Gro

Wiem , że gro moich rówieśniczek ma już dawno swoje rodziny. Swoich mężów,  dzieci,  kariery zawodowe itp.

Wiem , że są niepełnosprawni, którzy  w tych dziedzinach  nie odstają od ludzi zdrowych. I świetnie sobie radzą.

Ja nie mam jakiś wybitnych osiągnięć  życiowych . Nie mam męża , ani dzieciani widoków na to.

Jednak przez lata uczyłam się  tego , że nie warto porównywać się z życiem innych

Przez ostatnie 6 lat życie dało mi bardzo dużo trudnych lekcji. Staram się z nich wynieść  wartość  , poukładać to wszystko.

Chociaż dało mi to wszystko w kość.

Chcę , żeby było coraz lepiej  ze mną i robię co mogę ,by tak było . Ale niczego nie przyspieszę .

Proces zdrowienia to żmudna praca czasem niewidoczna dla otoczenia

 

Uczy

Czas leczy rany – mnie bardziej  uczy funkcjować  z pewnymi stratami,  czy wyrwami w sercu.  Poukładać się ze śmiercią  ,oswoić się- na tyle  ile się da.

Wracające wspomnienia śmierci  Jarka , śmierci  naszych piesków : Sary czy Dyzia oraz momenty ,kiedy moja Mama  , była już po drugiej  stronie – prawdopodobniej  zawsze będę  budzić we mnie smutek i płacz.

Przy okazjach jednak rozpoznaje  w sobie element zazdrości , że Jarek i nasze psiaki mają już swoją śmierć za sobą , że są w lepszym świecie.

Ten świat  wydaję się coraz mniej przyjazny…

Przegięcie

Ja wiem  i rozumiem,  że można mieć o kimś złe zdanie , można kogoś nie lubić. Co za tym idzie  nie czuć „wyrwy” po jego śmierci . Nie rozpaczać , ale takiego  typu grafiki to dla mnie przegięcie.

  1. Na górzę śp. Jerzy Stuhr  mówi:  Wstydzę się mówić po polsku. Na dole uśmiechnięty Bóg mówi : Pyk . Rak krtani.

    Czyli co Bóg kara rakiem ? Czyli co moją Mamę też ukarał ?

    Bóg, w którego ja wierzę tak nie działa. I to są jego kompetencje , by sądzić życie  danego człowieka. 

    Trudno to pojąć ,   ale  tak samo kocha mnie jak i jakiegoś  zbrodniarza.  Tak brzydzi się zbrodnią , ale w tym zbrodniarzu widzi człowieka  , którego  pragnie zbawić.

    Jezu jak to dobrze , że to nie my decydujemy gdzie inni ludzie trafiają  po śmierci. 

Obficie

Kiedyś  jak spotykałam kogoś znajomego na mieście przypadkiem, pierwsza się witałam  i nawet zagadywałam . Potem nie raz kończyło się  to zaproszeniem na imprezę.

Teraz mam trudności  ze spotykaniem ludzi   nie chcę  rzucać się w oczy…. Pytanie : co tam słychać ? – jest trudne , bo co mam na szybko powiedzieć  , od którego  momentu?

Przez te 6 lat moje życie obfituje w zmiany i doświadczenia , które nie każdy  rozumie

To taka samotna podróży,  w której mało  kto chce mi towarzyszyć.

Zapomniana

Bardzo  dużo  ludzi przewinęło się przez moje życie .  Starałam  się dbać o relacje ,które miałam na różne sposoby. 

Często  te relacje kończyły się nagle bez jakiejkolwiek  rozmowy  lub z przekazem , że to ze mną  jest  coś nie tak.

Czas weryfikacji  zaczął z rok przed śmiercią  Jarka.

Weryfikacji  -ile było w tych dużych , miłych słowach itp.- prawdy.  Przestałam  pierwsza inicjować kontakt i okazało się,  że nie wielu się o mnie ” upominało „

Po śmierci  Jarka  weryfikacja trwała przez te 6 lat   przez większość koleżeństwa  zostałam ” zapomniana” .

Od czasu do czasu  dochodziły do mnie słuchy , że to ja dziwnie się zachowuje , że mam ze sobą problem , stałam się chamska.

Nieliczni chcą , więc wiedzą co u mnie słychać  i co się ze mną dzieje.  Znają drogę do mnie, chociaż nie jestem  już taka jak byłam i czuję  , że na te chwile  mam niewiele do zaoferowania. 

Powolutku

  1. Zabawne , że jak teraz  patrzę  na zdjęcia  z dalekiej przeszłościtego  – to oczywiście  widzę siebie,  ale jednocześnie  odnoszę wrażenie, jakby  patrzyła na zupełnie  inną  dziewczynę.

     Mając 23 lata, byłam na drodze  do samoakceptacji tego , że wyglądam jak wyglądam, chociaż  kilogramy nie były dla mnie problemem.

    Przybyło mi lat i przybyło mi wyraźnie kilogramów  , ale też wiele doświadczeń , które mnie bezpowrotnie zmieniły i muszę to zaakceptować

    Kim teraz jestem? Powolutku  próbuję  to odkryć. 

Winda

Brałam kiedyś udział w konkursie  piękności  dla dziewczyn  na wózku. Chciałam odnaleźć  swoją kobiecość i zaakceptować  swoją daleką od ideału fizyczność. 

Jak się okazało nie tędy droga. Nie poszło mi i dobrze  wyszło.

Różniłam się od tych dziewczyn , podejściem do  mojego wózka , choroby i życia.

Większość  z nich twierdziła  , że wózek  to TYLKO dodatek , sposób  poruszania , który  nie jest istotny i w niczym nie przeszkadza. Ja mam nieco inne zdanie.

Przypomniałam sobie o tym, jak dwa dni temu ,bez uprzedzenia wyłączyli prąd na klatce na cały dzień.

Nie było światła , nie działała winda , a mieszkam na trzecim piętrze.
Ok – fakt jest taki , że mam teraz trudności  z aktywnościami , ” z pójściem do ludzi” itp. , ale mam miejsce za blokiem,  gdzie  czasem potrafię  pójść  , by posiedzieć  na dworze i pooddychać.

Gdy nie ma prądu,  winda nie działa i właśnie  dlatego , że jeżdzę  na wózku  , jestem wtedy uziemiona. W takich sytuacjach  fakt , że jeżdzę na wózku jest istotny.

Drobiazgi

Wczoraj zobaczyłam kilkunastoletnie dziewczynki , które  na rozłożonym  kocu, układały korolowe  drobiazgi , które  zamierzały sprzedawać.

Ten widok przywołał wspomnienie z moje dzieciństwa.

Przewnego dnia popatrzyłam  na swoje pluszaki. Stwierdziłam , że mam ich bardzo dużo. W domu się nie przelewało i bardzo chciałam  jakoś pomóc Mamie.

Wymyśliłam , więc  że sprzedam te wszystkie  pluszaki , a zarobione  pieniądze  dam Mamie.

Pamiętam  , że mocno wierzyłam w sukces tego planu. Wierzyłam , że uda mi się.

Moc dziecięcej wiary- czasem tęsko mi za nią. Przydałaby się i teraz. A może gdzieś jest tylko trzeba  ją na nowo odkryć?

Piłka

Powiem  tak  – mi te wszystkie  3 mecze Polskiej  Reprezentacji  podobały, mimo że jako pierwsi odpadliśmy z Euro.

Wstydu jak dla mnie  nie było. Polacy dobrze grali , ale  na zwycięstwo  składa się  wiele czynników.

Od mądrzejszego w tym temacie wiem , że mieliśmy mocnych rywali i ciężko , było z tej grupy wyjść.

Tak -nie znam się na sporcie, a moje kontakty z piłką nożną są sporadyczne , a wiedza niewielka, ale ja w naszej Reprezentacji  widzę duży potencjał. Mamy dobrych bramkarzy.

Myślę , że każdy  z tych piłkarzy przeszedł długą drogę , by grać w Reprezentacji Polski.

Tak – zarabiają duże  pieniądze,  tylko nie oni wymyślili takie zarobki w tej branży i nie od zawsze zarabiają  takie pieniądze. 

Każdy  chce  wygrać , ale nie zawsze się udaje. Prawdziwy kibic zawsze  stoi za swoimi piłkarzami.

Partota

Czy jestem partiotą ? – nigdy nie umiałam tak bez chwili namysłu , z pewnością  w głosie odpowiedzieć twierdząco.

Szczerze  mówiąc  z historii  jestem kiepska.
Nie uważam,  że branie udziału  w wyborach jest moim obowiązkiem.

Życie  – byłabym w stanie , za pewne sprawy  oddać , ale nie wiem czy za Polskę, chociaż jakby doszło do wojny nie uciekałabym .

Jednak  przykro mi jak się pluje, tylko pluje na ten Kraj.

I choć nie znam sìę  na piłce nożnej,  niewiele meczy w życiu obejrzałam , to jak gra reprezentacji  polski : oglądam i kibicuję jak umiem, a na Mazurku Dąbrowskiego wruszam się.

Powodzenia  !