Mowa nienawiści, tzw. hejt. Dużo się o tym mówi, apeluje by tego nie robić. Powstało wiele kampanii społecznych, które starają się pokazać jak hejt potrafi doprowadzić u ofiar tego hejtu do kryzysu psychicznego, a nawet do śmierci…
Niestety… myślę , że do osób, które używają mowy nienawiści takie apele nie docierają.
Chyba, że doświadczają hejtu – to mówią o swojej krzywdzie.
Myślę, że ludzie potrafią hejtować wszystkich za wszystko. Nie ma świętości. I to niestety nigdy się nie zmieni…
Debata publiczna i słownictwo w przestrzeni publicznej tylko daje paliwo do takich zachowań.
Mnie tylko zadziwia, że ludziom nie szkoda czasu… i przeraża mnie to co muszą mieć w głowach używając takiego języka?
