Za mało

„Zależy mi na Tobie”.

Piękne słowa. Słowa, których czasem pragniemy, słowa, na które czekamy. Szukamy ich w geście, uśmiechu, ale często gdy dostajemy to na co czekamy, to nie wierzymy lub nie docentami, lub znajdujemy jakieś „ale”.

Czasem nawet odpychamy, robimy krok w tył lub nawet uciekamy. Czemu tak jest? Powodów pewnie jest wiele. Rany po kimś, które się nie zagoiły, rozczarowanie, lub ciągłe „co by było gdyby wtedy…”

Bogu zawsze zależy na człowieku, tylko to z nami bywa różnie. Wystarczy sobie spojrzeć na krzyż od czasu do czasu i przypomnieć sobie co zrobił. Za mało?

„Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.”

Figle

Pewnego razu mama zapytała mnie:

„I co, Asia, wyobrażasz sobie teraz nasze życie bez Jarka?

– No nie…”

Jarka nie ma z nami od 2 lat, a my żyjemy, nasze życie toczy się, choć inaczej od tego jak miało być.

Wiecie, często słyszałam, że pewnie gdybym miała wybór, to wolałabym być zdrowa i chodzić, bo taki by był oczywisty wybór. A ja… jak głębiej się nad tym zastanawiam to tak naprawdę nie wiem…

Tak jak zdrowe osoby nie wyobrażają sobie być na moim miejscu i jeździć na wózku, tak i mi ciężko sobie wyobrazić jakby było gdybym była pełnosprawna? Jaka bym była: czy taka sama? Czy szczęśliwsza? Ciężko mi to sobie wyobrazić…

Czy dać komuś szansę czy nie? Czy nam by wyszło czy nie? Mamy w życiu wiele wątpliwości, wiele rzeczy widzimy innych, w ogóle mamy swoje wyobrażenia jak powinno być, jak będzie, i warto nad wszystkim się pochylić i przemyśleć, ale warto też mieć na uwadze, ze wyobraźnia płata nam figle…

Prowadź

 

Jaki był ten rok?
” co darował, co wziął.Czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno (…)czy coś zmienił, czy nie .Czy był tylko nadzieją na dobre i złe”

Walczyłam, odpuszczałam , doświadczałam bezlsilności, dawałam radę , a w tym wszystkim zawsze szukałam prawdy o sobie i swoim życiu , a żeby to robić przychodziłam do tego , który JEST drogą, prawdą i życiem.

Boże oddaję Ci ten kolejny rok . Ciągle jestem w drodze… Niech się dzieje Twoja wola… Posyłaj mi Ducha i prowadź…

” Cała ma nadzieja tylko w Tobie”.

Bez krzyża

Ojcze, w Twoje ręce oddaję ducha mojego”

Odrzucony, osamotniony, umiera na krzyżu, do samego końca posłuszny swojemu Ojcu.

A Ty… czemu lub komu oddajesz swojego „ducha”?

Myślę, że każdy z nas, czy wierzy czy nie wierzy, bardziej lub mniej świadomie tego swojego ducha oddaje.

Czasem w życiu bywa beznadziejnie i jesteśmy w tym sami, a przynajmniej tak się nam wydaje. Jezusowi raczej też, bardzo delikatnie mówiąc, na tym krzyżu nie było wesoło, a pod krzyżem tłumów nie było. A to czego doświadczył… to nawet nie mam słów…

Apostołowie bali się, może nawet się zawiedli, bo przecież miała być jakaś rewolucja, a niektórzy widzieli w Nim przywódcę, który miał wprowadzić nowe porządki, a tu co – koniec?

Nie ma życia bez krzyża, nie ma chrześcijaństwa bez krzyża, ale krzyż to nie koniec. Wręcz przeciwnie…

BUM

„Kiedy Jezus zbliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał nadciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?» On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.”

Historia tego żebraka trafia od jakiegoś czasu w moje serce ilekroć ją słyszę. Ostatnio nie było inaczej .

Przypomniałam sobie moment gdy w październiku 2018 roku byłam we Warszawie na Stadionie Młodych i była przytoczony właśnie ten fragment Ewangelii. Potem w czasie modlitwy zamknęłam oczy i pomyślałam o konkretnej sytuacji w moim życiu (która mnie wówczas bolała) i krzyknęłam płacząc: „Jezusie Synu Dawida ulituj się nade mną!”

Około miesiąca później w moim życiu stało się wielkie BUM, trzęsienie ziemi, po którym trudno było sobie wyobrazić jak to będzie dalej… ALE

Pan Bóg wyprostował sytuację, która wydawała mi się beznadziejna, gdy na stadionie krzyczałam do Jezusa, i mimo tragedii, która była/jest straszna, potrafiłam dostrzec Jego działanie i dalej wierzyć, że mój Bóg jest dobrym Bogiem i idę za Nim dalej…

Wygarnąć

Jeśli masz problemy, trudne sytuacje w życiu… Wydaje Ci się, że wszystko Ci się wali na głowę… I zaczynasz mieć pretensje do Pana Boga: Dlaczego Ty mi to robisz?! To… Nie gromadź tego w sobie. Nie chowaj tego. Nie klep regułek, których jesteś nauczona od dziecka, bo tak zostałaś wychowana. Tylko idź na to starcie z Bogiem. I to jest ta Osoba, Ten ktoś, komu właśnie możesz, szczerze, to wszystko, tak jak właśnie ksiądz mówił, wywalić po prostu, po ludzku.(…) Bóg nie jest kimś za górami, za lasami, i na ostatniej chmurze. Tylko kimś jednak, komu przede wszystkim zależy na mnie i który czeka na to, żebym ja była szczera i żebym była odważna. Żebym nie udawała nikogo czy niczego przed Nim. Tylko jak mnie coś boli i mam do Niego pretensje to żebym po prostu z tą pretensja do Niego przyszła i Mu powiedziała.”

Myślę, że to jest jedna z najważniejszych prawd, które zrozumiałam, gdy zaczęłam na serio budować swoje życie na Bogu. To jest coś co mnie ratuje, ilekroć jet trudno, a nawet beznadziejnie…

Jest to też lek na odrzucenie, które jest mocno wpisane w moje życie To świadomość, pewność, że jakakolwiek bym w danym momencie nie była… On mnie nie odrzuci.

Źródło nauki szczerości, które, mam nadzieję, promieniuje na relacje w moim życiu, zwłaszcza na relacje, na których najbardziej mi zależy.

Bóg czeka na Ciebie… Czasem czeka na to byś Mu po prostu „wygarnął”. Nie bój się tego…

Z potencjałem

Czasem w życiu bywa tak, że jest ktoś kto niewiele musi robić – wystarczy, że jest.

Jest taki uśmiech, który sprawia, że chociażby było źle, na chwilę o tym zapomnisz i też się uśmiechniesz.

Bywa też, że ktoś zawiódł kilka razy, ale ciężko jest zrezygnować, skreślić, tylko wybaczasz i próbujesz budować dalej.

Gdy widzi się małe dziecko, zachwyca się nim, widzi wielki potencjał i chce się dla niego jak najlepiej. Gdy widzi się starca, czasem macha się na niego ręką, bo przecież już nic z niego nie będzie…

Gdy widzimy złodzieja, mordercę, gwałciciela, nie widzimy już człowieka…

Tak, jesteśmy tylko ludźmi, ciężko nam dostrzec nawet siebie nawzajem.

Dlatego trudno nam zrozumieć, pojąć, że Bóg w każdym, ciągle, mimo wszystko widzi człowieka z potencjałem, którego kocha i chce dla niego Nieba.

(Nie)piekło

Mam dość tego wszystkiego… Momentami coraz trudniej mi się odnaleźć w rzeczywistości, która mnie otacza, boli mnie wiele rzeczy do tego stopnia, że płakać mi się czasem chce, tak wiele rzeczy się kupy nie trzyma.

Ciągle pretensje, żądania, narzekania, ciągle nie mamy czasu, ciągle czegoś szukamy, a jak niby już coś znaleźliśmy to jednak stwierdzamy, że to nie to.

Tylko żeby siebie w tym nie zagubić… Obrałam bardzo konkretną drogę, zdając sobie sprawę, że, by na niej się utrzymać, nie mogę Go tracić z oczu i muszę o to dbać, choćby nie wiem jak ciemno dookoła było i jak bardzo trudno było zawsze Go szukać.

„Każdego dnia słyszę miliony narzekań na ten świat, całą tą chciwość i samolubstwo, bieda, głód, wojny, morderstwa, wykorzystywanie dzieci . Prawie nie poznaję już tego miejsca. Jest tak niepodobny, do ogrodu, który dla was stworzyłem. Ale to nie jest piekło (…) Nawet teraz są piękne słoneczne wiosenne dni , gwieździste noce, bezkresne niebo. Lekki chłodek w letnie popołudnie. Zapachy kwiatów, śpiewy ptaków.(…) Są nawet ludzie wyciągający dłoń do bezradnych. Jest miłość. (…) wciąż jest miłość. (…) W piekle nie ma miłości. Nie ma piękna, nie ma nadziei. Jedynie męka. Męka , która przychodzi z wewnątrz.”

Realne

On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».”

Zastanawiałam się nad tym zdaniem Jezusa. Tak, szanuję prawo państwowe, chociaż przyznam szczerze, że nie jestem w prawie biegła, a niektórych rozporządzeń nie rozumiem.

Na wielu innych rzeczach też się nie znam, a czasem sobie zadaję pytanie: na czym naprawdę się znam?

Dbam o to po prostu, żeby moje sumienie zawsze wiedziało i odróżniało co mi wolno, a co nie, nawet jeżeli prawo państwowe aktualnie na coś pozwala lub nie.

Staram się wsłuchiwać w moje sumienie, by go nie zaorać, by nie rozmydlać granic między dobrem, a złem. Potrzebny jest mi Bóg i budowanie relacji, dbanie o nią.

Trzeba znaleźć czas, trzeba rozmawiać, trzeba wyjść mu na spotkanie, takie realne spotkanie.

Ile jesteś w stanie zrobić dla osoby, na której naprawdę Ci zależy? Ja przekonałam się/ przekonuję się, że dużo.

Efekt WOW

Ja chyba już nie wierzę, proszę księdza. Ja nie wiem…

Tak z dekadę temu powiedziałam to głośno. Taka była prawda: szukałam emocji, szukałam niesamowitych doświadczeń, szukałam spektakularnych znaków…

A Bóg ?

Dlatego, bym nie szukała Go ciągle wysoko w chmurach, sprowadził mnie na ziemię i wtedy podał mi rękę.

Czekał w zwykłej codzienności , często bardzo szarej codzienności, i nie po to by mi tą rzeczywistość podrasować czy pokolorować, tylko żeby być, żeby mnie przez nią przeprowadzać.

Bez efektu Wow, który jest spoko, ale trzeba pamiętać, że tak jak nagle przychodzi – równie szybko może odejść. Nie jest czymś trwałym…

Nie, nie szukam wrażeń . Szukam Ciebie, Panie . Przyjmij chwałę z moich ust.(…) Najważniejszy jesteś Ty”.