„Niby każdy dostaje tyle ile jest w stanie znieść. Boże dziękuję, że uważasz mnie za tak silnego człowieka ale proszę odpuść już, bo czuję, że niedługo
nie będzie już czego zbierać…”
Jak trafiłam na te słowa – pomyślałam sobie o tych momentach w swoim życiu, w których czułam się tak bezsilna i pokonana, że głowa mała…
W internecie można znaleźć dużo ” recept” na skuteczną/wysłuchaną modlitwę . Do czego podchodzę z dystansem…
Bo czy Bóg działa według jakiś konkretnych schematów ? Czy można Go wsadzić w jakieś ramy?
Ale jeśli bym miała już radzić komuś jak przychodzić/zwracać się do Boga powiedziałabym, że w prawdzie i z prawdą.
Pewnego razu byłam sama w domu , a moja mama , była w szpitalu . Było z nią naprawdę źle… Zamknęłam się w pokoju – bardzo zmęczona – zaczęłam ryczeć i krzyczeć – Wiem , że Jesteś Bogiem ,ale …- w dość ostrych słowach powiedziałam co o tym wszystkim myślę i co czuję.
Następnego dnia wstałam i dalej mierzyłam się z trudną rzeczywistością – z nowymi siłami.
Co wypada mówić , czego nie wypada mówić?
Myślę, że zawsze trzeba mówić zgodnie z prawdą, zwłaszcza do Boga.

Popieram. Wybuch gniewy czy rozpaczy jest REAKCJĄ – wina leży po stronie, która tą reakcję wywołała. Dlatego nie należy mieć do samego siebie pretensji, kiedy się „nie wytrzymało”.
Pozdrawiam.