Zawsze chce być

Najpiękniejsze zdanie jakie ostatnio usłyszałam brzmiało: „Proszę się nie spieszyć, ja mam czas”. Nie była to jakaś wyjątkowa sytuacja ani w żaden sposób bliska osoba.

Po prostu jechałam sama do kościoła, w pewnym momencie pan jadący na rowerze zatrzymał się (bo było ciasno na chodniku) i z uśmiechem na twarzy poczekał aż przejadę.

Mam czas czy go nie mam? Na co i dla kogo?

„- Kiedy masz czas?
– Dla Ciebie – zawsze”

Życzę Wam, żeby te słowa nie były tylko pustym sloganem. Żebyście meli kogoś, kto usłyszy od was „dla Ciebie – zawsze”.

A jeśli z tym czasem u Was ciężko to przynajmniej byście zauważali i doceniali tego, który zawsze chce być…

„Przemień mnie w siebie, bym jak Ty stał się chlebem.

Pobłogosław mnie, połam, rozdaj łaknącym braciom.”

Ściema

Myślę, że jeśli nie każdy, to większość, a na pewno ja – mierzyłam się, mierzę i pewnie przyjdzie mi się jeszcze mierzyć nie raz (póki tutaj żyję) z pytaniami – czy Bóg istnieje, a ten Kościół Katolicki czy to wszystko prawda?
Bo to, że wierzę nie znaczy, że czasem nie wątpię…

Jak w każdej żywej relacji są momenty, że zastanawiam się, czy aby na pewno ma sens. Tak samo jest z Bogiem .

Moim subiektywnym dowodem na istnienie Boga i to, że Kościół nie jest tylko ludzką instytucją jest taka jedna prosta sprawa.

„Kłamstwo ma krótkie nogi” – jak dla mnie kłamstwo, fałsz, dwulicowość, prędzej czy później wychodzą na jaw… Sama tego doświadczyłam w moim życiu nie raz i nie dwa…

Kościół istnieje dwa tysiące lat. Mimo licznych afer z udziałem „czarnej mafii” i wielu ułomności ludzkich, nagonki medialnej, mimo że pustoszeje – to zawsze ktoś głosi Ewangelię, ktoś się modli, ktoś zostaje księdzem, ktoś się nawraca…

Jak dla mnie zbyt prawdziwa ta „ściema”.

„Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej Opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie»”

Nowe

„Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.”

Patrząc na swoje życie widzę, że parę tych „nowych początków” było. Różnie się one kończyły. Niektóre kolejnymi łzami, ranami, znowu miało być inaczej, a było/jest jak zwykle.

Myślę, że po wyborze Chrystusa 4 lata temu niewiele zostało z mojego dawnego życia. Straciłam je, ale też zyskałam Boga, siebie i tych, których On mi przysyła.

Od których nie tyle oczekuję, że będą…, ale przede wszystkim to ja staram się być dla nich. Staram się o to dbać na tyle na ile zależy to ode mnie.

„Postaw mnie mocno dziś na skale. Umocnij mnie, wybieram Cię na zawsze”

Normalnie

Normalność… tęsknimy do niej, chcemy jej, szukamy jej, dążymy do niej.

W niektórych życiorysach nie jest ona czymś oczywistym i ciężko jej doświadczyć.

Zastanawiamy się: ” Boże czy nie może być normalnie, chociaż raz?”

A co jeśli może być normalnie i nawet jest…?

Doświadczeni dramatami, zawirowaniami. Poranieni przez innych i siebie… Zawsze coś było nie tak…

Rozumiemy różne patologie, ale czy potrafimy docenić normalność? A może normalność nas przerasta i uciekamy?

„Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!»”

Zapraszała

Czy jestem dobrą chrześcijanką? Powiem wam, że staram się – to na pewno.

Czy mi to wychodzi? Pewnie nie zawsze…

Staram się żeby moje życie było świadectwem tego, że chcę iść za Jezusem, by moja postawa nie zniechęcała do kościoła, a zapraszała.

Czy mi się udaje? Nie mi to oceniać, ale mam nadzieję, że tak.

Ale żeby tak było, na pewno Ty, Boże, musisz być na pierwszym miejscu. Może to banał, który już wiele razy się słyszało, ale to prawda…

Po dupie

Usłyszałam opinię, że Bóg jest niesprawiedliwy, bo często to dobrzy ludzie dostają po dupie… Tak, dużo w tym racji, że tak jest. Rozumiem, że można dojść do takiego wniosku.

Sama po prostu tego nie rozumiem. Mam takie proste marzenia, pomysły, propozycje i albo muszę o nie naprawdę dłuuuugo walczyć, albo często i tak z nich nic nie wychodzi… Plus spotykają mnie trudne rzeczy. A inni? Zdaje się, że mają dużo łatwiej…

Nie masz szczęścia? Myślę, że to nie wina Boga. On może wszystko, ale w tym wszystkim szanuje wolność człowieka.

Bóg stwarza sytuacje, przypadki, posyła Ducha Świętego, daje szanse, stawia takich, a nie innych ludzi, pokazuje drogę… Wie kogo i czego najbardziej potrzebujemy.

Ale to człowiek decyduje czasem tak, że ktoś dostaje po dupie…

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.

Piękny obraz

„Gdy zobaczysz w kimś coś pięknego – powiedz mu to! Tobie zajmie to kilka sekund, a w Nim może to pozostać na ZAWSZE!!!”

Gdy przeczytałam te słowa miałam refleksję. Zobaczyć w sobie nawzajem piękno i powiedzieć/mówić o tym sobie – to jedno…

Trudniejsze może się okazać by nie zapomnieć o tym „pięknym widoku” i nadal go dostrzegać podczas czarnych dni.

Gdy się nawzajem zawodzimy, krzywdzimy, okazujemy się trudni dla siebie… Pamiętać i widzieć to co piękne i nie zmienić zdania…

Nie dać tym rysom i pęknięciom nabrać mocy. Nie nosić w sobie urazy. Dawać raz po raz szanse, aż w końcu zaświeci ponownie słońce…

Potrafisz tak?

Na pewno jest JEDNA osoba, która robi to doskonale i uczy nas tego…

Chwycić

„Złapać Pana Boga za nogi”… Czyli mieć wymarzoną dziewczynę, chłopaka, dobrą pracę, super znajomych, dużo kasy, pasję, cudowną rodzinę itd. Udane życie.

A co jeśli jest wszystko na odwrót i nic nie jest takie jak byśmy chcieli żeby było… I ogólnie jest do chrzanu?

Może wtedy tym bardziej trzeba złapać się Pana Boga i wierzyć, że mimo wszystko się jeszcze poukłada…

Motylki

Dlaczego tak trudno nam uwierzyć w Bożą miłość? A jeszcze trudniej pojąć nam, że kocha człowieka, który pluje na Niego i Kościół, który generalnie mówi NIE, a i tak słyszymy, że go też kocha i to tak samo jak nas…

Może wynika to z tego, że trudno nam znaleźć taką miłość. Mamy jakieś wyobrażenie miłości i gdzieś tego się trzymamy.

Motylki w brzuchu, iskry, błyski i takie tam sprawy… Szybko przychodzą, ale też czasem szybko odchodzą. Życie…

A jakiej miłości uczy nas Bóg? Posyła jedynego Syna na krzyż, a ten Syn przyjmuje to i oddaje swoje życie. Tak samo za tych co mówią mu TAK, ale i za tych co mówią mu NIE. Dlaczego? Bo kocha. I to się nigdy nie zmieni.

„Kiedy tylko miłość może być jedynym wyjściem

Ty oddałeś Swoje życie w pięknej wymianie”

Mała

Czasem nie mogę wyjść z podziwu jak dany człowiek jest utalentowany, i to na wielu płaszczyznach, i robię się „mała”…

Myślę sobie wtedy, że to co ja mogę robić to po prostu dać przestrzeń, by to rozwijał. Wspierać go w tym i pomagać odkrywać to co dostał od Pana Boga, by mógł stawać się prawdziwym sobą. Byśmy mogli wzajemnie się ubogacać i obdarowywać.

Zastanawiamy się często: czemu jest tyle zła na świecie? Czemu krzywdzimy siebie nawzajem? I przede wszystkim: czemu Bóg na to wszystko pozwala?

Każdemu z nas Bóg daje przestrzeń, wolność… Ile dasz mu w niej miejsca? To zależy już od Ciebie, bo nikt bardziej jej nie szanuje niż On.

Wiem jedno: jeżeli się z Nim współpracuje (pomimo, że to niełatwe, bo wymaga od nas pokory) to potrafimy z tej przestrzeni dobrze korzystać i czujemy się naprawdę wolni, bo jesteśmy sobą.