7 lat temu kładłam się jak zwykle spać.Nie wymyśliłabym ,wtedy że dotychczasowe życie , które wiedliśmy , na zajutrz brutalnie się skończy. Widziałam Jarka ostatni raz.
7 lat dużo , nie dużo .
Ja pamiętam to wszystko ,jakby to było wczoraj i z pewnością nie zapomnę do końca życia.
I z pewnościa zawsze na wspomnienia tamtych wydarzeń ,będą się w moich oczach pojawiać łzy.
Mogłabym dużo napisać o Jarku i o tym co spowodowała jego śmierć 24 listopada .
Drugie tyle o tych 7 latach bez niego. O ludzkich podłych zachowaniach i o tych dobrych.
O kolejnych stratach . O moim zdrowiu psychicznym i chorobie Mamy.
Mogłabym , ale to by i tak nie oddało tej 7 letnej drogi bez Jarka.
Napiszę tylko , że pamiętam Jarku i zawsze będę. I naprawdę chciałabym się spotkać tam u Góry z Tobą.
