Znam i słyszałam wiele historii o miłości. Od dawna nie przekonuje mnie wizja miłości z komedii romantycznych, które kończą się happy endem w stylu i żyli długo i szczęśliwie.
Motyle w buchu, różowe okulary itp. , fajne stany , ale bardzo ulotne ,na których ciężko zbudować historię miłości , która trwa do końca życia. Miłości , której nie pokona nawet śmierć.
Wczoraj minęło 7 lat ,od kiedy byłam na najpiękniejszym ślubie i weselu, na którym mogłam być. Na ostatecznym umocnieniu prawdziwej miłości
Jarka i Mamy , którą codziennie obserwowałam i której się uczyłam. To miałbyć początek…
I był ,ale zupełnie innego życia ,niż mieliśmy nadzieje wieść…
Dochodzą mnie słuchy -od czasu do czasu – że powinnam już dawno to zostawić… I iść dalej… Nie ,nie zastawię i nie zapomnę , bo miłość Mamy I Jarka jest bardzo ważną częścią mojego życia. Ukształtowała moje spojrzenie na relację damska- męskie i miłość.
