Tiul

Ostatnio kupiłam sobie czerwoną halkę, wykończoną tiulem, która równie dobrze może robić za sukienkę.

Patrząc na nią przypomniałam sobie, że jako małe dziecko chciałam zostać baletnicą, bo po prostu podobały mi się właśnie ich sukienki z tiulem.

Nasze marzenia, plany często zmieniają się wraz z nami. Nie wszystkie się spełniają, nie wszysto wychodzi. Ale niektóre jakimś sposobem, z mniejszym lub większym naszym udziałem, prędzej lub później – i owem.

Tylko czasem musimy być bardziej spostrzegawczy, by to wogóle zauważyć.

Myślę, że podobnie jest z modlitwami i działaniem Boga w naszym życiu.

Do jakiej

Szukam… Wracam do siebie, tylko zastanawiam się: do jakiej siebie ?

Czasem, patrząc na zdjęcia z przeszłości, nie poznaję tamtej dziewczyny, a sytuacje utrwalone na tych fotografiach, mam wrażenie, wydarzyły się w zupełnie innym życiu…

Wtedy czuję się taka pusta, to co miałam dobrego dałam, choć okazało się to nieznaczące. Taki etap…

Wczoraj usłyszałam taką prostą i starą pieśń w kościele, która opisuje to co czuję.

 

„Nie mam nic, co bym mógł Tobie dać.Nie mam sił, by przed Tobą, Panie, stać. Puste ręce przynoszę przed Twój w niebie tron.Manną z nieba nakarm duszę mą.”

Kuleje

Jedna rzeczywistość, a ile potrafi być skrajnych interpretacji tego co widzimy czy przeżywamy. Jak to pamiętamy …

Momentami przeraża mnie , bo przecież prawda jest jedna ….

Starałam się   hołdować zasadzie ważniejsza jest relacja nie racja , wychodzę na tym różnie  Większość  relacji  z przed śmierci  Jarka nie przetrwało.

Pozostawiły po sobie niesmak  i zranienia . Co za tym idzie  przestrzeń do nauki przebaczania bez słowa przepraszam…

Moja relacja  z Bogiem  mocno kuleje przeze mnie ,przez moje braki, ale tęsknota  za tym jaka była  nie pozwala mi ani zrezygnować z Boga , ani z kościoła   i tam szukać prawdy.

Lżejszy

– Lżejszy – to była moja odpowiedź  na pytanie – jaki bym chciała  , żeby był 2023 .

Okazało się , że… nie był.  Wydarzenia z ostanich pięciu lat odcisnęło na mnie pìętno i powaliły mnie tak , że musiałam  sięgnąć  po fachową pomoc.

Przeżyłam to jako życiową porażkę . Ale czy nią było ?

Dosyć szybko przekonałam się, że to była najlepsza  decyzja,  którą mogłam podjąć.

Dzięki  niej ,kolejny sztorm jakoś przetrwałam  inaczej  bym nie dała rady…

Nie powiem , że wyszłam na prostą , bo ostatnie wydarzenia  nie ułatwiły mi tego. Po za tym to długotrwałe  procesy, ale jestem na drodze powrotu do siebie .

Za zakrętem

” Wesołych, spokojnych,radosnych i rodzinnych  Świąt  Bożego  Narodzenia ” – wiele takich życzeń przez kolejne  dni usłyszymy i sami ludziom będziemy tak życzyć . I oby takie  były…

Ale bywa różnie… A świąteczny  czas zamiast być pełen tzw. ” magii Świąt ” i ciepła  , bywa trudny z przeróżnych powodów.

Jakoś tak o takich ludziach  myślę : samotnych , w różnych  życiowych kryzysach  itd.

Myślę  sobie – jak to dobrze , że to co najważniejsze  w tych (zbliżających  się) dniach -znajdziemy w kościele  w żłobie…

Nadzieii , że za każdym zakrętem , mimo wszystko  czeka coś dobrego…

34

Parę dni  temu ( 12 grudnia) skończyłam 34 lata . Ten rok był trudny , ale czy to coś nowego?  Parę zwrotów akcji    o których  raczej nie marzyłam . Musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję w życiu, którą przeżyłam jak porażkę  , ale rozsądek mi musi   że inaczej  nie mogłam . No cóż  mam nadzieję  ,że ten rok będzie  lżejszy….

Tsunami

Moja Mama  30 listopada  obchodziła swoje urodziny  na bloku operacyjnym. Tym bardziej  się cieszę , że rok temu miała dwie imprezy niespodzianki. 

  1. Życiorys mojej Mamy  to z pewnością  jeden z tych , który nadaje się na książkę. 

Patrząc na jej cierpienie ostatnio z wielką bezsilność  widziałam w niej cierpiącego Jezusa.
 
Nie mam pojęcia – o co w tym wszystkim chodzi…. po co jest to kolejne Tsunami ?

Może  po to by ostatecznie pokazać kto jest kim ? w życiu mojej Mamy i moim?

Narazie dosłownie  żyje z godziny na godzinę,  z dnia na dzień. Starając się jak najlepiej  zająć domem i zwierzętami itp.

Dziedzictwo dobra

Mogłabym podzielić dzisiaj życie na takie trzy etapy: życie do pojawienia się Jarka, życię z Jarkiem i życie od śmierci Jarka.

Te jedenaście lat tworzenia przez Jarka , Mamę i mnie rodziny pokazało mi jak może taka bezpieczna rodzina wyglądać.

Stosunek Jarka do mnie zrekompensował mi wiele braków spowodowanych odrzuceniem przez ojca.

Te 5 lat bez Jarka jest ciężkie szczególnie w momentach takich jak te, gdy Mama znów ma poważne kłopoty ze zdrowiem, a ja choć się staram nie jestem jeszcze w zbyt dobrej kondycji psychicznej.

Jednak dziękuję Bogu, że był i mam nadzieję, że jest, choć inaczej. I że noszę jego „dziedzictwo dobra” w sobie.

Jarosław Sławek 7.09.1969- 24.11. 2018
[*] <3

Nie zawsze

Jestem niepełnosprawna od urodzenia , rosłam z ograniczeniami fizycznymi i mam świadomość, że pewnych rzeczy sama nawet nie przejdę, a już tym bardziej nie przeskoczę.

Ostatnio barykam się także z trudnościami natury psychologicznej/ duchowej .

I stawiam sobie pytanie, z którymi ograniczeniami jest mi trudniej żyć aktualnie?

Choć  fizyczne towarzyszą mi od zawsze, a z tymi drugimi się oswajam i walczę – to trudno oba stany rzeczy mi zaakceptować, gdy widzę cierpienie osób bliskich mojemu sercu- i mało mogę , a chciałbym o wiele wiecej móc ….

Bo naprawdę (nie zawsze) chcieć to móc… Chyba tylko w takich momentach naprawdę myślę, że dobrze by było być zupełnie zdrową….

Dobro

Tak się życie potoczyło ,że Ci mężczyźni , którym z pewnością na mnie zależało ( Dziadek , Jarek – ojczym ) i nigdy mnie nie odrzucili- wznosząc do mojego świata dużo dobra- leżą na cmentarzu.

Ale walczę ( choć nie jest łatwo ) , by te dobro we mnie pracowało i rozjaśniało ciemności, z którymi się mierzę….

Mając nadzieję, że umarli dla tego świata, ale narodzili się dla Nieba [*] [*] [*]