Dla „dobra sprawy”.

Ostatnio dociera do mnie , że jestem zawiedziona zachowaniem i postawą ludzi , którzy byli lub nadal są w moim otoczeniu. Nie rozumiem ich…. Dostrzegam też ,ile nas różni. Niby wierzymy w jednego Boga , wyznajemy te same wartości, ale… No właśnie jedno się mówi, a drugie robi . Tłumacząc, że czasem tak trzeba dla „dobra sprawy”.

 

Doświadczyłam tzw „ dobra sprawy” , dotkliwie na własnej skórze. Byłam przez około rok w „paczce” ludzi . Wychodziło się razem, rozmawiało ,było super . Z dnia na dzień, zaczęło się coś psuć. Zupełnie tego nie rozumiałam.

 

Okazało się, że wcale nie byłam przez wszystkich lubiana i akceptowana, tak jak mi się wydawało. Nikt nie miał odwagi powiedzieć mi prawdy… Oczywiście, by mnie nie zranić . Dla „dobra sprawy” pewne rzeczy, rozgrywały się ,za moimi plecami.

 

Gdy pewne sytuacje wyszły na jaw, byłam w wielkim szoku. Miałam mętlik w głowie. Zupełnie nie wiedziałam komu ufać i wierzyć. Przez jakiś czas, zastanawiałam się, który uśmiech, dobre słowo itp. , było prawdziwe .

 

Dociera do mnie coraz bardziej , że jedyną osobą, której mogę całkowicie ufać to Jezus. Mogę Jemu wszystko powiedzieć i nigdy nie wykorzysta tego przeciwko mnie. Zawsze mi pomoże w jedyny najlepszy sposób i nigdy tego nie wypomni .

 

Ja często też mówiłam jedno , a robiłam drugie. Od paru miesięcy staram się być odpowiedzialna za to co mówię i tak żyć. Oczywiście z pomocą Boga. Oddaję Mu wszystkie moje sprawy. Zwłaszcza te trudne i co czego nie rozumiem. Ufam , że jak dam Mu się poprowadzić, nie zawiodę się.

Autor

druga

Mam na imię Asia. Mam 31 lat .Mieszkam w Elblągu. Od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce dlatego poruszam się na wózku. Posiadam licencjat z polonistyki i magistra z dziennikarstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *