„Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza”. Usłyszałam te zdanie parę lat temu , ale wtedy nie zastanawiałam się nad nim . Dzisiaj myślę , że dużo w nim prawdy.
Bardzo lubię słuchać muzyki, ale bywała ucieczką od ciszy. Szczególnie gdy, nie chciałam usłyszeć myśli , serca lub sumienia. A przez to wszystko przecież, przemawia również Bóg . Wolałam to wszystko zagłuszyć. Zagłuszyć siebie jakimkolwiek „hałasem”. Byleby przypadkiem w tej ciszy, niczego nie usłyszeć. Nie lubiłam tego jaka jestem , więc nie lubiłam ze sobą przebywać, tak „sam na sam”.
„ Cisza” potrafi też przemówić, ale trzeba dać jej na to szansę. Powiedzieć prawdę. I tego się często boimy. Czasem wyraża więcej, niż słowa. Nie zawsze to dostrzegałam. Kojarzyłam ciszę, z nudą lub przykrą koniecznością. Nie potrafiłam długo przebywać w ciszy, a już na pewno, nie na własne życzenie.
Teraz coraz bardziej siebie akceptuj i lubię. Nie uciekam od „Ciszy”, a wręcz jej potrzebuję. Staram się w nią wsłuchać, by usłyszeć, co ma mi do powiedzenia. Lubię ciszę , a to co w sobie kryje doceniam.
