Taki etap

Wyraźnie mnie tu mało. Zbieram się i zbieram, by coś napisać, bo czuję jakąś odpowiedzialność za to miejsce.

Chociaż nie po drodze mi z mediami społecznościowymi. Taki etap.

Co prawda jakieś refleksje przychodzą mi do głowy, jednak trudno mi je sklecić w jakąś sensowną całość.

Poza tym nie należę chyba do osób, które mają nieodpartą chęć dzielenia się publicznie swoją opinią na wszystkie tematy. Nawet na tematy, na których się kompletnie nie znam.

Bo na czym tak na prawdę się znam? Zastanawiam się nad tym. Myślę, że warto to robić.

Internet daje każdemu z nas swobodę wypowiedzi na każdy temat, ale czy ta możliwość czyni nas ekspertami od wszystkiego?

Może czasem warto zastanowić się czy potrafię dobrze korzystać z wolności słowa ?

Wyzwanie

” Co u mnie  słychać?” – to ostatnio trudne dla mnie pytanie, bo nie jest mi łatwo opisać prawdę .

Ale poczyniłam kroki i mam nadzieję ( choć  to nie lada wyzwanie  dla mnie teraz ją mieć ) , że jestem na drodze do odpowiedzi – ” Dobrze ”

Zastanawiam  się  jednak  na tym,  czym jest lub będzie  tym ” dobrze”?

Niby

Pielgrzymowania było/ jest dla mnie m.in przeżywanie zupełnie innej rzeczywistosci momentami bardzo trudnej, ale mimo wszysto przyjaznej dla mojego ” ja”.

Po powrocie do domu, trudno było mi się przedstawić na codzienne funkcjonowania . Powrót mentalny trwał wiele dłużej- niż ten fizyczny.

Od jakiegoś czasu przeżywam coś podobnego, tyle że o wiele bardziej trudnego.

Bo to co się dzieję wokół mnie- często mnie przerasta i czuję niedostosowana.

Nie nadążam miejscami za tym światem i nie rozumiem wielu zmian ( niby) na lepsze.

Ale czy muszę? Czy chcę?

„W powodzi kłamstwa nie stracić godności.I nie zagubić swej tożsamości”

Nie wykluczają

Wiara/psychologia/psychiatria –  dla niektórych te dziedziny  się wykluczają..

Jedni mają dystans do Boga i jego wszechmocy. Nawet jeżeli nie negują istnienia  Boga, to nie dowierzają w to , że modliwy mogą zostać wysłuchane.

Inni natomiast  uważają,  że psycholog  i psychiatrzy tylko mieszają w głowach dają tabletki i nic z tego nie wynika dobrego.

Wszystko  pewnie  zależy od doświadczeń danego człowieka.

Dla mnie te dziedziny  w ogóle  się  nie wykluczają.

Czasem Bóg  uzdrawia po przez psychologów i psychiatrów . Jest to proces  nie chwila…
Czasem  inaczej  się nie da…

Trudno

Pamiętam dobrze ten 2016 rok. Moje rozczarowanie światem, relacjami z ludźmi, które tworzyłam .

Zadawałam sobie pytanie co robie źle? Wtedy „postawiłam” na Boga. Na to , że co by się nie działo to On będzie w cetrum mojego życia i rozpoczął się proces. Proces budowania na prawdzie…

Od tamtego czasu dużo się wydarzyło trudnych sytuacji , co to cholernie mi utrudniało/ utrudnia ….

Ale mimo wszystko starałam się budować, dawać … Co wybudowałam ? Na ile jest to trwałe i prawdziwe ?

Zastanawiam się… , ale na pewno proces trwa dalej…., choć jest trudno..

Przy sobie

Zbudowanie trwałej relacji z drugim człowiekiem – to sztuka.

Jednak „trwanie” przy sobie jest dla mnie teraz -też trudne .Zwłaszcza kiedy wiem,że nie jestem dzielna i silna…, a przynajmniej bywają takie momenty, kiedy taka nie jestem.

W takim czasie , staram się mówić sobie : -no dobra teraz nie jestem ,silna i dzielna , ale to tylko , jakaś kolejna prawda o mnie.

Ale potrafię , wtedy sięgnąć po pomoc, może to jest moją siłą w czasie „mroku”?

Nie rzucam

Jak zakładałam bloga to bardzo chciałam ,by to co tu piszę / świadczę było prawdziwe i spójne ze mną – nie dlatego, że ludzie mogą to zweryfikować i uznać mnie za hipokrytkę – ja po prostu chcę móc patrzeć na siebie w lustrze. ( choć ostatnio trudno mi z innych względów)

Teraz piszę rzadziej niż zwykle, bo walczę ze swoją głową , z” ciemnością” (o której wspominałam) – a to dłuższy proces….

Ale to o czym mogę napisać ,(bo to prawda )to , to że nawet w takim czasie ” nie rzucam ” Boga choć czuję się niegodna – to staram się pamiętać ,że taka moja myśl to nieprawda…

Kaplica

Kaplica- to jedno z miejsc( szczególnie od jakiegoś czasu ),w którym  czuję  się  bezpieczna- z tą cąłą beznadzieją i mrokiem , który walczy o mnie…

A ja walczę  z tą ciemnoścìą .Jest to w dużej mierze samotna walka. Wiem-   po prostu ciężko  to wytłumaczyć .Cieżko to zrozumieć.  Uczę się to akceptować..

Ale jest miejsce gdzie szukam Światła lub po prostu jestem … Staram się przetrwać , nie zwątpić…

Ja

Zaczęłam  pisać ten blog 6 lat temu. Parę  miesięcy  przed upragnionym happy endem- ślubem  -Mamy i Jarka.

Od Góry Tabor do Golgoty…

Nie jestem ostatnio  zbyt ” rozmowna”  Trudno mi utrzymać  kontakt  z moim JA i z Bogiem, ale  trwam…

Bardzo daleko

Mam na imię  Joanna .  Jestem kobietą . Moją mamą  jest  Elżbieta Sławek. Od  urodzenia  choruję na mózgowe porażenie dziecięce, co czyni mnie osobą niepełnosprawną jeżdzącą na wózku.

To jest kilka faktów na mój  temat i nie ma co z nimi dyskutować.

Chociaż  istnieje (bardzo daleko idące) „postepowe myślenie „/ teorie, które  pozwoliłyby mi  stworzyć( absurdalną) przestrzeń na „obalenie” tych faktów- i twierdzenie np. – że  jestem baletnicą.

Myślę  sobie , że  potrzebowałabym więcej  wiary  , by przyjąć to co głosi ” postępowy świat ” niż mam wierząc w Boga. Serio.