Pozamiatane

Gdybym miała zobrazować czystą radość, pokazałabym Farta ( mojego psiaka),  jak „szaleje ” , gdy moja mama wraca do domu.

A gdyby miała pokazać czym jest wola życia opowiedziałabym o moim białym kocie…

Po 30- ste jest trudno  znaleźć  męża, urodzić dziecko i dojść do siebie. Jeśli  masz rodzica alkoholika to masz wieksze skłonności do picia i nałogu , no i możesz  dobrać  sobie drugą połowę , o takich skłonnościach…
Pozamiatane?

Statystyki, schematy, fakty :medyczne , socjologiczne i psychologiczne , są ważne  i należy być ich świadomym , ale też warto  pamiętać, że są przypadki , które  ” wymykają się” temu wszystkiemu…

Mój kociak był najsłabszy z miotu. Dawali mu pół roku życia. Od początku  chorowity : katar , wymioty i inne historie.   Niedawno pierwszy  atak padaczki. Parę razy żegnałyśmy się  już  z nim w myślach. A on co ? Żyje i jest z nami już 18 lat .

Na bakier

Pielgrzymka – dojście  na nocleg.  Zamieszanie, ludzie biorą bagaże i idą  na nocleg. A na ławce siedzi młoda dziewczyna  i płacze….

Zauważa to ksiądz  , który  ma czas choć z zegarkiem ma na bakier ….

Podchodzi  do  niej i pyta,  czy może pomóc.  Ona stwierdza zapłakana, że  zadużo by mówić.

Ale dostaje od księdza   chusteczkę  co wywołuje  u niej, lekki uśmiech  przez łzy.

Bóg  chce  czynić  wielkie rzeczy  , w twoi i moim życiu  jednak czasem przychodzi w bardzo zwyczajnych ludzkich sytuacjach. Nie przegapiajmy tego.

„Ty usłyszysz cichy płacz kiedy  inni się śmieją”

Bezsens

1 września 2018 roku – tak długo wyczekiwany sakrament małżeństwa mojej mamy i Jarka . Cudowny dzień.
A trzy miesiące ( 1 grudnia) później- pogrzeb Jarka….

Po ludzku jeden wielki bezsens…., ale Boża perspektywya jest nieco inna i o wiele szersza ,niż nasza.

I chociaż nie rozumiem i mozliwe, że dopiero zrozumiem w Niebie, bo po ludzku serce boli, że jest tak , a nie inaczej…. , to jestem wdzięczna za tamten dzień Bogu.

Za to , że mama i Jarek ( trzy lata temu ) zdążyli powiedzieć sobie sakramentalne „TAK” przed Nim , a ja mogłam być tego świadkiem.

Góra Tabor i Golgota – myślę , że pierwsze jest dane , by przetrwać w wierności i ufności to drugie…

Zupełnie nic

„Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy»

Hmmm mówić o mojej relacji z Panem Bogiem czy nie ?

Przecież to jest prywatna sprawa każdego  z nas i nie powinno się z wiarą  aż tak obnosić.

Do spraw wiary powinnien być tylko kościół i zacisze domowe. Tak?

Ale czy o ważnych dla nas osobach milczmy ? Robimy ze znajomości z nimi tajemnice ? Nie pokazujemy się z nimi? Nie przyznajemy się do nich przez „światem”?

Oczywicie są takie sprawy między mną , a Bogiem i takie obszary życia , które są tylko nasze lub moje . O pewnych sprawach wie tylko On lub nieliczne bliskie mi osoby .

Zdrowe granice  pomaga mi utrzymać Duch Świety.

Nie wyobrażam sobie jednak, by nie mówić o mojej relacji i drodze z Jezusem, zupełnie nic…

Dzielenie się tym, jak ta relacja zmienia mnie , moje podejście do życia i moje życie, stało się  dla mnie naturalne.

Jest to również potrzeba , którą trudno  mi zagłuszyć.

Dlatego prowadzę tego bloga, będąc przy posłuszna temu,  o co prosił Jezus ,nas wierzących w Niego:

W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary oraz upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!»”

Nie chcę żyć

Noszę w sobie  pragnienie  Nieba . Czy  nie chcę mi się  żyć ?

Nie, po prostu ciężko mi się  żyję. Życie  prawdą jest  trudne  z wielu  powodów  , jednym z nich jest to , że  ludzie na których  Ci zależy,  nie chcą prawdy.

Dla niektórych  jestem zabardzo  duchowa….  i obojętne mi jest życie tutaj.  To nie jest tak…

Po prostu  wiem , że nie wiem ile czasu tu mam. I pewne sprawy  straciły dla mnie znaczenie, a większość  moich marzeń  stało się takie proste

Mam wiele relacji za sobą , które  miały  być szczere i trwałe.  Obietnic , które  nigdy nie  zostały spełnione , wielkich słów  , które  okazały się puste…

Od czasu kiedy powiedziałam Bogu „TAK ” wcale  nie  jest łatwiej  , ale nie jestem w tym sama i wiem , że  starając  się żyć na chwałę Bożą nie zmarmuję tego czasu tu… , z którego  będę  musiała  się kiedyś rozliczyć…

Pomaganie ludziom , których kochamy , lubimy , na których  nam zależy  ,odzyskać  nadzieję  i rozwinąć skrzydła  jest pięknym zadaniem  , ale to też warto robić na chwałę  Bożą , nie oczekując wdzięczności , bo może się okazać  , że zaczną swój lot bez was.

„Kiedy Bóg przyjdzie sądzić Naszą miłość i naszą marność Damy kłosy a On Spali plewy, oddzieli ziarno Będzie sądzić z miłości Tej najprostszej i tej niełatwej Sądzić tylko z miłości To aż nadto, aż nadto, aż nadto.”

Pożegnanie

Gdybyś  wiedział/ wiedziała  , że bliską Ci osobę  widzisz  ostatni raz,  to co byś jej powiedziała?

To trudne pytanie wbrew pozorom , bo wtedy  tak wiele przychodzi do głowy.
Niektóre  pożegniania ciężko  sobie nawet wyobrazić…

„Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. „

W sumie zdałam  sobie sprawę, że na miejscu  Apostołów  zdziwiłyby mnie te słowa ( może tak było).

Jak to Jezu mówisz , że Twoje odejście jest dla nas lepsze?

Ale to musiało  się stać , było to wpisane w plan zbawienia.

Są historie , w które  jest wpisane  pożegnanie  i nie da się tego uniknąć , ale czy są one zawsze końcem danej historii?

„Kościół Katolicki jest zły”

Często słyszę o rychłym końcu Kościoła Katolickiego. Księżach, biskupach debilach , których wypowiedzi są udostępniane w mediach społecznościowych , szczególnie przez osoby , które nie chcą i nie chodzą do kościoła  i mają do tego prawo .

Tylko zastanawiam się skąd wiedzą jak jest w kościele ( tak nacodzień)?

Rzeczywiście rzeczy , którymi się karmią , nakręcając się nawzajem oraz udawadniając ” jaki to Kościoła Katolicki jest zły” istnieją… co naprawdę boli… , ale jest to wycinek, nie całość obrazu.

Wiem to, bo chodzę do kościoła , znam księży. Widzę co robią i jak robią. Obserwuję  jak wyglada ich  codzienne życie.

Oczywiście potykają się nie, są idealni.
Czasem nawet mądry ksiądz palnie jakąś głupotę i odwrotnie. Kogoś  tym dotknie , coś zaniedba lub czasem  go coś przerośnie…

Ale ogólnie to robią dobrą robotę .O tym się często nie słyszy , nie mówi, bo się tym, nie chwalą ,bo nie po to, to robią…

Nie jestem żydówką , nie jestem muzułmanką. Tak naprawdę nic nie wiem o nich prócz tego co słyszę np. że ” muzułmanie to terroryści” czy to cała prawda o nich ? Oczywiście , że nie. Choć o takich się najczęściej słyszy.

Nie chodzę do cerkwi , meczetów i nie wiem jak to wygląda w praktyce . Nie mam potrzeby rewolucji , w tych miejscach , bo to nie moja bajka…

Nie hejtuję , nie chwale ,bo się nie znam… A to co słyszę i widzę na ich temat w mediach różnego radzaju to dla mnie zbyt mało, by to robić i brać udział w dyskusjach na ten temat.

A jeszcze  tak od siebie  dodam  ,że  nie martwię  się zbytnio  rychłym  końcem Kościoła Katolickiego  , bo ja szukam i widzę  w ten instucji przede wszystkim  żywego Boga i dlatego  w nim jestem  i wierzę w słowa Jezusa , że  kościół  będzie  trwał…

Właściwy

Są pytania , na które,co jakiś czas odpowiadam sobie , by się dowiedzieć ,czy aby napewno kurs , który obrałam jest właściwy.

Moje nawrócenie, śmierć Jarka i inne trudne sytuacje zwieryfikowały ludzi w moim życiu i to co było fauszem .Zmieniło  moje podejście do wielu spraw, w tym do śmierci.

Zweryfikowało również mnie. To kim jestem. Kim potrafię być ,gdy raz po raz jestem rzucana na głeboką wodę.

Czy jestem cierpliwa?
Czy potrafię kochać?
Czy rozumiem?
Czy akceptuję?

” Nie chcesz ideału . Tylko duszę całą.
To co mam oddaję Ci.

Później

„Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.  Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?»”

Bywają takie wieczory gdy człowiek siada i uświadamia sobie , że przeżył kolejny dzień życia (jakoś), ale ogólnie nie ogarnia ,tego co się w nim dzieje…

Szukanie sensu wydarzeń, prawdy o tym co się dzieje, bywa meczące , a czasem (w danym momencie ) niemożliwe.

Co wtedy można zrobić? Ja staram się „zdystansować” od życia , robić swoje i obserwować. Poczekać na „później ”

„Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». „