Zaglądam tu dziś słabsza. To jeden z tych dni , kiedy bardzo trudno mi wstać. Muszę się przekonywać do zwyklych czynności, ale robię to ponieważ to droga do zdrowia.
W takie dni świat za oknem wydaje mi się złowrogi. Powracają wszystkie relacjie, które pozostawiły rany/ blizny . Wydarzenia , które były/ są dramatem i liczne odrzucenia tłumaczone , tym że to ze mną jest coś nie tak . To moja wina.
To wszystko kłębi mi się w głowie i jeszcze więcej. Przychodzą mi myśli , że jestem złym człowiekiem , że nic nie zrobiłam dobrego. Nic nie osiągnęłam…
Moim celem w takie dni jest nie wierzyć własnej głowie Odrywać się o takich myśli. To tyle i aż tyle. To moje zwycięstwo.

To ten „wewnętrzny oskarżyciel” nie daje za wygraną (też siedzi mi w głowie). Ale Bóg jest Miłosierny dla nas, więc walczmy, siostro:) Dobrego dnia