Jak byłam mała , myślałam że alkoholik to taki ktoś kto się nie myje, nie ma domu , ma fioletowy noc i pije denaturat.
Parę lat później dowiedziałam się, że ten obraz jest błędny. Moja Mama przecież taka nie była, a nawet jak bywają tacy alkoholicy to są po prostu bardzo biedni i chorzy ludzie.
Tak- alkoholizm to choroba. Wiem , że jest rzesza ludzi, którzy nie potrafią tego zrozumieć. Przecież nikt nie wstaję rano i nie stwierdza , że będzie tak pić , źeby wszystko stracić.
Nigdy nie byłam zła na Mamę że choruję na alkoholizm. Jak piła bardzo się bałam , że ją stracę , bałam się o nią. Intuicyjnie wiedziałam , że to nie jest jej wina.
Nie chciałam też od niej uciekać czy zgłaszać . Trwałam przy Niej mając taką dziecięcą wiarę i nadzieję , że jutro wszystko się zmieni.
I nadszedł ten dzień 20 maja 2003 roku. 22 lata temu moja Mama zaczęła się leczyć . Niosąc dzielnie konsekwencje swojej choroby.
Po tylu latach trzeźwego życia potrafimy się śmiać , z różnych sytuacji , które wtedy były tragiczne.
Życzę wszystkim alkoholikom, by wygrali z nałogiem , bo uzależnienia- to nie wybór – to piekło.
Tobie Mamo gratuluję i życzę kolejnych lat trzeźwości , było cholernie trudno , ale dałaś radę!
