W dniu śmierci Jarka, w tym strasznym dniu, doświadczyłam jednego z najpiękniejszych widoków. Dwie bliskie mi osoby spotkały się po długim czasie nie rozmawiania z sobą i przytuliły się do siebie, okazując sobie wzajemną miłość.
Czy było trzeba aż takiej tragedii? Nie wiem, ale takie czarne dni jak tamten pokazują, że może nam zabraknąć czasu na ważne słowa, gesty, wyznania, rozmowy…
Każdy z nas przeżywa takie momenty jak uczniowie z Jezusem na Górze Tabor, aby potem przeżywać swoją Golgotę, te momenty czasem się mocno przenikają…
Warto by ani przed jednym, ani drugim nie uciekać, bo czy da się uciec przed sobą, przed prawdą, przed życiem? Czasem chciałoby się, ale czy warto…?

Ja również jestem w żałobie po kimś bliskim. Ludzie różnie przechodzą ten okres. Jedni szybciej potrafią uporać się z traumą, tak jest zazwyczaj wtedy, kiedy śmierć przychodzi po dłuższej chorobie, albo ze względu na starczy wiek. Inni (jak ja) latami hibernują siebie i swoje uczucia po stracie bliskiej osoby.
Od dawna „prześladuje” mnie film Carlosa Saury ” Nakarmić kruki” z pięknym i jakże smutnym evergreenem „Porque te vas”.
„W cieniu latarni usną wszystkie rzeczy, które nie zostały wypowiedziane. Usną.
Obok wskazówek zegara będą czekać wszystkie godziny, które zostały do przeżycia.
Będą czekać.”
https://www.youtube.com/watch?v=7atiHiDcZ20