Rak

Rak, nowotwór złośliwy – śmiertelna choroba. Na szczęście medycyna idzie do przodu i taka diagnoza nie musi być wyrokiem.

 

Jedni wygrywają z tą chorobą, u drugich staje się to chorobą przewlekłą, z którą żyją latami, a inni niestety szybko umierają.

 

Ta choroba może dotknąć każdego. Dziecka jak i dorosłego.

 

Od czego to zależy? Można powiedzieć, że ważny jest czas diagnozy, rodzaj raka itp.

 

Myślę, że decyduje tu jeszcze coś, coś czego nie da się zdefinowiać.

 

Mam pięcioletnie doświadczenie w towarzyszeniu mojej Mamie w walce z tą chorobą.

Jest to życie na krawędzi. Na takiej beczce z prochem. Za nami cholernie trudne momenty, również takie, które zdawały się być końcem tej podróży.

 

Choć nie uciekamy od tematu jej śmierci, to Mama z pomocą lekarzy walczy i żyje.

 

Między pobytami w szpitalu mojej Mamy staramy sìę normalnie żyć. Tak jak i inne chore osoby.

 

Podłe są słowa osób, które chyba nie mają pojecia o czym mówią. Że kogoś gdzieś widziały, wyglądał normalnie i to dowód na to, że nie jest aż taki chory?

 

Bo niby co to znaczy wyglądać na chorego na raka?

Prawda

Parę dni temu dostaliśmy jako Polska trudną lekcję na temat życia.

Prawdę , o której tak łatwo na codzień zapominamy . O długości życia niedecyduję tylko dbanie o zdrowie czy dobre geny itp.

Jest coś jeszcze , coś co ludzki umysł pojąć nie umie.

Młody wiek nie chroni nas od śmierci czy doskonałe zdrowie .Naprawdę nie mamy pojęcia ,ile nam czasu zostało.

I to widać kolejny raz. Pan Łukasz Litewka , był moim rówieśnikiem i pewnie miał wiele planów do zrealizawania…

Wyrazy współczucia dla rodziny , bliskich i przyjaciół Pana Łukasza…

O ile wierzę , że Pan Łukasz jest w lepszym świecie, to wiem , że dla tych ludzi, świat się zawaliły i już nigdy nie będzie tak samo , oby udało im się żyć dalej…

Hejt

Mowa nienawiści, tzw. hejt. Dużo się o tym mówi, apeluje by tego nie robić. Powstało wiele kampanii społecznych, które starają się pokazać jak hejt potrafi doprowadzić u ofiar tego hejtu do kryzysu psychicznego, a nawet do śmierci…

 

Niestety… myślę , że do osób, które używają mowy nienawiści takie apele nie docierają.

Chyba, że doświadczają hejtu – to mówią o swojej krzywdzie.

 

Myślę, że ludzie potrafią hejtować wszystkich za wszystko. Nie ma świętości. I to niestety nigdy się nie zmieni…

 

Debata publiczna i słownictwo w przestrzeni publicznej tylko daje paliwo do takich zachowań.

 

Mnie tylko zadziwia, że ludziom nie szkoda czasu… i przeraża mnie to co muszą mieć w głowach używając takiego języka?

Chuderlak

Tak , tak, tak – przytyłam . To dla mnie nowa sytuacja , więcej kilogramów na stanie.

 

Do 30 -stki – raczej w ogóle nie przejmowałam się wagą, byłam chuderlakiem , który momentami chciał przytyć , bo dla wielu byłam za chuda i prawie nic nie jadłam.

 

A teraz no cóż , nie jestem już nastolatką , jestem dobrze po 30- stce i od jakiegoś czasu słyszę komentarze : ” przytyło Ci się ”

 

Czasem zastanawiam się czy teraz dla odmiany jestem grubasem ?

Wiosna

Przed ” chwilą ” pisałam o zimie , więc teraz napiszę o wiośnie. Ku uciesze tych którzy nie lubią zim i mrozów , zagościło słońce, śnieg stopniał.

Mi -ta zima przypomniała dzieciństwo, bo za moich „młodych lat „, taka zima, była co roku. Robiłam orły na śniegu , zjeżdzałam z górki na sankach ( o dziwo- nie bałam się)

Wzbudziło to na nowo podziw do mojej Mamy, która w takie zimy i tak codziennie zaprowadzała mnie do przedszkola , szkoły -nie mając somochodu .

W tym roku naprawdę przydały się zimowe ubrania i kozaki.

Codziennie też szła do piwnicy po węgiel i paliła w piecu. Przypomniał mi się chłód naszego mieszkania , który zaowocował moją dużą odpornością na choroby.

Tak -każda pora roku ma swoje plusy i minusy oraz czas. Teraz czas wiosny.

Bóg

Nie jestem Bogiem i bardzo mnie to cieszy. Moim zdaniem jakby ktokolwiek z ludzi , był Bogiem to , by po swojemu użył wszechmocy i najbardziej zatroszczył się o swoje sprawy i sprawy swoich najbliższych ( co by było naturalne

A ja zdaję sobie sprawę , że choć moje sprawy i moi najbliżsi ,są dla mnie najważniejsze to  Bóg ma do ogarnięcia cały świat  , każdego człowieka, a biorąc pod uwagę wolną wolę , którą nam dał ,to nie jest prosta sprawa.

Często  jednak ludzie bardzo chcą wejść w Jego kompetencje i próbują to robić.

Decydować o tym kto ma żyć , a kto umrzeć . Decydować o tym od kiedy zaczyna się źycie.
Kto może zrodzić życie.  A kobieta i męźczyzna to tylko dwie z wielu płci.

Myślę sobie , że takie próby nie przynoszą nic dobrego..

Owszem  mogę stwierdzić , że jestem Maciek, bo mam w sobie ,w mojej mentalności trochę pierwiatka męskiego i to jestem ja.

Ściąć włosy  i nosić męskie ubrania. Ale czy rzeczywiście będzie to fakt o mnie? Czy nie będzie to jednak sygnał , że mam poważny problem z moją tożamością?

Tęskno

Tak- ostatnio często tęsknię do czasów kiedy byłam dzieckiem.

Nie dlatego , że jestem coraz starsza i nie mam akceptacji co do procesu starzenia.

Wręcz przeciwnie uwielbiam historię starszych ludzi .

Doceniam mądrość, która wynika z przeżytych lat. Bliżej mi do tych ludzi niż do młodych.

Tęskno mi do tamtego świata, gdzie może nie było takiego dobrobytyu, ale pomoc drugiemu człowiekowi , była czymś normalnym i oczywistym.

Wzajemny szacunek, był wartością. Rozmowy i żarty w autobusach, pociągach i sklepach,na porządku dziennym.

Oczywiście dobrze , że wiele dziedzin życia poszło do przodu. Ale zastaniawiam się czy nie zabardzo?

W imię nowoczesności chce się wywracać i zaprzeczać faktom biologicznym i faktom naukowym.

Normalizować zjawiska , które no nie są normalne.

Pewne rzeczy są niezmienne i nawet jak je inaczej zdefiniujemy, to i tak takie pozostaną.

” Normalne”

Ten blog zaczęłam pisać niecałe 9 lat temu. 2 lata przed śmiercią Jarka.

.Byłam przekonana ( i to przekonanie jest do dziś) , że to natchnienie  Ducha Świetego.

Chciałam przede wszystkim opisywać moje doświadczenie wiary , która w tamtym momencie stała się naprawdę żywa.

Druga była / moją przestrzenią, w której będę dzieliła się moimi doświadczeniami.

Po śmierci Jarka wiedziałam jedno , że nie przestanę , bo nadal wierzę w Boga.

Ale wszystko było trudne i w pewnym momenie – nie wiedziałam czy pisanie tego bloga  ma sens. Nie chciałam kłamać , że jest mimo wszystko ” ok ” , bo wierzę w Boga .

Podzieliłam się  tymi wątpliwościami z księdzem Rafałem Ksiądz z Osiedla i on mi powiedział coś prostego ,ale bardzo trafnego , że warto , żeby dalej pisała ,bo są ludzie , którzy mimo swojej wiary, przeżywają trudne rzeczy i mimo wiary w Boga jest im trudno , by wiedzieli ,że to ” normalne”.

Tak przekanało mnie to , by pisać dalej i pomagają do teraz  , gdy  mam wątpliwości czy pisać. Za co dziękuję.

To jest publiczna przestrzeń, ale MOJA Cezuruję się sama i cenzuruje mnie Duch Święty.

Piszę o sytuacjach , zjawiskach w moim życiu bez nazwizk  , imion i szczegółów.

To , że komuś to przeszkadza- no coż  bardzo długo myślałam o tym co inni czują itp. Na końcu i tak często dostawałam po łbie.

To zostawiło we mnie rany , które staram się leczyć sposobami , ktore mi pomagaǰa.

Nie zmuszam nikogo by mnie czytał czy obserwował. ” Upubliczniam” i tak mały procent mojego życia.

Możesz , ale nie musisz…

14 lutego

Nie jest wstydem być psychicznie chorym ani mieć zaburzenia psychiczne….

Problem jest wtedy , gdy nic z tym nie robisz , nie leczysz się. Leczenie to długotrwały proces , trudny proces , który wymaga od chorego dużo siły.

Traumy przez duże T mają swoje źródła i nie są to zwykle rany.
Nie pomagają ” złote rady ” zostaw to idź dalej. Nie rób tego lub tamtego .Powinna to .. Napewno nie pomaga podważanie terapii czy przekonywanie , że z Tobą jest coś nie tak…

Idę dalej , bo żyje.

Spustoszenie

<span;>Są wątki w moim życiu i przeszłe znajomości , których finał jest dla mnie zgubne.

<span;>Rany , które są głebsze lub lżejsze ,  niestety  nadal dają siwe znaki.

<span;> Przepraszam- ułatwiło , by mi życie , ale gdy próbowałam porozmawiać o tym ,  co było dawno , ale we mnie zrobiło spustoszenie i do dzisiaj czuję tego konsekwencje,  to przekonałam się, że nie mogę na nie liczyć.

Przecież to ze mną jest coś nie tak  . To ja mam problem.

Przypominaja się mi słowa  i zapewnienia z tamych czasów, o wsparciu o tym ,że zawsze mogę  liczyć na te osoby itp.

Pewne rzeczy posypały się już przed śmiercią Jarka . Nie miałam siły tego sklejać i okazało się jak mało prawdziwe to wszytko było.

Z drugiej strony patrząc na stare zdjęcia- czasem zastanawiam się, czy nawet gdyby się nie posypało – to czy na tej trudnej drodze  , której jestem od 7 lat, mogłabym liczyć na te osoby .