim zdaniem jakby ktokolwiek z ludzi , był Bogiem to , by po swojemu użył wszechmocy i najbardziej zatroszczył się o swoje sprawy i sprawy swoich najbliższych ( co by było naturalne

A ja zdaję sobie sprawę , że choć moje sprawy i moi najbliżsi ,są dla mnie najważniejsze to  Bóg ma do ogarnięcia cały świat  , każdego człowieka, a biorąc pod uwagę wolną wolę , którą nam dał ,to nie jest prosta sprawa.

Często  jednak ludzie bardzo chcą wejść w Jego kompetencje i próbują to robić.

Decydować o tym kto ma żyć , a kto umrzeć . Decydować o tym od kiedy zaczyna się źycie.
Kto może zrodzić życie.  A kobieta i męźczyzna to tylko dwie z wielu płci.

Myślę sobie , że takie próby nie przynoszą nic dobrego..

Owszem  mogę stwierdzić , że jestem Maciek, bo mam w sobie ,w mojej mentalności trochę pierwiatka męskiego i to jestem ja.

Ściąć włosy  i nosić męskie ubrania. Ale czy rzeczywiście będzie to fakt o mnie? Czy nie będzie to jednak sygnał , że mam poważny problem z moją tożamością?

Tęskno

Tak- ostatnio często tęsknię do czasów kiedy byłam dzieckiem.

Nie dlatego , że jestem coraz starsza i nie mam akceptacji co do procesu starzenia.

Wręcz przeciwnie uwielbiam historię starszych ludzi .

Doceniam mądrość, która wynika z przeżytych lat. Bliżej mi do tych ludzi niż do młodych.

Tęskno mi do tamtego świata, gdzie może nie było takiego dobrobytyu, ale pomoc drugiemu człowiekowi , była czymś normalnym i oczywistym.

Wzajemny szacunek, był wartością. Rozmowy i żarty w autobusach, pociągach i sklepach,na porządku dziennym.

Oczywiście dobrze , że wiele dziedzin życia poszło do przodu. Ale zastaniawiam się czy nie zabardzo?

W imię nowoczesności chce się wywracać i zaprzeczać faktom biologicznym i faktom naukowym.

Normalizować zjawiska , które no nie są normalne.

Pewne rzeczy są niezmienne i nawet jak je inaczej zdefiniujemy, to i tak takie pozostaną.

” Normalne”

Ten blog zaczęłam pisać niecałe 9 lat temu. 2 lata przed śmiercią Jarka.

.Byłam przekonana ( i to przekonanie jest do dziś) , że to natchnienie  Ducha Świetego.

Chciałam przede wszystkim opisywać moje doświadczenie wiary , która w tamtym momencie stała się naprawdę żywa.

Druga była / moją przestrzenią, w której będę dzieliła się moimi doświadczeniami.

Po śmierci Jarka wiedziałam jedno , że nie przestanę , bo nadal wierzę w Boga.

Ale wszystko było trudne i w pewnym momenie – nie wiedziałam czy pisanie tego bloga  ma sens. Nie chciałam kłamać , że jest mimo wszystko ” ok ” , bo wierzę w Boga .

Podzieliłam się  tymi wątpliwościami z księdzem Rafałem Ksiądz z Osiedla i on mi powiedział coś prostego ,ale bardzo trafnego , że warto , żeby dalej pisała ,bo są ludzie , którzy mimo swojej wiary, przeżywają trudne rzeczy i mimo wiary w Boga jest im trudno , by wiedzieli ,że to ” normalne”.

Tak przekanało mnie to , by pisać dalej i pomagają do teraz  , gdy  mam wątpliwości czy pisać. Za co dziękuję.

To jest publiczna przestrzeń, ale MOJA Cezuruję się sama i cenzuruje mnie Duch Święty.

Piszę o sytuacjach , zjawiskach w moim życiu bez nazwizk  , imion i szczegółów.

To , że komuś to przeszkadza- no coż  bardzo długo myślałam o tym co inni czują itp. Na końcu i tak często dostawałam po łbie.

To zostawiło we mnie rany , które staram się leczyć sposobami , ktore mi pomagaǰa.

Nie zmuszam nikogo by mnie czytał czy obserwował. ” Upubliczniam” i tak mały procent mojego życia.

Możesz , ale nie musisz…

14 lutego

Nie jest wstydem być psychicznie chorym ani mieć zaburzenia psychiczne….

Problem jest wtedy , gdy nic z tym nie robisz , nie leczysz się. Leczenie to długotrwały proces , trudny proces , który wymaga od chorego dużo siły.

Traumy przez duże T mają swoje źródła i nie są to zwykle rany.
Nie pomagają ” złote rady ” zostaw to idź dalej. Nie rób tego lub tamtego .Powinna to .. Napewno nie pomaga podważanie terapii czy przekonywanie , że z Tobą jest coś nie tak…

Idę dalej , bo żyje.

Spustoszenie

<span;>Są wątki w moim życiu i przeszłe znajomości , których finał jest dla mnie zgubne.

<span;>Rany , które są głebsze lub lżejsze ,  niestety  nadal dają siwe znaki.

<span;> Przepraszam- ułatwiło , by mi życie , ale gdy próbowałam porozmawiać o tym ,  co było dawno , ale we mnie zrobiło spustoszenie i do dzisiaj czuję tego konsekwencje,  to przekonałam się, że nie mogę na nie liczyć.

Przecież to ze mną jest coś nie tak  . To ja mam problem.

Przypominaja się mi słowa  i zapewnienia z tamych czasów, o wsparciu o tym ,że zawsze mogę  liczyć na te osoby itp.

Pewne rzeczy posypały się już przed śmiercią Jarka . Nie miałam siły tego sklejać i okazało się jak mało prawdziwe to wszytko było.

Z drugiej strony patrząc na stare zdjęcia- czasem zastanawiam się, czy nawet gdyby się nie posypało – to czy na tej trudnej drodze  , której jestem od 7 lat, mogłabym liczyć na te osoby .

Dobra myśl

Muszę przyznać , że nie doceniałam mojej Babci. Na tle Dziadka wydawała mi się taka mniej uczuciowa.

 

Dopiero po jej śmierci -im starsza jestem- bardziej ją doceniam i rozumiem.

 

Była dumna ze mnie i Mamy tyle , że nie potrafiła tego nam powiedzieć.

 

Z pewnością też miała stany depresyjne tyle , że nie korzystała z pomocy, bo kto kiedyś aż tak jak teraz skupiał się na zdrowiu psychicznym.

 

Poświęciła mi dużo czasu i uwagi.

 

Dziadek Zbyszek ” synonim” bezwarunkowej miłości i akceptacji. Jeden z niewielu mężczyzn , który bardzo dobrze zapisać się w moim życiu.

 

Jednak chciałabym posłać dobrą myśl do tych wspaniałych Babć ( jak moja Mama) i Dziadków , którzy jak tylko mogli oddawali swoje serca wnukom, ale mimo to nie dostali dzisiaj ani nie dostaną jutro życzeń , ani zainteresowiania j od swoich już dużych wnuków.

 

Zostali przez nich zapomnieni, choć żyją.

 

Chcę Wam powiedzieć , że to nie Wasza wina.

Mam nadzieję , że Bóg Wam wynagrodzi.

Dar

” Największym prezentem , jaki możesz komuś dać jest właśnie czas.”

Można pomyśleć , że banalne  i proste do dania , ale ostatnie lata pokazują mi , że trudne .

Jasne -drogę , którą idę muszę iść ja .Nikt za mnie jej nie przejdzie . Tak jak ja nie przejdę leczenia za moją Mamę. ( Szkoda , że nie mogę)

Ale mogę jej towarzyszyć . Z moimi brakami i ograniczeniami. Nie tylko wtedy , gdy mam lepszy czas i jest mi łatwiej.

Ale nawet, wtedy gdy trudno mi wstać z łóźka.
Bo relacja na tym jak dla mnie polega.

Ludzie to nie rzeczy , które można odstawiać na półkę , kiedy uważamy , że teraz mamy swoje problemy i tak jest lepiej , a później sobie na ” chwilę” sięgnąć po te rzecz jak akurat bardziej jest mi to na rękę.

Tak -ostatnio zastaniawiam się na kogo mogę liczyć?
Ciągle  pracuję  , żeby przede wszystkim móc liczyć na siebie.