Jaki Jest

Jakiś czas temu spotkałam 20-letnią dziewczynę, która z wypiekami na twarzy opowiadała o swoim nadchodzącym wyjeździe. Nawet nie chodziło o miejsce, w które jedzie, ale o to, że pierwszy raz w życiu będzie jechała pociągiem…

Przypomniałam sobie jakie to dla mnie było fascynujące gdy byłam małą dziewczynką i jeździliśmy do Kwidzyna do dziadków właśnie koleją i atrakcją tych „wielkich wypraw” była przerwa na frytki w Malborku. Niby takie zwykłe „coś” a jednak cieszyło…

I wiecie co? Nie wyrosłam z tego. Nadal lubię podróże pociągami, chociaż nie jest to najwygodniejszy transport, zwłaszcza dla osoby niepełnosprawnej.

Tak samo jest z Bogiem… Nie trzeba wielkich, cudów, znaków, by go dostrzegać, poznać, zafascynować się tym JAKI JEST.

Jest wielki, ale można go znaleźć w małych, codziennych, zwykłych sytuacjach…

A resztę

Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata .Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.

Smutno mi, gdy patrzę na to co się dzieje… Dokąd zmierzamy? Człowiek chce być Bogiem. Brakuje nam pokory i szacunku.

Fakt, ja też czasami bym chciała móc zrobić więcej, nie dla siebie, ale dla tych, którzy są mi szczególnie bliscy i wkurza mnie to, że nie mogę… bo jestem tylko człowiekiem.

Bo nie bez przyczyny to Bóg stał się człowiekiem, a nie odwrotnie.

Robię co mogę…, a przynajmniej staram się i nie wchodzę w nie moje kompetencje, a resztę… no cóż – oddaję Temu, który ma pierwszeństwo we wszystkim.

Niby tak

Po Internecie krąży wiele „złotych myśli”. Ludzie nierzadko udostępniając je odsłaniają swój aktualny stan emocjonalny. Ja doszłam do wniosku, że czytając je na pierwszy rzut oka się zgadzam, ale po głębszym zastanowieniu się nad daną „myślą” mówię sobie : „niby tak, ale…”

Ostatnio każdy mój dzień jest taki sam, je***a rutyna, monotonność szarego życia”

Musi się coś dziać, musi być to coś, a jak nie ma to co – lipa?

Wiecie co uwielbiam w Bogu? To, że jest niezmienny, a Jego słowo, choć te same, to aktualne. Że nasza relacja jest taka niezwykła w swojej normalności, choć to nie znaczy, że momentami mnie nie zaskakuje.

Może to jest nasz problem… że nie doceniamy tej szarej rutyny bo zbyt dobrze ją znamy by docenić jej barwy, których na pierwszy rzut oka nie widać…, że skupiamy się na swoich wyobrażeniach, a nie na tym co mamy tuż obok siebie…?

Nieobiektywna

Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem (…)”

No właśnie… Ostatnio „chodzą za mną” te słowa Jezusa. I dochodzę do wniosku, że są osoby w moim życiu (wierzę w to) szczególnie dane mi przez Boga.

I jeżeli widzę, że oddalają się przez swoje postępowanie nawet nie tyle co ode mnie…, ale od siebie, czy idą w złym kierunku i robi się niebezpiecznie, to mnie to boli… Szanuję ich wolność, rozumiem że to ich wybory, ale to boli… Bywa to dla mnie czasem nawet gorszące.

Oczywiście biorę pod uwagę, że może mi się tylko wydaje bo bywam zazdrosna, zła, zniecierpliwiona, zmagam się z poczuciem odrzucenia czy tęsknotą. I mogę być nieobiektywna.

Dlatego rozeznaję i obserwuję. Proszę o Ducha Prawdy zanim cokolwiek powiem czy zrobię. A przynajmniej się staram…

Coś trywialnego

Jestem niewystarczająca… Nie jestem tak wyjątkowa jak ona. Okazuje się, ze byłam tylko odskocznią… Czuję się jak niepotrzebny mebel… Boże, jaka ja byłam naiwna!

Rozczarowanie, zawód, ból, zranienie… Przegrana. GAME OVER

Kto z nas tego nie przerabiał? Ja znam to doskonale. Doświadczałam tego i doświadczam. I powiem Wam: da się z tym żyć. Nawet jeśli enty raz dzieje się to samo.

Stwierdzę c trywialnego, banalnego, ale jak dla mnie prawdziwego:

bez tego co wyżej wymieniłam nie da się chyba przejść przez życie.

Jak w takim razie sobie z tym radzić? Jak żyć?

Ja… no cóż, i tu też Ameryki nie odkryję… Staram się wybaczyć i błogosławić. A jak mi nadal bardzo zależy to, choć to trudne, bo tym bardziej boli, to jeszcze przebrnąć, zrozumieć i zaakceptować. Ale nie muszę tego robić sama, pewnie nie dałabym rady… Mam najlepszego Nauczyciela, którego polecam każdemu.

Puzzel

Jakiś czas temu chodziło za mną pytanie: co jest dla mnie najważniejsze?

Prawda.

Pan Bóg daje nam coś w odpowiednim czasie, czasem później niż byśmy tego chcieli lub tak bardzo z znienacka.

Myślę, że podobnie jest z prawdą, zwłaszcza tą trudną czy bolesną…

Po pierwsze: na pewno On nie chce nas „zabić” prawdą, więc czeka na moment, w którym będziemy na tyle silni i gotowi, by ją „przetrawić”…

Po drugie: czasem myślimy sobie – „Gdybym wiedziała to wtedy, to podjęła bym inną decyzję.

I może właśnie o to chodzi, że Bóg nas zna i wie, że prawda w danym momencie by popchnęła nas do radykalnej decyzji, do zamknięcia bezpowrotnie pewnych drzwi, a tego nie chce?

Natomiast ta sama prawda tylko w innym momencie jest jak brakujący puzzel, który daje pełen obraz sytuacji, przez który trudno przebrnąć , ale go nie niszczy.

Panie ogień pal, wypal smutek i żal. Wypal myśli natrętne niechciane. Wypal to co winno być zapomniane”

Za mało

„Zależy mi na Tobie”.

Piękne słowa. Słowa, których czasem pragniemy, słowa, na które czekamy. Szukamy ich w geście, uśmiechu, ale często gdy dostajemy to na co czekamy, to nie wierzymy lub nie docentami, lub znajdujemy jakieś „ale”.

Czasem nawet odpychamy, robimy krok w tył lub nawet uciekamy. Czemu tak jest? Powodów pewnie jest wiele. Rany po kimś, które się nie zagoiły, rozczarowanie, lub ciągłe „co by było gdyby wtedy…”

Bogu zawsze zależy na człowieku, tylko to z nami bywa różnie. Wystarczy sobie spojrzeć na krzyż od czasu do czasu i przypomnieć sobie co zrobił. Za mało?

„Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.”

Figle

Pewnego razu mama zapytała mnie:

„I co, Asia, wyobrażasz sobie teraz nasze życie bez Jarka?

– No nie…”

Jarka nie ma z nami od 2 lat, a my żyjemy, nasze życie toczy się, choć inaczej od tego jak miało być.

Wiecie, często słyszałam, że pewnie gdybym miała wybór, to wolałabym być zdrowa i chodzić, bo taki by był oczywisty wybór. A ja… jak głębiej się nad tym zastanawiam to tak naprawdę nie wiem…

Tak jak zdrowe osoby nie wyobrażają sobie być na moim miejscu i jeździć na wózku, tak i mi ciężko sobie wyobrazić jakby było gdybym była pełnosprawna? Jaka bym była: czy taka sama? Czy szczęśliwsza? Ciężko mi to sobie wyobrazić…

Czy dać komuś szansę czy nie? Czy nam by wyszło czy nie? Mamy w życiu wiele wątpliwości, wiele rzeczy widzimy innych, w ogóle mamy swoje wyobrażenia jak powinno być, jak będzie, i warto nad wszystkim się pochylić i przemyśleć, ale warto też mieć na uwadze, ze wyobraźnia płata nam figle…

Prowadź

 

Jaki był ten rok?
” co darował, co wziął.Czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno (…)czy coś zmienił, czy nie .Czy był tylko nadzieją na dobre i złe”

Walczyłam, odpuszczałam , doświadczałam bezlsilności, dawałam radę , a w tym wszystkim zawsze szukałam prawdy o sobie i swoim życiu , a żeby to robić przychodziłam do tego , który JEST drogą, prawdą i życiem.

Boże oddaję Ci ten kolejny rok . Ciągle jestem w drodze… Niech się dzieje Twoja wola… Posyłaj mi Ducha i prowadź…

” Cała ma nadzieja tylko w Tobie”.

Bez krzyża

Ojcze, w Twoje ręce oddaję ducha mojego”

Odrzucony, osamotniony, umiera na krzyżu, do samego końca posłuszny swojemu Ojcu.

A Ty… czemu lub komu oddajesz swojego „ducha”?

Myślę, że każdy z nas, czy wierzy czy nie wierzy, bardziej lub mniej świadomie tego swojego ducha oddaje.

Czasem w życiu bywa beznadziejnie i jesteśmy w tym sami, a przynajmniej tak się nam wydaje. Jezusowi raczej też, bardzo delikatnie mówiąc, na tym krzyżu nie było wesoło, a pod krzyżem tłumów nie było. A to czego doświadczył… to nawet nie mam słów…

Apostołowie bali się, może nawet się zawiedli, bo przecież miała być jakaś rewolucja, a niektórzy widzieli w Nim przywódcę, który miał wprowadzić nowe porządki, a tu co – koniec?

Nie ma życia bez krzyża, nie ma chrześcijaństwa bez krzyża, ale krzyż to nie koniec. Wręcz przeciwnie…