Dyskryminacja tu , dyskryminacja tam. Ktoś za mało ma kasy i ma pretensję , że ktoś ma więcej.
Z kolei- ten co ma kasę -nie jest szczęśliwy i by to oddał za życie wśród ukochanych ludzi.
Wiem coś o tym , bo oddałabym wszystko co mam , żeby Jarek wrócił i Mama była zdrowa. Wszystko.
Ale dziś o czymś innym . Czego mi brakuję? W piatęk ( 19.12), po powrocie z kina chciałam tylko stając na ciemnej klatce , dostać się do mieszkania.
Nie było prądu , więc winda nie działała , a ja mieszkam na 3 piętrze.
Dodzwoniłam się do pana administora budynku , który najpierw mnie ochrzanił, że dzwonię o tej porze( po 23) , a awaria została zgłoszona o 22 i sprawę załatwi rano.
Gdy dał mi ponownie dojść do głosu. Wyjaśniłam mu , że jeżdzę na wózku i nie pokonam schodów, a nie ma kogo poprosić o pomoc. A on na to ,że nie wie co ma zrobić.
To się zapytałam czy mam spać na klatce? A on na to , że nie wie gdzie mam spać i nie wie co mi powiedzieć.
Z zrezygnowaniem w glosie rozłoczyłam się i próbowałam znaleźć rozwiązanie. Nie udała mi się to , więc jeszcze raz zadzwoniłam do pana administratora budynku.
Z pretensją w głosie powiedział mi , że przyjedzie i postara mi się pomóc tylko to potrwa, bo nie mieszka w Elblągu.
Powiedziałam , że w takim razie czekam. ( Dobrze , że skorzystam z toalety w kinie..
Za jakieś 20 minut na klatce wrócił prąd i winda włączyła się. Po prostu wysadziło korki . Żadneǰ poważnej awarii nie było. Wróciłam do domu
