Szukam… Wracam do siebie, tylko zastanawiam się: do jakiej siebie ?
Czasem, patrząc na zdjęcia z przeszłości, nie poznaję tamtej dziewczyny, a sytuacje utrwalone na tych fotografiach, mam wrażenie, wydarzyły się w zupełnie innym życiu…
Wtedy czuję się taka pusta, to co miałam dobrego dałam, choć okazało się to nieznaczące. Taki etap…
Wczoraj usłyszałam taką prostą i starą pieśń w kościele, która opisuje to co czuję.
„Nie mam nic, co bym mógł Tobie dać.Nie mam sił, by przed Tobą, Panie, stać. Puste ręce przynoszę przed Twój w niebie tron.Manną z nieba nakarm duszę mą.”

Pozdrawiam Cię 🙂
Pozwolisz, że będę się modlić za Ciebie 🙂
Jesteś naprawdę dzielna. Nie poddawaj się. Bóg Cię kocha.
Kiedyś przestałaś ssać smoczek, siusiać w pieluszki, bawić się lalkami, mieć problemy z czytaniem, chodzić do szkoły podstawowej, chodzić do liceum… A „dorosłe życie” też nie jest jednorodne, lecz ma pewne etapy. Widocznie przechodzisz z etapu „młoda dorosła” do „dorosła” – normalne, trzeba przywyknąć.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam!