Zapominamy

  • Na palcach  jednej  ręki  mogłabym  zliczyć , kiedy ktoś pierwszy wyciągnął  do mnie dłoń , po jakiejś  kłótni .

    Raczej  to zawsze   ja to robiłam i została mi ta umiejętność. Nie ważne wtedy jest dla mnie czy to ja mam racje czy nie , bo odpowiedź  na pytanie : czy bardziej zależy  mi na mojej racji czy człowieku , z którym jestem w relacji- brzmi- człowiek.

    Nie zawsze to sìę „opłacało”, ludzie mimo to poznikali z mojego życia , a ja zostałam z traumami  z którymi  zmagam się dziś ,ale wiem , że moja duma nie powstrzymała mnie , by postarać się  wyjść z własnej perpektywy , spróbować zrozumieć,  porozmawiać wyjaśnić…

    Wcale nie śpieszymy się kochać ludzi , bo na codzienne  zapominamy , że tak szybko odchodzą. Rafleksja jest krótka.
    Tracimy czas na nie odbieranie telefonu, nie odpisywanie   na smsy. Na ignorowanie, unikanie. Czekamy …nawet czasem nie wiemy na co.

    Ja  od śmierci Jarka już nigdy nie zapomnę , że ktoś moźe wyjść i nie wrócić. Ja od czterech  lat towarzysząc Mamie w ciężkiej chorobie  uczę się tego jak życie jest kruche.

    Wiem , że może nagle zabraknąć  czasu na wyjaśnianie czegokolwiek.

    Tak często  okazuje się nad grobem bliskiej nam osoby , że ten konflikt jest tak nie istotny ….

    I co czy zostaje satysfakcja, że czekałam na ruch tej osoby , bo to JA MIAŁAM RACJĘ?

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 36 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

Jeden komentarz do “Zapominamy”

  1. Kwestia wyboru: chcesz mieć rację czy relację? Jest tylko taki drobny szczegół – z niektórymi ludźmi NIE WARTO mieć relacji! Są też wyborne racje ewidentnie ważniejsze od słabej jakości relacji. Jeśli zatem ktoś zniknął z Twojego życia bez pożegnania, a nie był to śmiertelny wypadek, to może po prostu ta relacja nie była Wam potrzebna? Lub jej jakość była niższa od jakości racji?
    Czasem to nie kwestia konfliktu, lecz etapu życia. W szkole każdy miał setki kolegów – z iloma z nich utrzymujemy stosunki 10-20 lat po opuszczeniu szkoły? Raczej z kilkoma, góra kilkunastoma – i to nie jest nawet kwestia konfliktów.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *