Zawsze

Powiem szczerze: teorie o wewnętrznej małej Asi, która istnieje we mnie 36-letniej – nie przekonują mnie…

 

Natomiast mam w sercu wspomnienia, smaki, skojarzenia itp.

 

Nic bym sobie małej nie powiedziała, bo przecież wszysko co przeżyłam tak czy inaczej stworzyło mnie tą, którą jestem teraz i tylko taka dzisiaj istnieję.

 

Mnie 10-letniej nie ma już dawno, chociaż aż do teraz lubię ciemną czekoladę i czarną herbatę z cukrem.

 

A mnie 60-letniej jeszcze nie ma i długo nie będzie, choć tak po prawdzie nie ma pewności czy dożyję.

 

Ale mam pewność, że dla Mamy – czy miałam 10 lat, czy mam 36 lub jak będę miała 50 – zawsze będę jej dzieckiem. I dobrze.

 

Na tym świecie jest parę dzieci bliskich mojemu sercu. Po nich widzę jak czas zaiwania.

 

Pamiętam, myślę i tęsknie. I pewnie zawsze tak będzie.

Dzień Mamy

Mamo… Ostatnio w głowie kołacze mi sytuacja jak dwa dni po śmierci Jarka powiedziałaś: „Nie zależy mi na długim życiu więc pewnie takie dostanę”.

 

I wiesz co? Życzę Ci, żebyś jeszcze na tym świecie dożyła setki. Mimo, że Jarek jest tam. Mimo, że zmagasz się ze śmiertelną chorobą, która co najmniej trzy razy mogła Cię zabrać. Z Bożą pomocą żyj 100 lat!

 

Mówi się, że życie z rodzicami do jakiegoś wieku czy całe życie jest nienormalne. To nie prawda. Przeróżni są ludzie, sytuacje życiowe oraz relacje z rodzicami.

 

Kiedyś w rozmowie z bliską mi osobą powiedziałam, że to żaden wstyd mieszkać z rodzicami. Jesteśmy dla Was podporą na codzień i nigdy nie będziemy sobie zarzucać, że za mało czasu z Wami spędziliśmy.

 

Bo nikt nie zagwarantuje, że będzie jakieś „jutro” czy „później”.

23

Dzisiaj coś o dziecięcej wierze i ufności w lepsze jutro.

 

Tak – moja Mama, po szczeregu różnych perypetii życiowych – zachorowała na alkoholizm. Życie ją przerosło.

 

Nie, nigdy nie piła mi na złość, nie piła bo była zła czy wredna.

I absolutnie nie piła, bo chciała.

 

Wpadła w szpony nałogu i prawie umarła.

Ja za każdym razem kładłam się spać z nadzieją i wiarą, że jutro Mama się nie napije i będzie dobrze.

 

I 20 maja, 23 lata temu – łaska Boża spłyneła na moją Mamę i przestała pić. Dziękuję za tą trzeźwość i za to Mamuś, że jest teraz tak, że z tamtego okresu potrafimy się śmiać.

Masakra

Nie wiem, nie pamiętam, bym miała jakoś wiele rozmów wychowawczych na temat szacunku do starszych ode mnie, o kulturalnym języku w towarzystwie oraz o granicach, których nie można przekraczać itp.

 

Pewne rzeczy były i są dla mnie oczywiste. Jeżeli przekraczałam w jakiś sposób te granice to miałam wyrzuty sumienia.

 

Ważne jest by umieć wyznaczać swoje granice, ale zauważam jakiś nowy tred u niektórych młodych ludzi, że wymagają szacunku do siebie, swoich potrzeb i granic przy jednoczesnym braku poszanowania granic drugiego człowieka.

 

Niestety zauważam też, że osoby tego typu idą na terapie nie po to, żeby uleczyć siebie i wziąć odpowiedzialność za swoje życie i błędy, tylko po to by pięlęgnować swoje traumy i zwalić odpowiedzialność za swoje błedy w życiu na innych. Mają wtedy o sobie również bardzo duże mniemanie, wszystko wiedzą i robią najlepiej.

Wszystkich traktują z góry choć mają dopiero np. dwadzieściaparę lat.

 

Już teraz mam wrażenie, że świat idzie w jakąś dziwną stronę. Ale jak wyobrażę sobie jaki stworzą świat tacy ludzie, to jedyne słowo, które przychodzi mi na myśl to – MASAKRA.

A kto jest ?

Nie wiedziałam, że taki dzień istnieje: Dzień walki z dyskryminacją osób z niepełnosprawnościami.

 

Ogólnie uważam, że każda grupa jest mniej lub bardziej dyskryminowana.

I każdy powód jest dobry by dyskryminacji doświadczyć jak masz problem ze sobą…

Ktoś jest za chudy, ktoś za gruby, ktoś za ładny, ktoś za brzydki, ktoś za mądry, ktoś za głupi itd.

 

Ze zdaniamy typu: „wszystkie ograniczenia są w głowie” – nie zgadzam się, ponieważ moje ograniczenia są w ciele i pewnych rzeczy nie przeskoczę i zawsze będę potrzebowała pomocy osób drugich w pewnych kwestiach, np. w pokonywaniu barier architektonicznych, które niewątpliwie dla osoby na wózku są utrudnieniem.

 

Tak, tak – wiem, że są niepełnosprawne osoby, które wspinają się po górach itp. Ale to nie ja. Ja nie mam takich predyspozycji, talentów i takich potrzeb. Wiem, że nie dałabym rady.

 

Ja miałam predyspozyje do tego np by uczyć się w normalnym trybie i skończyć studia.

 

Ale są niepełnosprawności, które uniemożliwiają somodzielne życie, i nie ma się co czarować.

 

Niestety, sami niepełnosprawni zniechęcają osoby pełnosprawne do siebie. Swoją postawą, obrażając się na pytania typu: „dlaczego jeździsz na wózku?”.

Szczera chęć pomocy jest gaszona nieprzyjemną reakcją itp.

 

Wiem to, bo muszę to nieraz „odkręcać” i się po prostu dziwię…

 

Mojej Mamie się wiele trudnych spraw udało przebrnąć, bo nie miała postawy roszczeniowej. Mnie też tego uczyła, jak i wdzięczności.

 

Niestety często ludzie niepełnosprawni jak i ich opiekunowie taką postawę mają… I ile i od kogo by nie dostali – zawsze jest za mało…

 

Ludzie… Relacje z nimi… Różnie się to wszystko toczyło. Wiele razy dostałam po dupie, fałsz itp. Czy byłoby inaczej gdybym była zdrowa?

 

Fakt jest taki: jestem niepełnosprawna i zawsze taka będę . Nigdy nie będę samowystarczalna i w stu procentach samodzielna. Ale kto jest?

Rak

Rak, nowotwór złośliwy – śmiertelna choroba. Na szczęście medycyna idzie do przodu i taka diagnoza nie musi być wyrokiem.

 

Jedni wygrywają z tą chorobą, u drugich staje się to chorobą przewlekłą, z którą żyją latami, a inni niestety szybko umierają.

 

Ta choroba może dotknąć każdego. Dziecka jak i dorosłego.

 

Od czego to zależy? Można powiedzieć, że ważny jest czas diagnozy, rodzaj raka itp.

 

Myślę, że decyduje tu jeszcze coś, coś czego nie da się zdefinowiać.

 

Mam pięcioletnie doświadczenie w towarzyszeniu mojej Mamie w walce z tą chorobą.

Jest to życie na krawędzi. Na takiej beczce z prochem. Za nami cholernie trudne momenty, również takie, które zdawały się być końcem tej podróży.

 

Choć nie uciekamy od tematu jej śmierci, to Mama z pomocą lekarzy walczy i żyje.

 

Między pobytami w szpitalu mojej Mamy staramy sìę normalnie żyć. Tak jak i inne chore osoby.

 

Podłe są słowa osób, które chyba nie mają pojecia o czym mówią. Że kogoś gdzieś widziały, wyglądał normalnie i to dowód na to, że nie jest aż taki chory?

 

Bo niby co to znaczy wyglądać na chorego na raka?

Prawda

Parę dni temu dostaliśmy jako Polska trudną lekcję na temat życia.

Prawdę , o której tak łatwo na codzień zapominamy . O długości życia niedecyduję tylko dbanie o zdrowie czy dobre geny itp.

Jest coś jeszcze , coś co ludzki umysł pojąć nie umie.

Młody wiek nie chroni nas od śmierci czy doskonałe zdrowie .Naprawdę nie mamy pojęcia ,ile nam czasu zostało.

I to widać kolejny raz. Pan Łukasz Litewka , był moim rówieśnikiem i pewnie miał wiele planów do zrealizawania…

Wyrazy współczucia dla rodziny , bliskich i przyjaciół Pana Łukasza…

O ile wierzę , że Pan Łukasz jest w lepszym świecie, to wiem , że dla tych ludzi, świat się zawaliły i już nigdy nie będzie tak samo , oby udało im się żyć dalej…

Hejt

Mowa nienawiści, tzw. hejt. Dużo się o tym mówi, apeluje by tego nie robić. Powstało wiele kampanii społecznych, które starają się pokazać jak hejt potrafi doprowadzić u ofiar tego hejtu do kryzysu psychicznego, a nawet do śmierci…

 

Niestety… myślę , że do osób, które używają mowy nienawiści takie apele nie docierają.

Chyba, że doświadczają hejtu – to mówią o swojej krzywdzie.

 

Myślę, że ludzie potrafią hejtować wszystkich za wszystko. Nie ma świętości. I to niestety nigdy się nie zmieni…

 

Debata publiczna i słownictwo w przestrzeni publicznej tylko daje paliwo do takich zachowań.

 

Mnie tylko zadziwia, że ludziom nie szkoda czasu… i przeraża mnie to co muszą mieć w głowach używając takiego języka?

Chuderlak

Tak , tak, tak – przytyłam . To dla mnie nowa sytuacja , więcej kilogramów na stanie.

 

Do 30 -stki – raczej w ogóle nie przejmowałam się wagą, byłam chuderlakiem , który momentami chciał przytyć , bo dla wielu byłam za chuda i prawie nic nie jadłam.

 

A teraz no cóż , nie jestem już nastolatką , jestem dobrze po 30- stce i od jakiegoś czasu słyszę komentarze : ” przytyło Ci się ”

 

Czasem zastanawiam się czy teraz dla odmiany jestem grubasem ?

Wiosna

Przed ” chwilą ” pisałam o zimie , więc teraz napiszę o wiośnie. Ku uciesze tych którzy nie lubią zim i mrozów , zagościło słońce, śnieg stopniał.

Mi -ta zima przypomniała dzieciństwo, bo za moich „młodych lat „, taka zima, była co roku. Robiłam orły na śniegu , zjeżdzałam z górki na sankach ( o dziwo- nie bałam się)

Wzbudziło to na nowo podziw do mojej Mamy, która w takie zimy i tak codziennie zaprowadzała mnie do przedszkola , szkoły -nie mając somochodu .

W tym roku naprawdę przydały się zimowe ubrania i kozaki.

Codziennie też szła do piwnicy po węgiel i paliła w piecu. Przypomniał mi się chłód naszego mieszkania , który zaowocował moją dużą odpornością na choroby.

Tak -każda pora roku ma swoje plusy i minusy oraz czas. Teraz czas wiosny.