Wczoraj Mama mi powiedziała , że dzisiaj Światowy Dzień Niepełnosprawnych czyli i mój.
Realnie rzecz ujmując jestem inna, na tej samej zasadzie co każdy chory. I ta choroba powoduje ( w moim przypadku) ograniczenia fizyczne .
Pewnych rzeczy nie przeskoczę. I choć jestem w miarę samodzielna to wiem , że w pewnych sytuacjach ,zawsze będę potrzebowała pomocy drugiej osoby.
Uświadomienie i zaakceptowanie tego faku jest ważne , by nauczyć się żyć z tymi ograniczeniami.
Dla mnie wózek to nie tylko, sposób poruszania się , ale coś znacznie więcej. Bez niego leżę i kwiczę.
Nie lubię tej poprawności politycznej typu : ” Mówi się osoba z niepełnosprawnościami.”
Nie obraża mnie słowo kaleka i nie czuję się się jak dziecko ,gdy ktoś kucnie na przeciwko mnie , by łatwiej nam było rozmawiać, lub jak ktoś zaproponuje pomoc.
Nie czuję się źle, gdy kto zawiesi torebkę na rączce od mojego wózka , lub oprze się na mim by wstać ( nawet bez pytania)
Dla mnie to normalne rzeczy czy nie o to chodzi by było normalnie?
