Życie to opowieść , która ma swój początek i koniec. Wierze ,że jest to tzw. zakończenie otwarte…
Śmierć dla wielu to koniec wszystkiego. Ale my chrześcijanie wierzymy i mamy nadzieję, że to początek wieczności… Ci którzy umarli poznali już prawdę…
Odwiedziliśmy ostatnio grób moich dziadków w Kwidzynie. Siedząc przy nagrobku , zamknęłam na chwilę oczy i zadałam dziadkowi pytanie:
-I co dziadku zdziwiłeś się pewnie?
Skąd takie pytanie ? Czym miał się zdziwić?
Mój dziadek był ateistą , ale jak to mówię takim „prawdziwym ateistą” Co przez to rozumiem? Nie wierzył w Boga, nie chodził do Kościoła. Nie krytykował, nie chwalił, ale szanował Kościół, księży oraz wiarę innych ludzi.
Wierzę , że mimo swojej niewiary za życia jest w niebie. Jak wspominałam bardzo mnie kochał. Mamy niesamowitą więź do tej pory. Choć od 16 lat nie żyje, to nadal czuję jego miłość i akceptację. Mam takie przekonanie również dlatego, ze pól roku po jego śmierci, nasze życie zaczęło się zmieniać na lepsze, o czym już pisałam.
Biorąc to wszystko pod uwagę czuję, że jego odpowiedź brzmi :
– Tak Asiu 🙂 Wciąż jestem …:)
„Jutro zbudzisz dzień. Jutro ja twój cień . Będę wszędzie, wszędzie będę,
nawet, gdy mnie już nie będzie.”

Twój dziadek jest w Raju – za to, że był dobrym człowiekiem, a nie z powodu formalnej przynależności do takiego czy innego wyznania. Zwłaszcza, że wiele religii pochodzi jedna od drugiej i wierzą, tak naprawdę, w tego samego Boga – zatem twierdzenia w stylu „poza naszym kościołem nie ma zbawienia” są z definicji błędne.
Pozdrawiam.