Zima

Natnęłam się (po raz kolejny )na post osoby niepełnosprawnej opisujący to , że dla takich osób- zima , śnieg -to kolejna przeszkoda , często nie do pokonania.

 

Zgoda wózek i nieodśnieżone chodniki to kiepskie połączenie. Ubieranie tych wszystkich zimowych rzeczy męczy. A topniejący śnieg opadający z kół robi ” małą powódź” w mieszkaniu i mop jest niezbędny.

 

Przez lata mojego codziennego chodzenia do szkoły czy potem na studia nie było łatwo moje Mamie i Jarkowi prowadzić mnie do tych placówek. ( Nigdy nie miałam nauczania indywidualnego.)

 

Ale nie jestem sama na świecie. Są ludzie , którzy uwielbiają śnieg i mróz . Za to nie lubią upałów.

 

Są też dzieci , które mogą ulepić bałwana. Pójść na sanki. Pozjeżdzać z górki na jabłku.

 

Fakt , też jest taki , że urodziłam się w Polsce , a tu są 4 pory roku. Teraz jest czas zimy. A normalna zima w Polsce to mróz i śnieg.

Winda

Dyskryminacja tu , dyskryminacja tam. Ktoś za mało ma kasy i ma pretensję , że ktoś ma więcej.

Z kolei- ten co ma kasę -nie jest szczęśliwy i by to oddał za życie wśród ukochanych ludzi.

Wiem coś o tym , bo oddałabym wszystko co mam , żeby Jarek wrócił i Mama była zdrowa. Wszystko.

Ale dziś o czymś innym . Czego mi brakuję?  W  piatęk   ( 19.12), po powrocie z kina chciałam tylko stając na ciemnej klatce  , dostać się do mieszkania. 

Nie było prądu , więc winda nie działała , a ja mieszkam na 3 piętrze.

Dodzwoniłam się do  pana administora budynku , który  najpierw mnie ochrzanił, że dzwonię o tej porze( po 23) , a awaria została zgłoszona o 22 i sprawę załatwi rano.

Gdy dał mi ponownie dojść do głosu. Wyjaśniłam mu , że jeżdzę na wózku i nie pokonam schodów, a nie ma kogo poprosić o pomoc. A on na to ,że nie wie co ma zrobić.

To się zapytałam czy mam spać na klatce? A on na to , że nie wie gdzie mam spać i nie wie co mi powiedzieć.

Z zrezygnowaniem w glosie rozłoczyłam się i próbowałam znaleźć rozwiązanie. Nie udała mi się to , więc jeszcze raz zadzwoniłam do pana administratora budynku.

Z pretensją w głosie powiedział mi , że przyjedzie i postara mi się pomóc tylko to potrwa, bo nie mieszka w Elblągu.

Powiedziałam , że w takim razie czekam.  ( Dobrze , że skorzystam z toalety w kinie..

Za jakieś 20 minut na klatce wrócił prąd i winda włączyła się. Po prostu wysadziło korki . Żadneǰ poważnej awarii nie było. Wróciłam do domu

Druga 18-stka

W piątek (12.12) stuknęło mi 36 lat. Nie mam problemu z tym , że przybywa mi lat.

 

Jarek pewnie by mi już zaokrąglił i mówił , że mam 40 na karku 🙂

 

W mojej głowie kotłuje się dużo wspomniej .

 

Nie wiodę życia, którę sobie wymarzyłam mając naście lat , ale źycie to nie komedia romatyczna.

 

Ale jestem🙂

 

Dziękuję za wszystkie życzenia. 🙂

 

Kolejny rok życia za mną. Zaczęłam następny.

Kwiczę

 Wczoraj Mama mi powiedziała , że dzisiaj Światowy Dzień Niepełnosprawnych czyli i mój.

Realnie rzecz ujmując jestem inna, na tej samej zasadzie co każdy chory. I ta choroba powoduje ( w moim przypadku) ograniczenia fizyczne .

Pewnych rzeczy nie przeskoczę. I choć jestem w miarę samodzielna to wiem , że w pewnych sytuacjach ,zawsze będę potrzebowała pomocy drugiej osoby.

Uświadomienie i zaakceptowanie tego faku jest ważne , by nauczyć się żyć z tymi ograniczeniami.

Dla mnie wózek to nie tylko, sposób poruszania się , ale coś znacznie więcej. Bez niego leżę i kwiczę.

Nie lubię tej poprawności politycznej typu : ” Mówi się osoba z niepełnosprawnościami.”

Nie obraża mnie słowo kaleka i nie czuję się się jak dziecko ,gdy ktoś  kucnie na przeciwko mnie , by łatwiej nam było rozmawiać, lub jak ktoś zaproponuje pomoc.

Nie czuję się źle, gdy kto zawiesi torebkę na rączce od mojego wózka , lub oprze się na mim by wstać ( nawet bez pytania)

Dla mnie to normalne rzeczy czy nie o to chodzi by było normalnie?

Mogłabym

7 lat temu kładłam się jak zwykle spać.Nie wymyśliłabym ,wtedy że dotychczasowe życie , które wiedliśmy , na zajutrz brutalnie się skończy. Widziałam Jarka ostatni raz.

7 lat dużo , nie dużo .
Ja pamiętam to wszystko ,jakby to było wczoraj i z pewnością nie zapomnę do końca życia.

I z pewnościa zawsze na wspomnienia tamtych wydarzeń ,będą się w moich oczach pojawiać łzy.

Mogłabym dużo napisać o Jarku i o tym co spowodowała jego śmierć 24 listopada .

Drugie tyle o tych 7 latach bez niego. O ludzkich podłych zachowaniach i o tych dobrych.
O kolejnych stratach . O moim zdrowiu psychicznym i chorobie Mamy.

Mogłabym , ale to by i tak nie oddało tej 7 letnej drogi bez Jarka.

Napiszę tylko , że pamiętam Jarku i zawsze będę. I naprawdę chciałabym się spotkać tam u Góry z Tobą.

Filozofia

Wstać, umyć się , ubrać się- żadna  filozofia- tylko niezbędna rutyna każdego  dnia.

Proste czynności, ale jednak  czasem  przerastają.

Nie dlatego  , że po prostu  jestem leniwa czy nie chcę się ogarnąć i mam za dużo wolnego  czasu  .

Przerosło mnie  w pewnym  momencie  życie na tyle , że się rozsypałam. Zachorowałam

Od kilku lat ” sklejam się” . Walczę o zdrowie  psychicznie.

Rozumiem  , że możesz  nie rozumieć takich problemów.  Może to i dobrze , bo to znaczy ,że nie  doświadczasz takiego mroku.

Jeżeli  mimo to, chcesz  pomóc osobie  , która  doświadcza takiego mroku i z nim walczy nie dawaj rad typu : myśl  pozytywnie  i ogarnij się. Tylko po prostu  bądź  przy tej osobie. 

Bumerang

Pewne tematy, wokół których toczą się dyskusje w przestrzeni publicznej wrająca jak bumerang co rok.

 

Przeciwnicy i zwolennicy nawalają się argumentami. Do niczego to nie prowadzi, bo obie strony są przekonane do swoich racji i robią po swojemu.

 

Ja mam swoje zdanie na temat Halloween. Nigdy z tym zdaniem nie wchodziłam w żadne dyskusje publiczne, bo nie miałam potrzeby i nadal jej nie odczuwam.

 

Jeśli jednak ktoś mnie pyta co o tym myślę, odpowiadam, że mało o tym myślę przede wszystkim dlatego, że nie jest to dla mnie polska tradycja i święto.

 

Dla mnie to tak jakby Polacy zaczęli obchodzić Święto Dziękczynienia.

 

Nie interesuję się tym swiętem, nie obchodzę i tyle. Jak byłam dzieckiem to nikt tego w Polsce nie obchodził.

 

Jak miałam 20 parę lat wylądowałam na dwóch tego typu imprezach. Nie mój klimat, nie moja bajka.

 

Jesli chodzi o dzieciaki, ktore przebierają się i chcą cukierki. Moja mama kupuje cukierki i rozdaje jak dzieci zapukają.

 

Chyba nie warto na nie krzyczeć, gonić, wychowywać, straszyć piekłem czy szatanem.

 

Nie chcesz otwierać drzwi – nie otwieraj. Wywieś kartkę: „Proszę nie dzwonić, nie pukać”.

Tyle.

Ułamek

„Ułamek sekundy niech nie decyduje o moim patrzeniu na świat.

Potrzeba czasu, by trochę zrozumieć, potrzeba wielu lat.”

 

Z tymi słowami spotkałam się ponad 10 lat temu. Jezu tak przeogromnie dużo wszystkiego się wydarzyło, trudnych rzeczy, które zmieniły wszystko. Odcisnęło to trwały ślad na mojej psychice, sercu i duszy. Ale jestem. Tylko jaka teraz jestem?

 

Ułamek sekundy może zdecydować o całym dalszym życiu, ale potrzeba czasu, by zrozumieć co się wydarzyło i jak to mnie zmieniło.

Łazienka

Łazienka- to było moje marzenie.  Łazienka  idealna dla mnie . Dostosowana do moich ograniczeń fizycznych.

Czekałam na nią 27 lat. Jarek 2 lata przed śmiercią  wyremontował ją dla mnie .

Pamiętam   jak do niej pierwszy raz weszłam , to się normalnie  wzruszyłam.

Tak -popłakałam się z radości na widok łazienki.

O czym teraz marzę ? Przyznam szczerze  nie pochylam się zbytnio na tym tematem .

Były momenty, że marzyłam , żeby przetrwać kolejny dzień.  Marzyłam , by Mama wygrała z chorobą.

Marzę o tym   by nie za szybko stracić osoby , które kocham i na których  mi zależy. Chciałbym  , żeby bili zdrowi, bezpieczni i szczęśliwy.

Marzę o tym , by udać się w podróż i pozwiedzać.

Marzę o tym , by Fartek i kot Jarka ,byli znami jak najdłużej.

Marzyłam o tym , by mieć bliską relację ze starszym bratem. Nie wyszło

Starałam się być dobrą ciocią i nieźle mi to wychodziło , ale zabrano mi to.

 

Ale od dawno wiem , że spełnione  marzenia to jedynie jedna z wielu składowych  szczęśliwiego życia czy jego sensu.

 

Ta świadomość  pomaga iść   dalej , jak życie weryfikuję nasze plany i marzenia.

Ta myśl pozwala  wyznaczyć inną trasę.

 

 

Marka

Od lat noszę podróbki znaczych butów    które kosztują  grosze. Są dla mnie wygodne, praktyczne i wielofunkcyjne.

Kilka tygodni  temu  zdecydowałam , że raz kupię sobie  oryginalne, takie „wyjściowe”  Oczywiście  po cenie, było widać , że to oryginały.

Z reką na sercu -muszę przyznać- że ja nie czuję żadnej różnicy  między  oryginałami,  a podróbkami.

Różnica jest tylko taka , że na butach mam firmową nazwę  . I to , że ludzie  zauważają te buty i mówią , że są fajne.

Czy na takiej różnicy  mi zależało? Nie.

Czy dowartościowało mnie to , bo mam coś oryginalnego ?. Ni

Nie ważne jest to czy ubierałasz się w markowe ciuchy , czy masz zrobione poznakokcie , brwi i co tam jeszcze  teraz dziewczyny  sobie  robią  Czy chodzisz na siłownię.

Jeżeli nie zaakceptujesz siebie i nie polubisz swojej indywidualności   bez tej całej kruchej otoczki, to nic ci to na dłuższą metę nie da.

Utkniesz w kołowrotku dążenia do ideału i zatracenia siebie.