- Bardzo rzadko ruszam takie tematy , bo
widzę dyskusje pod tego typu pustami- te wzajemne wyzywanie się do niczego , konstruktywnego nie prowadzi. Szkoda czasu. Nikt nikogo nie przekona, każdy ma swoje racje.Jednak smuci mnie dzisiaj to , że już lecą z
słowa typu: głupi naród , ciemnogród wybrał itp.Nie ma w nas pokory, tolerancji, wzajemnego szacunku. Nie ma … Jest tylko wtedy gdy druga osoba się ze mną zgadza. W innym przypadku to puste słowa.
Nigdy tego nie robiłam , ale wiecie co chyba należę tej głupiej części narodu i do tego niby ciemnogród.
Serio tracę na wartości bo dokonałam takiego , a nie innego wyboru? Jestem przez to gorsza?
26 maj
Mówi się , że pewne rzeczy rozumie się dopiero gdy zostaje się rodzicem.
Nie jestem Mamą, ale i tak wiem, ile trzeba dać z siebie , by podołać tej roli. Ile razy trzeba zapomnieć o sobie, swoim czasie, o swoim zmęczeniu ,by dać dziecku to co potrzebuje , nie mając pewności jaką ocenę nam wystawi.
Wiem Mamo , że Ty zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy , by zapewnić mi bezpieczny dom. Zapewnić mi jak najlepszy rozwój mimo mojej niepełnosprawności.
Zrobiłaś wszystko, bym umiała zrozumieć Ojca I wybaczyć mu to , że mnie nie wychowywał.
Brałaś odpowiedzialność za swoje upadki i pokazałaś mi jak wstawać.
Dzięki Tobie wiem jak ważne jest to z kim bierzemy ślub i mamy dzieci.
Wiem też dzięki Tobie , że związek ma sens tylko wtedy gdy tworzymy go z odpowiednią osobą, bo miłość na całe źycie to nie motylki w brzuchu i różowe okulary . Związek , „bo trzeba z kimś być” – to gra nie warta świeczki.
Wiem też , ze jesteś wspaniałą Babcią jeżeli da Ci się nią być. Dlatego m.in. żałuję , że nie mam jak dać Ci wnuków, bo byś mogła być Babcią na pełen etata.
Trochę nas różni , ale dużo Ciebie we mnie.
Trzymaj się dalej Mamo ❤️
22 lata
Jak byłam mała , myślałam że alkoholik to taki ktoś kto się nie myje, nie ma domu , ma fioletowy noc i pije denaturat.
Parę lat później dowiedziałam się, że ten obraz jest błędny. Moja Mama przecież taka nie była, a nawet jak bywają tacy alkoholicy to są po prostu bardzo biedni i chorzy ludzie.
Tak- alkoholizm to choroba. Wiem , że jest rzesza ludzi, którzy nie potrafią tego zrozumieć. Przecież nikt nie wstaję rano i nie stwierdza , że będzie tak pić , źeby wszystko stracić.
Nigdy nie byłam zła na Mamę że choruję na alkoholizm. Jak piła bardzo się bałam , że ją stracę , bałam się o nią. Intuicyjnie wiedziałam , że to nie jest jej wina.
Nie chciałam też od niej uciekać czy zgłaszać . Trwałam przy Niej mając taką dziecięcą wiarę i nadzieję , że jutro wszystko się zmieni.
I nadszedł ten dzień 20 maja 2003 roku. 22 lata temu moja Mama zaczęła się leczyć . Niosąc dzielnie konsekwencje swojej choroby.
Po tylu latach trzeźwego życia potrafimy się śmiać , z różnych sytuacji , które wtedy były tragiczne.
Życzę wszystkim alkoholikom, by wygrali z nałogiem , bo uzależnienia- to nie wybór – to piekło.
Tobie Mamo gratuluję i życzę kolejnych lat trzeźwości , było cholernie trudno , ale dałaś radę!
Chęć
Myślałam , że dorośli, dojrzali ludzie potrafią ze sobą rozmawiać. Nawet jak jest trudno, bo szkoda im czasu na obrażanie się itp. Wiedzą , że ich decyzję niosą konsekwencje nie tylko dla nich…
Myślałam , że Ci którzy mają dzieci potrafią schować swoje żale do kieszeni i pokazać dzieciom , że starszych , bliskich się po prostu kocha i szanuję.
Rodzicielswo pokazuję ,że być rodzicem to nie taka prosta sprawa, że nasi rodzice, dziadkowie w większości przypadkach naprawdę nie chcieli żle i zrobili wszystko co potrafili , by nas wychować.
Warto rozmawiać choć czasem boli , ale czasami się nie da , bo moje dobre intencje i chęci nie wystarczą…
Tyłek
Niedawno ludzie sobie nawzajem składali życzenia z okazji Świąt.
Są też tacy bliscy sobie ludzie , którzy sobie nie życzą nawzajem, bo ten od lat nie rozmiawia z tym , bo on się wtedy tak zachował .A ten to mi coś powiedział i mnie nie przeprosił , więc dla mnie nie istnieje itp.
I tak sobie ludzie żyją zacinają się i latami nie rozmawiają i się nie widzą. Bo to przecież nie ja- to on. Jego wina . To ja mam racja.
Tylko wiecie co? Jesteśmy tu na chwile czasem dłuższą czasem krótszą.
I jak stajemy nad czyimś grobem -to te wszystkie pretensje i nasze racje -są tak nieistotne… Można je sobie w tyłek wsadzić…
Naprawdę nie trzeba czekać na refleksje , że szkoda czasu na konflikty , na patrzenie na swoje racje itp. na czyjąś śmierć. Nie trzeba żałować, że nie ma już czasu . Czas jest teraz ,nie później . Później może nie nastąpić…
Dowidzenia
<span;>Śmierć często szokuje. Wczoraj jeszcze Fraciszek wyszedł do tłumu , a już dzisiaj odczedł do domu Ojca.
<span;>To jest jedna z tych prawd o życiu, której unikamy jak ognia . Niby zdajemy sobie sprawę ale czy napewno?
<span;>O Ojcu Świętym mówiona różnie. Niestety wiele złego mówili tzw. tradycjonaliści. choć mam problem z tą nazwą , bo sama mam się za tradycjonalistkę , a z tą grupą się nie utożsamiam.
<span;> .Nawet jakiś czas temu postanowiłam z takimi osobami nie rozmawiać na temat wiary i kościoła , bo się nie da . Wszystko wiedzą najlepiej , a ich przeżywanie wiary jest najlepsze.
<span;>Najgorsze jest to , że wielu źyczyło mu źle. Teraz jego ziemska wędrówka się skończyła i osądzi go Bóg. Ludzie robili to non stop
<span;> Spoczywaj w pokoju Ojcze Święty.
Armagedon
- Myślałam, że tragiczna śmierć Jarka , było końcem świata, po którym muszę żyć dalej , budując na nowo, bo życie które z nim tworzyliłyśmy wraz z jego śmiercią skończyło sìę.
Jednak teraz widzę, że jego śmierć , była początkiem serii strat, bolesnej weryfikacji , objawień szokujących i zaskakujących etc.
Wiem , że gdyby Jarek żył większość tych sytuacji , by się nie wydarzýlo. Myślę , że zabrakłoby odwagi, na takie , a nie inne zachowania.
Wkładam ogromny wysiłek , by przetrwać ten armagedon.
Pod krzyżem Chrystusa stały tylko trzy osoby, chodż chodziły za Nim tłumy.
Tak , tylko nie liczni potrafiłą trwać przy Tobie w czasie armagedonu.
Trampki
Jednym z ” plusów” jeżdżenia na wózku jest to , że jak kupi mi się buty to noszę je bardzo długo.
Akurat nie mam hopla w tym temacie , więc butów mam mało. Złote trampki używałam około 15 lat . Te trampki były uniwersalne.
Potrafiłam je nosić , w każdą porę roku. Pomagał wybierać je Jarek… dlatego wcale mi się nie spieszyło by szukać nowych.
Tak trudno jest mi się roztawać z rzeczami , które są od Jarka lub z tymi , które pomagał wybierać.
Mają swoją małą historìę związaną , gdzie zawarte jest wspomnienie o nim. Na szczęście te są niezniszczalne..
Kłapouchy
Tak- wiem , że bycie w relacji z osobą z zaburzeniami psychicznymi nie jest proste. Często odbierani są jak osoby chamskie, wredne. A borykają się z atakami paniki, agarofobią ( lękiem przed tłumem) , atakami lękowymi etc.
.Często ranią i odpychają. Można mieć dość. W dobie ” złotych myśli ” w stylu: przebywaj tylko ludźmi, którzy dają Ci szczęście ” łatwo jest odpuścić…
Kryzysy życiowe, psychiczne weryfikują nasze relacje . To często bolesny proces ,w którym przetrwa tylko prawda.
Matrioszka
Od mojego ostatniego wpisu trochę minęlo. W międzyczasie , był Dzień Depresji i zaczął się Wielki Post.
Z tęsknotą wracam wspomnieniami do okresu
3 lat przed śmiercią Jarka. Układam się wtedy na nowo z Bogiem i z sobą. Poczułam się kompletna i spójna.
Wiedziałam , którą drogą chcę podążać Zadziały się rzeczy w moim życiu , w których bardzo wyraźnie widziałam działanie Boga. Wyrobiłam sobie w tym czasie dobre nawyki.
Te 3 lata wzrostu w wierze , stały się fundamentem , który pomógł mi przetrwać po śmierci Jarka i w czasie choroby Mamy.
Co prawda teraz mam poczucie , że gdzieś to zgubiłam przez to , że idę przez ciemną dolinę, ale to ,co wtedy zbudowałam -dalej we mnie jest i pomaga mi trwać -tylko muszę z tamtą mną odzyskać kontakt.
