Okrutny

Dlaczego mojej mamie zależało, bym poszła normalnie do szkoły? Czemu nie zdecydowała się na nauczanie indywidualne, które i dla mnie, i dla niej jako samotnej, pracującej matki z dwójką dzieci byłoby wygodniejsze…?

Chciała, żebym nie tylko zdobyła wiedzę, ale też nauczyła się życia w społeczeństwie, żebym zaznała przychylności ludzi, ale też nauczyła się radzić sobie z hejtem i wiedziała, że świat bywa okrutny…

Chciała mojego dobra, nie chciała pozbawiać mnie piękna, które niesie za sobą normalne życie, jednak też zdawała sobie sprawę, że nie uchroni mnie przed zmierzeniem się ze „złem tego świata”

Im starsza byłam, tym bardziej dawała mi podjąć decyzje, co do których miała pewność że są błędne. Ostrzegała mnie, ale dawała mi wolność. Okrutne? Skoro wiedziała i mogła coś więcej zrobić to czemu pozwalała mi popełnić błąd…?

Czy z Bogiem nie jest podobnie? Mamy pretensje do niego, że jeśli istnieje i jest wszechmogący to czemu pozwala na tyle zła… Zdaje się być okrutny, a nie dobry…

Mamy Dekalog , mamy Jego Słowo, Jego obietnice, ale też mamy wolną wolę.

Czy naprawdę by było lepiej gdyby Bóg wszystkie złe decyzje w naszym życiu udaremniał, a wszystkie nasze żądania i oczekiwania spełniał jak czarodziej?

A złych ludzi karał od razu śmiercią?

Czy kochający ojciec / rodzic tak postępuje wobec swoich dzieci? Nawet jeżeli może? Czy umie powiedzieć kogo uratuje, a kogo spisze na straty?

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 31 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

Jedna myśl w temacie “Okrutny”

  1. Kochający rodzic nie zabrania dziecku biegać po mieszkaniu – kochający rodzic wyjmuje klucze z zamków w meblach, by dziecko się o nie nie uderzyło.
    Kto więcej może, ten ponosi większą odpowiedzialność. Skoro Bóg jest wszechmogący, to i odpowiedzialność musi być adekwatna – tzn. nieograniczona.
    I wcale nie chodzi o to, by Bóg od razu karał śmiercią złych ludzi czy udaremniał nasze niewłaściwe zamiary. Wystarczyło nie sadzić w Edenie „Drzewa Wiadomości” – wtedy cała historia wypędzenia z Raju i wszystkich pozostałych konsekwencji by się nie wydarzyła.
    I jak to wygląda?
    Niby wszechmogący, a nie powstrzymał się od zrobienia JEDNEJ rzeczy – czym rozwiązałby wszystkie problemy za jednym zamachem.
    Moją mamę dopadli kiedyś Świadkowie Jehowy. Jak im powiedziała, że „Bóg jest złym ojcem, bo wyrzucił Adama i Ewę z Razu z błahej przyczyny!” – uciekali, aż się korzyło!
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *