Kuferek

Na któreś urodziny ( x lat temu) dostałam kuferek. Nadal go mam , a raczej miałam.

Ostatnio szukając coś w nim, wyjęłam go z szuflady , a potem nie myśląc za długo włożyłam go byle jak na miejsce i zamknęłam szufladę. Na tamten moment osiągnęłam szybko swój cel.

Parę dni później okazało się tak włożyłam kuferek, że teraz nie mogę otworzyć szuflady.

Próbując znaleźć jakiś sposób- na naprawienie mojego błędu- zniszczyłam kuferek i naruszyłam szufladę . To są konsekwencje mojego działania. Oczywiście to pierdoła, to tylko plastikowy kuferek.

Ale czy w życiu nie mamy podobnie , że czasami swoimi szybkimi decyzjami sami  komplikujemy sobie życia , a potem zbieramy tego owoce ? Nie rzadko mając pretensję do ludzi , okoliczności, Boga ?

Wisienka na torcie

Ostatnio  zastanawiam  sie nad zazdrością… Może  zatruć człowieka od środka, sprawić , że  stajemy  sie ślepi….

Wiele razy usłyszałam , że mam lepiej.
Nauczyciele w liceum , (by mnie wesprzeć)  po operacjach i kilkutygodniowych nieobecnościach w szkole, wymagali „tylko” ode mnie zaliczenia  większych prac klasowych i sprawdzianów.  I tak ledwo zdalam  jednego  roku. Usłyszałam : -też byśmy tak chcieli.

Innym  razem słyszałam , że wykorzystuję swój wózek ,by zyskać jakieś przywileje. Co Ty   wiesz o życiu. Niekażdy ma tak dobrze- kwitowali.

A „wisienką na torcie” było/ jest to , że znalazły się osoby , które sugerowały , że  tak w sumie  zyskałyśmy ( razem z mamą)  na śmierci Jarka ….

Nie jestem  wolna od zazdrości.  Ale generalnie, naprawdę życzę  ludziom dobrze. Bo czemu mam życzyć źle ?  Bo mają lepiej, a ja gorzej ?

Trzeba  się jednak czasem  zastanowić czy naprawdę  jest czego zazdrościć?  Bywa bowiem  tak , że  za tym  czego zazdrościmy  , kryje się coś czego wcale nie chcelibyśmy doświadczyć….

Stacja III

Są takie stany ( niestety  przez wielu wyśmiewane lub bagatelizowane) , że każda nawet najmniejsza czynność np. wstanie z łóżka to wyzwanie nie dlatego  , że się nie chce lub jest się w gorączce.

Nie-  dlatego, że po prostu życie  czasem mocno boli. Walka samej ze sobą ,żeby jednak nie dać się tej „ciemności”  i utrzymać się na powiechrzni normalnosci ,mimo że okoliczności  nie sprzyjają to chyba najtrudniejsze walki , które przychodzi mi toczyć.

Nikogo nie jestem w stanie zmienić i nie chcę tego robić .Nawet jeżeli  zachowania ludzi względem  mnie-  ranią -to nic z tym nie zrobię.

Każdy  ma swoją ” prawdę ” , przez którą czasem ciężko  się  przebić.

Cała moja nadzieja w Bogu .Nawet jeżeli  ludzie- mają swoją  opowieść  o mnie- to  tylko On zna prawdę.

Upadam pod ciężarem krzyża, ale tak jak Jezus staram się  „przytulać” go do siebie i z Jego pomocą iść  dalej….

Warto

Tak naprawdę  wszystko co mam i co mogę dać  to moje doświadczenie.  To moja droga do Boga , z Bogiem.

Czy jest to wstanie  przekonać kogoś , że Bóg  istnieje? (Zwłaszcza teraz gdy na świecie, dzieje się , co dzieje) Nie wiem …. Możliwe, że nie….

Bo pewnie często wydawać się może , że Boga nie ma.

Ale to nie jest mój  cel , ani moja rola nawracać.

Raczej  chcę być świadkiem Nadziei . Tego , że choć bywa czasem , (nawet często)  ciemno , bardzo  ciemno  ,to warto iść dalej.

Warto patrzeć w Górę  i szukać przejaśnień , bo  ” w obłokach mieszka świt . „

Chwila

Od chwili  gdy dowiedziałam się , że Jarek nie żyję  wiedziałam  , że już nic nie będzie  takie samo . Życie , które  wiedliśmy  ( po ludzku) skończyło się .

Nie przypuszczałam wtedy , że w ciągu tych trzech lat  , tyle się zadzieje …, że cały ten świat  tak diametralnie się zmieni …

Zastanawiam się  czy pozostało  coś ze świata, w którym się urodziłam i dorastałam, a nie było to przecież tak dawno temu…

To co się dzieje  jest straszne  .Chyba  nie da się tego zrozumieć, ale mam nadzieję  w Bogu , w Jego słowie.

” Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska.”

Korkociąg

Lubię  wino .  Tyle , że byłam przekonana, że nie mam korkociągu. Gdy ktoś przynosił wino- zamknięte  korkiem ,pojawiał się problem…

Oczywiście  ( z trudem)  udawało się jakoś otworzyć butelkę np. nożem.

Ostatnio szukałam pewnego dokumentu , więc wywaliłam wszystko z szuflady i odkryłam, że pod stertą papierów  jest korkociąg.

Pomyślałam:
– Kurcze cały czas tu leżał, a tyle kombinowania z nożem było …

<Czasem można odnieść  wrażenie  , że Boga nie ma , albo może ,  że  jest ,ale w moim życiu nie działa i   żyć bez Niego.

Może zdarzyć sìę jednak tak, że  gdy przygniotą Cię ciężary codziennego życia  i będziesz chciał to wszystko  ogarniać  i zaczniesz  „czegoś”  szukać, znajdziesz Jego , bo on zawsze JEST. Spróbuj…

P.S.

Tak jak już pisałam – Jezus  nie jest czarodziejem . Jest kimś o wiele większym- jest Bogiem. Zna mnie  bardziej  niż ja sama siebie  znam .

Czasem mam wrażenie, że  Bóg  mnie nie słucha lub , że mówi mi ” NIE”, chociaż bardzo  o coś proszę  .

Wtedy zamiast wściekać się na Niego , staram się, brać to jako lekcje zaufania. Nie rozumiem , ale ufam , że wie co robi.

Co ważne ,wracam również  do chwil , kiedy bardzo konkretnie odpowiedział na moje modlitwy czy pytania.

To pomaga mi nie zwątpić w sens trwania przy Nim . W sens modlitwy.

Bez proszenia

„A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.”

Pewnie  znalazłby się , niejeden człowiek, który nie zgodziłby się z tymi słowami . Dlaczego ? Bo – „o coś prosiłem wiele razy, a nie jest mi to dane.

Sama mam też takie doświadczenie  , że  przez pewien okres w moim życiu  ( miałam wrażenie) , że słyszę  od Boga  nieustanne „NIE”.

To było ( jest) trudne  doświadczenie.  Ciężko było  mi się wtedy  modlić,  to fakt.

Zastanawiałam się ,jak w takim razie  mam to robić  ? O co prosić? Jaki to ma sens  ?
Zrozumiałam  , wtedy że przecież  modlitwa to nie tylko prośby…, a Jezus  to nie czarodziej.

Modlitwa to czas spędzony  z Nim , po przez który  poznaje Jego i siebie. Dbam o relację. Uczę się : wierności , trwania i zaufania. A to mnie zmienia ( na lepsze).

Dlatego  nie przestaję się  modlić ,choć nie wszystko  , o co proszę  jest mi dane.

Coraz cześciej zdarza mi się trwać na modlitwie , tak bez proszenia o cokolwiek, tak po prostu.

Pojechać

W dzieciństwie  i gdy dorastałam  ludzie często, zadawali mi pytanie o to :jak inni reagują na mnie ,w kontekście  mojej niepełnosprawności ?

Jednym z celów, dla których  mama nie trzymała mnie w domu , a wręcz  przeciwnie  ( często  walcząc ze swoimi lękami) , było to żebym  zetknęła się  z (tzw. dzisiaj) hejtem  i nauczyła się  z nim sobie radzić.

Myślę , że każdy doświadcza/doświadczył bardziej  lub mniej hejtu. Ludzie potrafią  ” pojechać” po każdym i za wszystko.

Szczególnie,  wtedy gdy   ktoś  jest sławny lub „wychyla” się ze  swoimi poglądami w mediach  społeczności.  Trzeba  mieć  tego świadomość , że  tak jest.

Internet  to medium , które  dodaje „odwagi”. Gdy trafiam na jakiś wywiad z kimś sławnym i w komentarzach widzę  wyzwiska itp. , zastanawiam się, czy te same osoby miały tyle samo „odwagi”, by powiedzieć  to w twarz tej osobie?

Hasła

Cieszę się  , że dzięki niepełnosprawności, nie jestem  samowystarczalna.

Poruszanie się na wózku  od dziecka, nie pozwoliło mi uwierzyć  w hasła : ” Wszystko zależy  od ciebie.” , ” Nikt ci nie jest potrzebny” itp.

Im starsza  jestem , tym bardziej  docieniam ten fakt.

Choroba , która towarzyszy  mi od początku  mojego życia, ograniczenia wynikające z niej nauczyły mnie/ uczą mnie pokory i dużego dystansu  do tego typu haseł.

Z jednych z najtrudniejszych obrazów , które  doświadczyłam ,w ubiegłym roku:                                                Widok  bliskiej osoby ,(która  na co dzień jest bardzo aktywna , pełna energii  i nie do zatrzymania)  ,  leżącej  bez jakikolwiek siły.

W tamtych momentach to  ja zdawałam się być bardziej  ” pełnosprawna” zdolna do pomocy.

I choć  doświadczałam  bezsilności i nie stałam się samowystarczana  (nadal potrzebowałam pomocy) to Bóg  uzdalniał mnie i pokazał mi ile potrafię.

Może jesteś  samowystarczalny i niezależny , nikogo nie potrzebujesz…. Możliwe?

Jednak  trzeba  pamiętać  , że życie  jest nieprzewidywalne. I nikt nie da ci gwarancji, że zawsze  tak będzie…