Wczoraj zobaczyłam kilkunastoletnie dziewczynki , które na rozłożonym kocu, układały korolowe drobiazgi , które zamierzały sprzedawać.
Ten widok przywołał wspomnienie z moje dzieciństwa.
Przewnego dnia popatrzyłam na swoje pluszaki. Stwierdziłam , że mam ich bardzo dużo. W domu się nie przelewało i bardzo chciałam jakoś pomóc Mamie.
Wymyśliłam , więc że sprzedam te wszystkie pluszaki , a zarobione pieniądze dam Mamie.
Pamiętam , że mocno wierzyłam w sukces tego planu. Wierzyłam , że uda mi się.
Moc dziecięcej wiary- czasem tęsko mi za nią. Przydałaby się i teraz. A może gdzieś jest tylko trzeba ją na nowo odkryć?

Myślę, że lepiej pomyśleć nad skuteczniejszymi metodami. Dziecku trzeba bardzo mocno podziękować za dobre chęci, ale nie powinno tego robić – samo ucierpi, a problemu nie rozwiąże.
Pozdrawiam.
A udało się sprzedać jakiegoś miśka:) ?