Czas leczy rany – mnie bardziej uczy funkcjować z pewnymi stratami, czy wyrwami w sercu. Poukładać się ze śmiercią ,oswoić się- na tyle ile się da.
Wracające wspomnienia śmierci Jarka , śmierci naszych piesków : Sary czy Dyzia oraz momenty ,kiedy moja Mama , była już po drugiej stronie – prawdopodobniej zawsze będę budzić we mnie smutek i płacz.
Przy okazjach jednak rozpoznaje w sobie element zazdrości , że Jarek i nasze psiaki mają już swoją śmierć za sobą , że są w lepszym świecie.
Ten świat wydaję się coraz mniej przyjazny…
