„Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego” – słowa pełne pokory, ufności i wiary. „ TAK”, które zapisało się w historii świata i zbawienia.
Po ludzku sytuacja trudna do przeskoczenia. Do młodej dziewczyny, która ma swoje życie, przychodzi Anioł i mówi, że urodzi ona dziecko Boga, mimo, że z nikim nie współżyła. I jeszcze w tym wszystkim Józef po interwencji anioła przez sen postanawia zostać z Maryją, być z nią i ją wspierać. Nie da się tego do końca pojąć, trzeba wiary.
Jak wiemy mimo, że wszystko działo się z woli Bożej i według jego planu, nie było łatwo. Ucieczka przed Herodem przez pustynię, brak miejsca w gospodach, poród w szopie, zniknięcie na trzy dni nastoletniego Jezusa, no i… Droga Krzyżowa i śmierć syna….
Poza tym Jezusa ukrzyżowali gdy miał 33 lata. Jego działalność na ziemi to ostatnie 3 lata. Możliwe, że przez 30 lat było mało przejawów Jego Boskości… Pewnie prowadzili po prostu normalne życie….
Czy Maryja mimo zwiastowania i swojego „Tak” wszystko rozumiała, nie bała się, nie wątpiła? Nie wiem, ale przecież mimo wszystko była nadal tylko człowiekiem….na pewno była wierna Bogu i swojemu „tak”.
Mało do kogo przychodzi Anioł: z woli Bożej będzie tak…. Ale są sytuacje w życiu, że mamy jakieś przekonanie, trudne do wytłumaczenia i nazwania, i mimo , że nie raz się wszystko plącze i nasz czynnik ludzki „każe” nam się poddać. Czasami nawet byśmy się chcieli tego pozbyć… To i tak tego nie robimy, choć nie wiemy do końca dokąd nas to zaprowadzi.
„To, co Ewa straciła przez niewierność, Maryja odzyskała przez wiarę”
