Kiedyś jak pytali mnie o moje największe marzenie odpowiadałam własna rodzina.
Mąż , dziecko.
Wiem , że gdyby to się ziściło to musiałambym mieć wsparcie kochającego męża.
No i prawda jest taka że dobrze by było jakby był sprawny fizycznie ,bo ja nie jestem.
Mam swoje ograniczenia , z których zdaję sobie sprawę , ale również wiem co potrafię.
Na wiele rzeczy mam swoje patenty. I przy wsparciu kochającego partera/ męża i mojej mamy mogłabym być mamą.
Lubię dzieci i mimo , że nie mam wlasnych to mam instykt macierzyński i są takie dzieci które naprawdę kocham.
U mnie te marzenie się nie spełniło , bo w życiu bywa tak , że samo pragnienie czegoś nie wystarczy.
Ale innym niepełnosprawnym kobietom udaję się założyć swoje rodziny .Doświadczają miłości damsko- męskiej i miłości rodzicielskiej.
Dlatego przygnębiła mnie informacja , że Pani Patrycji i Panu Łukaszowi odebrali nowonarodzonego synka tylko dlatego , że personel medyczny stwierdzić , że kobieta nie może być matką bo jeżdzi na wózku. Dziecko umieścili w rodzinie zastępczej 500 km od domu rodziców.
Pani Patrycja spełniła swoje największe marzenie , które urzędnicy i personel medyczny zamienili w horror… .
Dlaczego? Bo jeżdzi na wózku.
Na jakim świecie ja żyję?
