Poczekałam aż te moje ” popoturbowane” paznokcie porządnie wyschną, by jednak je jakoś uratować (bo nie ładnie to wyglądało)
Nie mam ( chyba) zmywacza w domu , więc pomalowałam je ponowanie , przykrywając pozostałości po moich wcześniejszych wyczynach.
Efekt nie jest super , ale zwarzywszy na sytuację jest lepiej niż było.
Podobnie jest czasem z poturbowanym sercem czy życie . Pewne zdarzenia pozostawiają ślady i nie ważne ile czasu mija to blizny zostają trzeba dużo pracy , by nauczyć się z nimi funkjonować
