Odgłosy

PATRYK! PATRYK!

COOO?

ZARAZ OBIAD!

 

Takie krzyki słyszę na codzień przez okno. I wiecie co? Wcale mnie to nie wkurza, a wrecz cieszy.

 

Nie deneruwują mnie biegające po podwórku dzieci, ani że krzyczą grając w gry, ani dzwięk odbijanej piłki itp.

 

Te odgłosy są dla mnie takie swojskie i normalne, szczególne latem.

Myślę sobie przecież: nie tak „dawno” ja byłam takim krzyczącym dzieciakiem. Co prawda nie biegałam, ale mnie też ciężko było sciągnąć do domu na obiad.

 

Pamietam te negocjacje, by zostać na dworze jak najdłużej. Wakacje u dziadków, zabawy w piaskownicy czy noce w rozłożonym pod blokiem namiocie.

 

Te odgłosy mi to wszystko przypominają. I też to, że czas leci.

 

Ale cieszę się, że świat, ktory zdaje się gdzieś odszedł, jednak gdzieś tam przetrwał i daje o sobie znać.

Godzina W

Mam taką dzisiaj refleksje. Jestem noga z historii. Byłam /jestem pod wrażeniem wiedzy historycznej Jarka i innej bliskiej mi osoby. Mam jednak wielki szacunek do historii ludzi, którzy przeżyli wojne czy Powstanie Warszawskie.

Niesamowite jest dla mnie, że nie kalkulowali czy im się opłaca czy nie , nie bali się , że zginą po prostu wolność i Warszswa, Polska była dla niż wartością taką , że było dla nich oczywiste , że trzeba zawalczyć , przeciwstawić się okupantowi.

Dyskuje , które rozprawiają o tym teraz czy było to bezsensu , czy powstańcy byli głupi czy nie itp.

Jak dla mnie są nie na miejscu i są brakiem szacunku dla tych osób.

Czy są wartości za , ktore bym oddała życie?
Na pewnosą osoby , za które ,byłabym wstanie oddać życie.