Łazienka

Łazienka- to było moje marzenie.  Łazienka  idealna dla mnie . Dostosowana do moich ograniczeń fizycznych.

Czekałam na nią 27 lat. Jarek 2 lata przed śmiercią  wyremontował ją dla mnie .

Pamiętam   jak do niej pierwszy raz weszłam , to się normalnie  wzruszyłam.

Tak -popłakałam się z radości na widok łazienki.

O czym teraz marzę ? Przyznam szczerze  nie pochylam się zbytnio na tym tematem .

Były momenty, że marzyłam , żeby przetrwać kolejny dzień.  Marzyłam , by Mama wygrała z chorobą.

Marzę o tym   by nie za szybko stracić osoby , które kocham i na których  mi zależy. Chciałbym  , żeby bili zdrowi, bezpieczni i szczęśliwy.

Marzę o tym , by udać się w podróż i pozwiedzać.

Marzę o tym , by Fartek i kot Jarka ,byli znami jak najdłużej.

Marzyłam o tym , by mieć bliską relację ze starszym bratem. Nie wyszło

Starałam się być dobrą ciocią i nieźle mi to wychodziło , ale zabrano mi to.

 

Ale od dawno wiem , że spełnione  marzenia to jedynie jedna z wielu składowych  szczęśliwiego życia czy jego sensu.

 

Ta świadomość  pomaga iść   dalej , jak życie weryfikuję nasze plany i marzenia.

Ta myśl pozwala  wyznaczyć inną trasę.

 

 

Marka

Od lat noszę podróbki znaczych butów    które kosztują  grosze. Są dla mnie wygodne, praktyczne i wielofunkcyjne.

Kilka tygodni  temu  zdecydowałam , że raz kupię sobie  oryginalne, takie „wyjściowe”  Oczywiście  po cenie, było widać , że to oryginały.

Z reką na sercu -muszę przyznać- że ja nie czuję żadnej różnicy  między  oryginałami,  a podróbkami.

Różnica jest tylko taka , że na butach mam firmową nazwę  . I to , że ludzie  zauważają te buty i mówią , że są fajne.

Czy na takiej różnicy  mi zależało? Nie.

Czy dowartościowało mnie to , bo mam coś oryginalnego ?. Ni

Nie ważne jest to czy ubierałasz się w markowe ciuchy , czy masz zrobione poznakokcie , brwi i co tam jeszcze  teraz dziewczyny  sobie  robią  Czy chodzisz na siłownię.

Jeżeli nie zaakceptujesz siebie i nie polubisz swojej indywidualności   bez tej całej kruchej otoczki, to nic ci to na dłuższą metę nie da.

Utkniesz w kołowrotku dążenia do ideału i zatracenia siebie. 

Siedem

Znam i słyszałam wiele historii  o miłości.  Od dawna  nie przekonuje mnie  wizja  miłości z komedii romantycznych, które kończą się happy endem w stylu i żyli długo i szczęśliwie.

Motyle w buchu, różowe okulary  itp. , fajne stany , ale bardzo ulotne ,na których ciężko  zbudować historię miłości  , która trwa do końca życia.  Miłości  , której nie pokona nawet śmierć.

 Wczoraj  minęło 7 lat ,od kiedy byłam na najpiękniejszym ślubie i weselu, na którym  mogłam być. Na ostatecznym umocnieniu prawdziwej miłości 

Jarka i Mamy , którą codziennie  obserwowałam i której  się uczyłam. To miałbyć  początek…  

I był ,ale zupełnie innego życia ,niż mieliśmy nadzieje wieść…

Dochodzą  mnie słuchy -od czasu do czasu – że powinnam już dawno to zostawić… I iść  dalej… Nie ,nie zastawię i nie zapomnę , bo miłość  Mamy I Jarka  jest bardzo ważną częścią mojego życia.  Ukształtowała moje spojrzenie na relację damska- męskie i miłość. 

Wniebowzięcie

  • 15 sierpnia odeszła do Pana bliska mi osoba…. Bardzo dobra kobieta, która swoje życie poświęciła rodzinie , którą bardzo kochała.

Dlatego przychodzę z refleksją o śmierci – z niczym co prawda odkrywczym, ale jednak warto to sobie uświadomić.

Śmierć zawsze zaskakuje. W mniejszym lub większym stopniu, ale nie da się do śmierci bliskiej osoby , w 100 procentach przygotowaniać . Nawet jeżeli ta osoba powoli odchodzi i wiadomo źe jej ziemskie życie dobiega końca . Nie ważny też jest wiek tej osoby.

Wiem też .że żałoby nie da się wsadzić w ramy czasowe. A to co piszą w książkach na ten temat to tylko teoria.

Pewnych ran czas nie zagoi . Możemy się tylko nauczyć dalej z nimi żyć , dalej żyć bo trzeba ,ale to nie znaczy , że to przeżycie zostawisz i zapomnisz . Pewne zdarzenia na zawsze w nas zostają i to nic złego. To nie znaczy, że ciągle nimi żyjemy tylko z nimi i pomimo nich żyjemy dalej…