Dziedzictwo dobra

Mogłabym podzielić dzisiaj życie na takie trzy etapy: życie do pojawienia się Jarka, życię z Jarkiem i życie od śmierci Jarka.

Te jedenaście lat tworzenia przez Jarka , Mamę i mnie rodziny pokazało mi jak może taka bezpieczna rodzina wyglądać.

Stosunek Jarka do mnie zrekompensował mi wiele braków spowodowanych odrzuceniem przez ojca.

Te 5 lat bez Jarka jest ciężkie szczególnie w momentach takich jak te, gdy Mama znów ma poważne kłopoty ze zdrowiem, a ja choć się staram nie jestem jeszcze w zbyt dobrej kondycji psychicznej.

Jednak dziękuję Bogu, że był i mam nadzieję, że jest, choć inaczej. I że noszę jego „dziedzictwo dobra” w sobie.

Jarosław Sławek 7.09.1969- 24.11. 2018
[*] <3

Nie zawsze

Jestem niepełnosprawna od urodzenia , rosłam z ograniczeniami fizycznymi i mam świadomość, że pewnych rzeczy sama nawet nie przejdę, a już tym bardziej nie przeskoczę.

Ostatnio barykam się także z trudnościami natury psychologicznej/ duchowej .

I stawiam sobie pytanie, z którymi ograniczeniami jest mi trudniej żyć aktualnie?

Choć  fizyczne towarzyszą mi od zawsze, a z tymi drugimi się oswajam i walczę – to trudno oba stany rzeczy mi zaakceptować, gdy widzę cierpienie osób bliskich mojemu sercu- i mało mogę , a chciałbym o wiele wiecej móc ….

Bo naprawdę (nie zawsze) chcieć to móc… Chyba tylko w takich momentach naprawdę myślę, że dobrze by było być zupełnie zdrową….

Dobro

Tak się życie potoczyło ,że Ci mężczyźni , którym z pewnością na mnie zależało ( Dziadek , Jarek – ojczym ) i nigdy mnie nie odrzucili- wznosząc do mojego świata dużo dobra- leżą na cmentarzu.

Ale walczę ( choć nie jest łatwo ) , by te dobro we mnie pracowało i rozjaśniało ciemności, z którymi się mierzę….

Mając nadzieję, że umarli dla tego świata, ale narodzili się dla Nieba [*] [*] [*]