Winda

Dyskryminacja tu , dyskryminacja tam. Ktoś za mało ma kasy i ma pretensję , że ktoś ma więcej.

Z kolei- ten co ma kasę -nie jest szczęśliwy i by to oddał za życie wśród ukochanych ludzi.

Wiem coś o tym , bo oddałabym wszystko co mam , żeby Jarek wrócił i Mama była zdrowa. Wszystko.

Ale dziś o czymś innym . Czego mi brakuję?  W  piatęk   ( 19.12), po powrocie z kina chciałam tylko stając na ciemnej klatce  , dostać się do mieszkania. 

Nie było prądu , więc winda nie działała , a ja mieszkam na 3 piętrze.

Dodzwoniłam się do  pana administora budynku , który  najpierw mnie ochrzanił, że dzwonię o tej porze( po 23) , a awaria została zgłoszona o 22 i sprawę załatwi rano.

Gdy dał mi ponownie dojść do głosu. Wyjaśniłam mu , że jeżdzę na wózku i nie pokonam schodów, a nie ma kogo poprosić o pomoc. A on na to ,że nie wie co ma zrobić.

To się zapytałam czy mam spać na klatce? A on na to , że nie wie gdzie mam spać i nie wie co mi powiedzieć.

Z zrezygnowaniem w glosie rozłoczyłam się i próbowałam znaleźć rozwiązanie. Nie udała mi się to , więc jeszcze raz zadzwoniłam do pana administratora budynku.

Z pretensją w głosie powiedział mi , że przyjedzie i postara mi się pomóc tylko to potrwa, bo nie mieszka w Elblągu.

Powiedziałam , że w takim razie czekam.  ( Dobrze , że skorzystam z toalety w kinie..

Za jakieś 20 minut na klatce wrócił prąd i winda włączyła się. Po prostu wysadziło korki . Żadneǰ poważnej awarii nie było. Wróciłam do domu

Druga 18-stka

W piątek (12.12) stuknęło mi 36 lat. Nie mam problemu z tym , że przybywa mi lat.

 

Jarek pewnie by mi już zaokrąglił i mówił , że mam 40 na karku 🙂

 

W mojej głowie kotłuje się dużo wspomniej .

 

Nie wiodę życia, którę sobie wymarzyłam mając naście lat , ale źycie to nie komedia romatyczna.

 

Ale jestem🙂

 

Dziękuję za wszystkie życzenia. 🙂

 

Kolejny rok życia za mną. Zaczęłam następny.

Kwiczę

 Wczoraj Mama mi powiedziała , że dzisiaj Światowy Dzień Niepełnosprawnych czyli i mój.

Realnie rzecz ujmując jestem inna, na tej samej zasadzie co każdy chory. I ta choroba powoduje ( w moim przypadku) ograniczenia fizyczne .

Pewnych rzeczy nie przeskoczę. I choć jestem w miarę samodzielna to wiem , że w pewnych sytuacjach ,zawsze będę potrzebowała pomocy drugiej osoby.

Uświadomienie i zaakceptowanie tego faku jest ważne , by nauczyć się żyć z tymi ograniczeniami.

Dla mnie wózek to nie tylko, sposób poruszania się , ale coś znacznie więcej. Bez niego leżę i kwiczę.

Nie lubię tej poprawności politycznej typu : ” Mówi się osoba z niepełnosprawnościami.”

Nie obraża mnie słowo kaleka i nie czuję się się jak dziecko ,gdy ktoś  kucnie na przeciwko mnie , by łatwiej nam było rozmawiać, lub jak ktoś zaproponuje pomoc.

Nie czuję się źle, gdy kto zawiesi torebkę na rączce od mojego wózka , lub oprze się na mim by wstać ( nawet bez pytania)

Dla mnie to normalne rzeczy czy nie o to chodzi by było normalnie?