Widok pewnej znajomej , przypomniał mi pewną scenę. W dniu śmierci Jarka (po tej strasznej informacji o jego zgodnie ) wieczorem , byłam wieczorem na spotkaniu wspólnoty akademickiej choć wyglądałam i czułam się do bani ( co było zrozumiałe…)
I właśnie ta znajoma -widząc w jaki jestem stanie zapytała mnie – co się stało ?
A ja … ze łzami w oczach starając sie uśmiechnąć odpowiedziałam : Nic… Dzisiaj zginął mój ojczym.
Tak …rzeczywiście NIC …co za idiotyczna odpowiedź. Dzisiaj na to tak spojrzałam. Nawet w takim dramatyczny momencie chciałam trzymać fason . Założyć maskę, by się nie rozsypać ,nie upaść , ale było to nieuniknione..
Dalej mam ten mechanizm w sobie …Zakładanie masek w trudnych dla mnie momentach wyczerpuje mnie i pomaga tylko na chwilę, więc unikam tego.

NIC – niewiarygodne, ale szybkie, proste i kończące dyskusję.
„Nie chcę o tym rozmawiać” jest dłuższe, co w ciężkim momencie życia jest wadą. W dodatku druga strona może nie chcieć przestać nagabywać.
Pozdrawiam.