Nie wiem, nie pamiętam, bym miała jakoś wiele rozmów wychowawczych na temat szacunku do starszych ode mnie, o kulturalnym języku w towarzystwie oraz o granicach, których nie można przekraczać itp.
Pewne rzeczy były i są dla mnie oczywiste. Jeżeli przekraczałam w jakiś sposób te granice to miałam wyrzuty sumienia.
Ważne jest by umieć wyznaczać swoje granice, ale zauważam jakiś nowy tred u niektórych młodych ludzi, że wymagają szacunku do siebie, swoich potrzeb i granic przy jednoczesnym braku poszanowania granic drugiego człowieka.
Niestety zauważam też, że osoby tego typu idą na terapie nie po to, żeby uleczyć siebie i wziąć odpowiedzialność za swoje życie i błędy, tylko po to by pięlęgnować swoje traumy i zwalić odpowiedzialność za swoje błedy w życiu na innych. Mają wtedy o sobie również bardzo duże mniemanie, wszystko wiedzą i robią najlepiej.
Wszystkich traktują z góry choć mają dopiero np. dwadzieściaparę lat.
Już teraz mam wrażenie, że świat idzie w jakąś dziwną stronę. Ale jak wyobrażę sobie jaki stworzą świat tacy ludzie, to jedyne słowo, które przychodzi mi na myśl to – MASAKRA.
