Pewne tematy, wokół których toczą się dyskusje w przestrzeni publicznej wrająca jak bumerang co rok.
Przeciwnicy i zwolennicy nawalają się argumentami. Do niczego to nie prowadzi, bo obie strony są przekonane do swoich racji i robią po swojemu.
Ja mam swoje zdanie na temat Halloween. Nigdy z tym zdaniem nie wchodziłam w żadne dyskusje publiczne, bo nie miałam potrzeby i nadal jej nie odczuwam.
Jeśli jednak ktoś mnie pyta co o tym myślę, odpowiadam, że mało o tym myślę przede wszystkim dlatego, że nie jest to dla mnie polska tradycja i święto.
Dla mnie to tak jakby Polacy zaczęli obchodzić Święto Dziękczynienia.
Nie interesuję się tym swiętem, nie obchodzę i tyle. Jak byłam dzieckiem to nikt tego w Polsce nie obchodził.
Jak miałam 20 parę lat wylądowałam na dwóch tego typu imprezach. Nie mój klimat, nie moja bajka.
Jesli chodzi o dzieciaki, ktore przebierają się i chcą cukierki. Moja mama kupuje cukierki i rozdaje jak dzieci zapukają.
Chyba nie warto na nie krzyczeć, gonić, wychowywać, straszyć piekłem czy szatanem.
Nie chcesz otwierać drzwi – nie otwieraj. Wywieś kartkę: „Proszę nie dzwonić, nie pukać”.
Tyle.
