Hasła

Cieszę się  , że dzięki niepełnosprawności, nie jestem  samowystarczalna.

Poruszanie się na wózku  od dziecka, nie pozwoliło mi uwierzyć  w hasła : ” Wszystko zależy  od ciebie.” , ” Nikt ci nie jest potrzebny” itp.

Im starsza  jestem , tym bardziej  docieniam ten fakt.

Choroba , która towarzyszy  mi od początku  mojego życia, ograniczenia wynikające z niej nauczyły mnie/ uczą mnie pokory i dużego dystansu  do tego typu haseł.

Z jednych z najtrudniejszych obrazów , które  doświadczyłam ,w ubiegłym roku:                                                Widok  bliskiej osoby ,(która  na co dzień jest bardzo aktywna , pełna energii  i nie do zatrzymania)  ,  leżącej  bez jakikolwiek siły.

W tamtych momentach to  ja zdawałam się być bardziej  ” pełnosprawna” zdolna do pomocy.

I choć  doświadczałam  bezsilności i nie stałam się samowystarczana  (nadal potrzebowałam pomocy) to Bóg  uzdalniał mnie i pokazał mi ile potrafię.

Może jesteś  samowystarczalny i niezależny , nikogo nie potrzebujesz…. Możliwe?

Jednak  trzeba  pamiętać  , że życie  jest nieprzewidywalne. I nikt nie da ci gwarancji, że zawsze  tak będzie…

Przytula

Po śmierci  Jarka  „pracowała ” we długo scena z „Pasji” ,gdy  umęczony  Jezus ,upada pod ciężarem  krzyża i spotyka Matkę.

Chwilę później  mówi  Maryi , że wszystko czyni nowym i PRZYTULA krzyż , by wstać i nieść go dalej…

Tak bardzo  czasem chcę zrozumieć to i owo …. lub chcę być zrozumiana , ale prawda jest taka , że  pewnych rzeczy nie pojmę .

Jest też tak ,że są „miejsca” ,w głębi  mojej duszy i życia , gdzie nikt nie da rady wejść…oprócz Tego , który przytulał swój  krzyż…

Czy Maryja wszystko rozumiała od momentu  zwiastowania do momentu  Goldoty?

Pewnie  nie ,  ale  mimo tego ,zaufała i była w tym wierna . Wspierając i towarzysząc Jezusowi  aż do śmierci  na krzyżu.

Zgoła

 Od pięciu  lat towarzyszy mi piosenka ” Oceany „. Szczególnie wers : „Ty wzywasz na nie znane wody , gdzie  kazdy krok niepewny jest ” 

Ten rok znów  okazał się taką wodą… Pan Bóg  mówi do mnie, szczególnie  przez trudy . Pokazuję ile potrafię pomimo moich licznych ograniczeń.  Uczy pokory, cierpliwość, akceptacji  tego na co nie mam wpływu.

Przyjmowania Jego woli, która  jest często zgoła inna niż moje ” chcę”. Kochania tego co trudne . Przytulania swoich krzyży.  Dystansu do życia. Bardziej  dawania niż brania i nie oczekiwania  wdzięczności . Są  to trudne lekcje, które pokazują  mi kim  jestem.

Jaki będziesz  kolejny rok? Nie wiem czy lepszy czy gorszy. Nie mam dużych oczekiwać .  Po prostu zmierze się z tym co mi przyniesie ten następny rok. Ucząc  się od Maryi , odpowiadając Mu :

” Oto ja służebnica Pańska niech mi się  stanie według  słowa  twego”

W nosie

Jak każdy  mam swoje „słabości ” . Lubię  testować produkty do włosów.  Ale czasem  nakupuję sobie  tego i leży to wszystko  nieużywane.

Po co kupuję  jeżeli  nie wiem kiedy i czy bedę ich używała te produkty?

Jaki sens  ma mówić  o Bogu ludziom , którzy  mają  Go gdzieś? Żyją po swojemu i w sumie mają do tego prawo…

Brałam  przez parę  ostatnich lat udział w ewangelizacyjnych rekolekcjach dla młodzieży.

W wielkim skrócie  wyglądało  to tak : –  my wolontariusze przez dwa miesiące  przygotowywaliśmy coś  , co większość  tej młodzieży (na hali) miało w nosie….

Czy było  warto ? Myślę , że  tak poniewiaż nigdy nie wiadomo , kiedy co sobie przypomnimy i zrozumiemy , co w nas zaprocentuje.

Produkty, których sobie  kupiłam kawał czasu  temu teraz mi przydają, bo leżą <span;>do momentu ,gdy odrywam je na nowo i używam.

Wszystkim

Apokalipsa – często z Jarkiem  o niej rozmawialiśmy. I doszłam  wtedy do wniosku, że nie ma co jej się bać , bo koniec  świata wiąże  się  z powtórnym przyjściem Jezusa i zakończenie  ma być dobre.

Są takie wydarzenia  w życiu, gdzie  wiesz , że  już nigdy  nic nie będzie  takie samo. Takie nasze „osobiste apokalipsy”

Gdy trzy lata temu (24 listopada)Jarek zginął ,  miałam wybór: albo powiedzieć  Bogu „nie” , albo chwicić się Boga jeszcze  mocniej  i przetrwać  w Nim i z Nim apokalipse i żyć dalej…

Co niektórzy zrozumieliby moje ” nie ” , ale chcąc  mojego dobra , prosili bym nie obrażała się na Boga… Nie miałam takiego zamiaru , ani przez chwilę .

Kierując się  m.in. również  rozsądkiem wybrałam  to drugie.

Wiedziałam  , że będzie cieżko .  Zwłaszcza  wtedy/ teraz nie chciałam  stracić dodatkowo Kogoś kto Jest wszystkim co dobre…

Czasem  , mam wrażenie  , że  Jarek jest w długiej podróży i kiedyś  wróci…  Ale jest odwrotnie . To  ja jestem w podróży…

Wczoraj rano pomyślam  sobie  , że trzy lata temu wpełni narodził się dla Nieba , dla Boga…

Kara Boża

Od zawsze  lubię tylko zwykłą czarną herbatę z cukrem  bez żadnych  dodatków. Moja mama wręcz  odwrotnie lubi jakieś takie „owocowe wynalazki „.

Robiąc dla nas herbaty, pomyliłam się. Do jednego  kubka wrzuciłam: zwykłą herbatę  i owocową..

Jak się zorietowałam to postanowiłam, że sama taką ” dziwną ” wypiję ,( bo nie  chciałam wylewać), a mamie zrobię normalną owocową.

Nie smakowała mi zbytnio , ale dałam radę i wypiłam.

Konsekwencje -naszych złych decyzji , błędów . Głupot , które  czasem  bez myślnie robimy.

Miłosierdzie Boże nie zna granic , ale nie zwalnia nas z konsekwencji ( większych  lub mniejszy) naszych decyzji.

Może to co w chwilach bezsilności wobec życia  nazywamy ” karą Bożą” za nasze złe postępowanie  jest czasem po prostu  następstwem naszych wyborów? I trzeba  stanąć w prawdzie, by się z tym zmierzyć ?

Uspakaja

Od paru lat docieniam fakt ,że  zdążyłam  doświadczyć  dzieciństwa bez komórek, internetu , Wi -fi oraz fejsa. Co nie znaczy , że uważam to za „zło”.

Cieszę  się  , że  dorastałam w czasach , gdzie to wszystko dopiero raczkowało… Mam wielki sentyment do tamtych czasów.

Dokąd   to wszystko zmierza? W jakim świecie  przyjdzie  żyć  następnym pokoleniom? Czy będzie  w nim miejsce  na Boga? Czy chrześcijaństwo przetrwać  ?

Trochę  w życiu przeżyłam i wiem , że to na co mam realny wpływ , to moja relacja  z Bogiem.  Nie jest to ucieczka od problemów  tego świata, ale droga , która  pomaga mi żyć w takich, a nie innych czasach.

To co dzieje  na świecie  napawa mnie  smutkiem . Z drugiej  zaś strony , gdy słucham  codziennie  Ewangelii widzę  ,że nie dzieje  się  nic ,o czym by  Jezus nie mówił  i uspakaja , że i tak wszystko skończy  się dobrze.

Poza tym myślę/ wierzę ( może naiwnie ) , że i tak jest więcej  dobra na świecie  tylko ludzie  czyniący je, robią swoje i nie mówią o tym głośno , bo nie po to robią.

” Bądźcie niedaleko  i zupełnie  spokojni , bo przybędę  do was w zwycięstwie i chwale.”

5 minut

Czas pomyka. Dzień  za dniem.  Coraz szybciej.

Do 18-stki jakoś  tak  ,ciągnęło mi się.  Potem sama się  zdziwiłam , że na horyzoncie  pojawia się  pomału 30- stka . Usłyszałam  , wtedy że  po 30-stce jeszcze  bardziej  przyśpieszy. I przyznam , że coś w tym jest…

5 minut. Czasem  jak wspominamy , marzymy lub patrzymy na to jak inni żyją, chciałoby się dostać: jeszcze lub tylko- te 5 minut na coś / kogoś . Tylko „5 minut.”

Poczuć i zobaczyć  jak to jest chodzić , biegać lub tańczyć ?  Doświadczyć  pełnosprawnoścì.

Pewnie fajnie by było…, ale nie , nie wykorzystałabym  na to moich ” 5 minut” .Są ważniejsze dla mnie sprawy.

Ale czy to nie jest tak , że całe nasze życie składa się , właśnie  z takich ” 5 minut”?

Może  trzeba  to tylko zauważyć…

Nie mam tak

„TYLKO KOBIETA
Jedną ręką gotuje zupę, drugą ściera kurz,, jednym okiem zerka na dzieci, drugim na serial, nogą wyciera podłogę, a ramieniem trzyma słuchawkę telefonu i mówi do koleżanki ” nie, nie jestem zajęta ””

Choć jestem kobietą ,nie mam tak. Nie umiem robić wielu rzeczy naraz. Najłatwiej mi robić jedną rzecz od początku do końca i wszystko po kolei. W pokoju stawiam na funkcjonalność i przestrzeń.

Często trzeba powiedzieć mi ,bym coś zrobiła, bo się sama nie domyślę. Nie zachwycam się kwiatami chociaż cieszę się jak dostanę. Nie znam się dobrze na kolorach . Nie jestem typem księżniczki.

Jednak ostatni rok pokazał mi , że mimo to , że dziwna ze mnie kobieta, to nie byłabym jakąś beznadziejną panią domu .

I są momenty , w których zachowuję się jak typowa kobieta.  Taka jestem.

Szanuję wszystkie książki ,konferencje i kazania o kobiecości.  O tym jaka powinna być kobieta by np.odpowiedni mężczyzna zwrócił na nią uwagę , ale w wielu siebie nie odnalazłam.

Bywało , więc tak, że czułam się gorsza od tych „typowych” dziewczyn/kobiet (nadalczasem to we mnie gra).

Jednak zrozumiałam i zakceptowalam ,to że mam w sobie wiele męskich cech, mimo że jestem kobietą . I gdy próbuję to zmienić odchodzę od siebie.

Moja nietypowość pomogła mi przetrwać wiele trudnych chwil w moim życiu.

To ja

Z pewnością  daleko mi do kobiet /dziewczyn z gazet czy z telewizji.

Gdy byłam nastolatką miałam dużo kompeksów i duży problem  z kobiecości. Często  ” chowałam się” za, za dużymi ciuchami : bluzami i spodnami.

Szybko doszłam jednak do wniosku( dzięki chorobie) , że  chociaż  bym sobie coś doczepiła, dokleiła, powiększyła itp. niepełnosprawność  nie zniknie – nie osiągnę  ” ideału piękna” ….

Miałam  wybór: albo będę  codzienne  płakać jaka ” brzydka” jestem , albo  polubię siebie , tąką jaką jestem.

W  wyborze pomógł mi Jarek ,jedym pytaniem , które  dało mi do myślenia:

” Asia czy Ty myślisz , że te wszystkie  dziewczyny  z gazet i telewizji  , gdy wstają z łóżka  tak wyglądają? ”

Jestem  jaka jestem – niedoskonała.

Gdy patrzę w lustro, wiem , że to ja.

Gdybym jednak   zrobiła wszystko , by siebie ” poprawić”  , ile by mnie było we mnie ?

Bóg stworzył  człowieka na swój  obraz i podobieństwo.  Często nie wierzymy w  to, gdy patrzymy na siebie  i inny.

Ale czy chodzi  tu tylko o naszą fizyczność?

” Jesteśmy  piękni , Twoim  pięknem Panie”