Od lat noszę podróbki znaczych butów które kosztują grosze. Są dla mnie wygodne, praktyczne i wielofunkcyjne.
Kilka tygodni temu zdecydowałam , że raz kupię sobie oryginalne, takie „wyjściowe” Oczywiście po cenie, było widać , że to oryginały.
Z reką na sercu -muszę przyznać- że ja nie czuję żadnej różnicy między oryginałami, a podróbkami.
Różnica jest tylko taka , że na butach mam firmową nazwę . I to , że ludzie zauważają te buty i mówią , że są fajne.
Czy na takiej różnicy mi zależało? Nie.
Czy dowartościowało mnie to , bo mam coś oryginalnego ?. Ni
Nie ważne jest to czy ubierałasz się w markowe ciuchy , czy masz zrobione poznakokcie , brwi i co tam jeszcze teraz dziewczyny sobie robią Czy chodzisz na siłownię.
Jeżeli nie zaakceptujesz siebie i nie polubisz swojej indywidualności bez tej całej kruchej otoczki, to nic ci to na dłuższą metę nie da.
Utkniesz w kołowrotku dążenia do ideału i zatracenia siebie.

Pełna zgoda. A co do marek – akurat kilka dni temu przechodziłem obok salonu „Rolexa”. Zegarki po duże kilkadziesiąt tysięcy złotych, a godzin mają tyle samo i nawet mi się nie podobały. Oczywiście, przykładowy zegarek za 100zł może być „szajsem”, ale za 500-700zł wybór jest taki, że więcej nie trzeba.
Pozdrawiam.