Mówi się, że „w zdrowym ciele , zdrowy duch” . A najczęściej składane przez nas życzenia, zaczynają się od „ przede wszystkim zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze”. W pierwszych, jak i drugich słowach jest dużo racji.
Prawdziwości tych słów doświadczamy, gdy zachorujemy. Nie mamy siły i to nas ogranicza. Do takich wniosków dochodzimy również ,gdy jesteśmy bezsilni wobec chorób bliskich nam osób. Co za tym idzie, często załamujemy się i słabnie nasz duch…
Zatem wszystko się zgadza , ale czy na pewno ?
Jestem przykładem osoby , która jest chora, ale jednocześnie cieszy się zdrowiem. Jeżdżę na wózku, ale nie biorę żadnych stałych leków, a od kilkunastu lat jakoś poważnie nie zachorowałam .
Mimo to , (oprócz moich stałych ograniczeń) w dwóch sytuacjach doświadczyłam takiej bezsilności. Po operacji kręgosłupa , gdy przez pewien czas, nie mogła robić przy sobie podstawowych czynności. I gdy miałam kontuzję prawej nogi. Nie mogłam na nią stawiać przez około trzy tygodnie . Tak na marginesie , wtedy zobaczyłam jak potrzebne są mi nogi.
W obu tych przypadkach towarzyszyło mi, delikatnie mówiąc, mocne przygnębienie. To co mi pomogło przetrwać i dojść do swojej „normy” fizycznej , to wiara w Boga.
Jest wiele mocno schorowanych ludzi, którzy są silni duchem i przez to, są szczęśliwi. Zdrowie jest bardzo ważne i trzeba go sobie nawzajem życzyć , ale czy zawsze najważniejsze? Ja ostatnio, przede wszystkim życzę ludziom, silnej wiary w Boga.

Masz wiele mądrych spostrzeżeń. Lubię Twój blog 🙂
Dziękuję i pozdrawiam:)