Na polu towarzyskim.

Przez ostatnie dwa lata dużo się w moich życiu zweryfikowało. Odczułam to szczególnie „na polu towarzyskim”. Bardzo zawiodłam się postawą bliskich mi ludzi ( co nie było nowością w moim życiu), ale wydarzenia sprzed ponad roku przelały czarę goryczy. Coś we mnie pękło …

Nie wiedziałam czy w moim życiu jest ktoś , komu mogę zaufać. Ilość fałszu w (co niektórych) moich relacjach bardzo mnie przytłoczyła. Zastanawiałam o co w tym wszystkim chodzi? Które uśmiechy, słowa były prawdziwe ?

Ne mogłam zrozumieć jak można proponować mi pomoc , a później narzekać po ludziach, że trzeba mi pomagać. Obgadywać mnie przy wspólnych znajomych, a za chwilę z uśmiechem na twarzy witać się ze mną . Prosić mnie o szczerość , a potem na mnie za nią krzyczeć i się obrażać. W tym wszystkim przerażało mnie najbardziej to, że były to osoby wierzące, a przynajmniej podające się za takie…

Miałam naprawdę tego dosyć. Miałam dosyć ludzi. Pierwszy raz w życiu wolałam „samotność” , której przez całe życie tak bardzo się bałam. Był to taki czas , że wolałam go spędzać sama ze sobą.

Wtedy dotarło do mnie, że jest ktoś kto nigdy mnie nie zawiedzie, nie odrzuci. Jest to ktoś komu mogę bezgranicznie zaufać. Ten ktoś to Bóg. Zaczęłam więc z Nim o tym wszystkim rozmawiać. Oddawać Mu to wszystko w modlitwie. Od tamtego czasu oddaję Bogu wszystkie moje relacje. Niektóre z nich umacnia, niektóre uzdrawia, a z nie których uczy mnie rezygnować.

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 29 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

2 myśli w temacie “Na polu towarzyskim.”

  1. Przykro się czyta.
    Po namyśle doszedłem jednak do wniosku, że nie zawsze można za to obwiniać.
    Ktoś mógł być pełen dobrej woli, ale nie wiedział, na co się pisze i potem nie miał odwagi szczerze się wycofać, tylko psioczy po kątach.
    Poza tym nie każdy potrafi być na tyle asertywnym, by od razu odmówić, lub określić maksymalną ilość razy w jednostce czasu – byłoby to uczciwe i likwidowałoby opisany problem, tylko „głupio by brzmiało”.
    Z Twojej strony ważne jest, by mieć kilku pomocników, a korzystać po kolei tak, by każdy z nich był angażowany raz na jakiś czas, a nie codziennie – wtedy szybko się zmęczy, znudzi, sfrustruje, albo inni zaczną naciskać, by nimi też się zajął.
    Mam nadzieję, że uda Ci się to zorganizować.
    Pozdrawiam.

    1. Ten kto mnie dobrze zna wie, że potrzebuje nie wiele potrzebuje pomocy. Mimo , że jeżdżę na wózku jestem mocno samodzielna. Osoby, które mnie znają wiedzą, że mogą mi spokojnie odmówić. Na codzień spotykamy się że znajomymi w celach towarzyskich. Nie jest też tak, że ja nic od siebie nie daję. To była osoba, która znała mnie kilkanaście lat i była asertywna. Ludzie mają ją za pomocną bezinteresowną i szczerą do bólu osobę. Ja przekonałam się , że prawda jest nie co inna… Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *