Obiło mi się o uszy, że odbył się marsz dumy z niepełnosprawności (?) I niedawno był taki dzień.
Dla mnie to są wymysły, które zaczarowują rzeczywitości i to w jakiś dziwny sposób…
Nigdy ani nie byłam ani nie będę dumna z powodu tego, że jestem chora.
Kto jest dumny z choroby?
Akceptuję to, że jestem niepełnosprawna i mam pewne ograniczenia i potrzebuję pomocy osób trzecich.
Nauczyło mnie to pokory, cierpliwości i nie powozwoliło mi nigdy uwierzyć, że wszystko mogę.
Tak – to, że wszystko mogę – to ułuda, nawet jeżeli chodzi o soby zdrowe, a co dopiero jeżeli chodzi o osoby niepełnosprawne.
Tak, wiem – są osoby na wózkach, które wspinają sie po górach. Ale to są wyjątki. Dla większości z nas schody bez windy to duży problem…
Tak samo jak mówienie o samodzielności, jak sama się nie umyję, nie ubiorę i nie usiądę na wózku – to też zaczarowywanie rzeczywistości.
Ja akurat to wszystko robię sama, jak i piorę, myję podłogę itp. I z tego się cieszę. Ale zabierzcie mi wózek to nie zrobię nic.
Czy jestem z tego dumna? Nie. Czy się tego wstydzę? Nie. Jestem niepełnosprawna i tyle.
