Taizé.

Wigilia , była błogosławionym czasem . Mogłam swobodnie porozmawiać o Bogu i Jezusie . Podzielić się tym jak Jezus przez ostatni rok,  zmienił mnie i spotkać się ze zrozumieniem, którego na co dzień często mi brakowało. Natomiast ostatnie dni roku, spędziłam w Bazylei ( Szwajcaria). Brałam udział w ekumenicznym, europejskim spotkaniu młodych chrześcijan , w duchu Taizé.

Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, do którego będę wracać , ale dzisiaj chciałabym zaświadczyć o tym, że Bóg spełnia nasze dobre pragnienia i marzenia .Robi to w momencie ,gdy jesteśmy na to naprawdę gotowi. Trzeba tylko rozmawiać z Bogiem, być cierpliwym i wytrwałym, choć to nie jest proste.

Pragnienie uczestnictwa w Taizé pojawiło się lata temu. Od tamtego momentu, co roku byłam zainteresowana tym wydarzeniem. Próbowałam, więc kilka razy pojechać, ale jakoś nie mogłam się dogadać z księżmi ,którzy w tamtych latach organizowali wyjazdy na Taizé.

Około 4 lat temu, gdy kolejna próba się nie powiodła, byłam naprawdę zdołowana i zła. Wówczas na wspólnotowej Wigilii ,kolega zapytał mnie, czy jadę na Taizé. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że chociaż bardzo bym chciała ,to nie jadę i szczerze wątpię, czy kiedyś uda mi się pojechać. Kolega zaczął mi tłumaczyć , że nie mogę tak myśleć: – Nie możesz się poddawać, bo to , że teraz się nie udało nie znaczy , że nigdy już Ci się nie uda.

Odpuściłam sobie temat na 3 lata. W między czasie zmienił się ksiądz, a ja zaczęłam zbierać pieniądze, choć nie do końca jeszcze wiedziałam na co . W sierpniu zeszłego roku postanowiłam znów spróbować i poinformowałam „nowego” księdza , że chcę pojechać na Taizé. Skracając trochę historię, tym razem udało się.

Z perspektywy czasu widzę, że dopiero teraz ,byłam gotowa, na dobre przeżycie tego niesamowitego czasu. To był najlepszy moment, by Bóg spełnił to marzenie. Wcześniej potraktowałabym te wyjazdy, w dużej mierze , jako wycieczkę turystyczną, a Taizé to o wiele więcej.

Zrozumiałam też jak ważne jest zaufanie , ale nie tylko moje. Ten ksiądz mimo , że krótko mnie zna, miał odwagę mnie wziąć i zaufał, że jestem na tyle sprawna, że damy radę, za co dziękuję.

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 28 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

6 przemyśleń nt. „Taizé.”

  1. Gratuluję wyjazdu!
    Z GoogleMaps wynika, że jest to malutka wioseczka na północ od Lyonu, ale przy bocznej drodze. Domyślam się, że pojechaliście wynajętym autobusem bezpośrednio.
    Długo jechaliście? Jaka była pogoda?
    Pozdrawiam.

    1. Dziękuję 🙂 Mam nadzieję , że z rok też mi się uda , pojechać do Madrytu. Jechaliśmy autokarem z Elbląga do Bazylei, z postojami 21 godzin. Natomiast w drode powrotnej mniej się zatrzymywaliśmy, więc podróż zajęła 19 godzin. Pozdrawiam i pamiętam w modlitwie.

  2. Bardzo zbudował mnie twój widok podczas spotkania w Bazyeli.
    Dla mnie to był również bardzo bogaty czas. Do dzisiaj nucę sobie teksty z kanonów Taize.
    Pozdrowienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *