23

Dzisiaj coś o dziecięcej wierze i ufności w lepsze jutro.

 

Tak – moja Mama, po szczeregu różnych perypetii życiowych – zachorowała na alkoholizm. Życie ją przerosło.

 

Nie, nigdy nie piła mi na złość, nie piła bo była zła czy wredna.

I absolutnie nie piła, bo chciała.

 

Wpadła w szpony nałogu i prawie umarła.

Ja za każdym razem kładłam się spać z nadzieją i wiarą, że jutro Mama się nie napije i będzie dobrze.

 

I 20 maja, 23 lata temu – łaska Boża spłyneła na moją Mamę i przestała pić. Dziękuję za tą trzeźwość i za to Mamuś, że jest teraz tak, że z tamtego okresu potrafimy się śmiać.

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 36 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *