Temat różnych zaburzeń psychicznych takich jak depresja stał mi się przez ostatnie kilka mięsiecy bliższy , bo sama się borykam z tego rodzaju chorobą.
Nie jest to łatwy temat dla mnie, bo mimo tego , że przez ostatnie lata dużo więcej się o tym mówi to i tak często ludzie po prostu tego nie potrafią zrozumieć. ( Podobnie jak człowieka zniewolonego nałogiem – ” On piję , bo chce”)
Nie potrafią zrozumieć jak można mieć problem ze zwykłym wstaniem z łóżka, z zebraniem się do kąpieli czy wyjściem z domu choć na chwilę.
Walczę z moimi myślami z traumami . Jest to nie widoczna walka odbywa się we mnie.
Ja zrozumiałam , że nie muszę szukać zrozumienia wśród innych ludzi choć jest łatwiej się leczyć jak takowe występuję.
Nomiast wiem , że na koniec dnia tylko ja wiem ja bardzo musiałam się postarać , by ten dzień ogarnąć.

Czy można Ci jakoś pomóc, żebyś miała odrobinę mniej tej depresji?
A mnie denerwuje, gdy pytają „jak pomóc?”, ale nie pytają „jak zapobiegać?”. Nie znam przyczyn Twojej depresji, ale często bywa, że człowiek jest w nią WPĘDZANY przez konkretnych ludzi, którzy go dręczą. Jak krzyczy, to mają do niego pretensje. A jak wyląduje w szpitalu czy popełni samobójstwo, to jest „Ojej! Jak to się mogło stać?!?”
A wystarczyło nie dręczyć.
Myślę, to to powinny być prawy KARNE w sądach.
Pozdrawiam.
Tak, dożywocie najlepiej. Za głupotę, za brak wiedzy, brak zainteresowania.
To nie zadziała, niestety.
Pan Bóg jest z nami w największych ciemnościach. Doświadczyłam, że w tych najciemniejszych chwilach jest najbliżej mnie, choć tego nie czuję.
No nie potrafią, w większości. Tak jak np. nie rozumieją fizyki kwantowej. Jasne, to zbyt grube porównanie, rozumienie fizyki wydaje się bardziej elitarne, i miejmy nadzieję, że w kwestiach zdrowia psychicznego stopniowo będzie coraz więcej tych, którzy rozumieją. A na razie dobrze jest szukać wokół siebie tych, którzy rozumieją (bo jednak jest lepiej niż choćby dwadzieścia lat temu), co do pozostałych… wiem, „nie przejmować się” jest niewykonalne, przynajmniej w sferze emocji.