” Normalne”

Ten blog zaczęłam pisać niecałe 9 lat temu. 2 lata przed śmiercią Jarka.

.Byłam przekonana ( i to przekonanie jest do dziś) , że to natchnienie  Ducha Świetego.

Chciałam przede wszystkim opisywać moje doświadczenie wiary , która w tamtym momencie stała się naprawdę żywa.

Druga była / moją przestrzenią, w której będę dzieliła się moimi doświadczeniami.

Po śmierci Jarka wiedziałam jedno , że nie przestanę , bo nadal wierzę w Boga.

Ale wszystko było trudne i w pewnym momenie – nie wiedziałam czy pisanie tego bloga  ma sens. Nie chciałam kłamać , że jest mimo wszystko ” ok ” , bo wierzę w Boga .

Podzieliłam się  tymi wątpliwościami z księdzem Rafałem Ksiądz z Osiedla i on mi powiedział coś prostego ,ale bardzo trafnego , że warto , żeby dalej pisała ,bo są ludzie , którzy mimo swojej wiary, przeżywają trudne rzeczy i mimo wiary w Boga jest im trudno , by wiedzieli ,że to ” normalne”.

Tak przekanało mnie to , by pisać dalej i pomagają do teraz  , gdy  mam wątpliwości czy pisać. Za co dziękuję.

To jest publiczna przestrzeń, ale MOJA Cezuruję się sama i cenzuruje mnie Duch Święty.

Piszę o sytuacjach , zjawiskach w moim życiu bez nazwizk  , imion i szczegółów.

To , że komuś to przeszkadza- no coż  bardzo długo myślałam o tym co inni czują itp. Na końcu i tak często dostawałam po łbie.

To zostawiło we mnie rany , które staram się leczyć sposobami , ktore mi pomagaǰa.

Nie zmuszam nikogo by mnie czytał czy obserwował. ” Upubliczniam” i tak mały procent mojego życia.

Możesz , ale nie musisz…

14 lutego

Nie jest wstydem być psychicznie chorym ani mieć zaburzenia psychiczne….

Problem jest wtedy , gdy nic z tym nie robisz , nie leczysz się. Leczenie to długotrwały proces , trudny proces , który wymaga od chorego dużo siły.

Traumy przez duże T mają swoje źródła i nie są to zwykle rany.
Nie pomagają ” złote rady ” zostaw to idź dalej. Nie rób tego lub tamtego .Powinna to .. Napewno nie pomaga podważanie terapii czy przekonywanie , że z Tobą jest coś nie tak…

Idę dalej , bo żyje.

Spustoszenie

<span;>Są wątki w moim życiu i przeszłe znajomości , których finał jest dla mnie zgubne.

<span;>Rany , które są głebsze lub lżejsze ,  niestety  nadal dają siwe znaki.

<span;> Przepraszam- ułatwiło , by mi życie , ale gdy próbowałam porozmawiać o tym ,  co było dawno , ale we mnie zrobiło spustoszenie i do dzisiaj czuję tego konsekwencje,  to przekonałam się, że nie mogę na nie liczyć.

Przecież to ze mną jest coś nie tak  . To ja mam problem.

Przypominaja się mi słowa  i zapewnienia z tamych czasów, o wsparciu o tym ,że zawsze mogę  liczyć na te osoby itp.

Pewne rzeczy posypały się już przed śmiercią Jarka . Nie miałam siły tego sklejać i okazało się jak mało prawdziwe to wszytko było.

Z drugiej strony patrząc na stare zdjęcia- czasem zastanawiam się, czy nawet gdyby się nie posypało – to czy na tej trudnej drodze  , której jestem od 7 lat, mogłabym liczyć na te osoby .