Jestem niepełnosprawna ruchowo, więc jestem zależna od innych, o wiele bardziej niż inni ode mnie. To fakt , który często sprawiał , że zapominałam , o szacunku do samej siebie .
Bywało, więc tak ,że utrzymywałam znajomości za cenę swojej godności. Czasem pozwalałam na to by znajomi wykazywali się z brakiem szacunku do mnie. Miałam też problem z wyznaczaniem swoich granic w relacjach z innymi.
Bałam się też ,być ze znajomymi do końca szczera. Polegało to na tym , że czasem mówiłam to co chcieli usłyszeć, a nie to co naprawdę myślę. Tym samym dawałam cichą akceptację na sytuacje, które są niezgodne z moją wiarą i wartościami.
Ostatnio nieprzyjemna sytuacja w moim życiu uświadomiła mi , że zaczynam się naprawdę szanować. Doszłam do wniosku również, że nie mogę pozwolić by bliscy mi ludzie mnie nie szanowali tylko dlatego, że jestem z nimi szczera i nie wspieram ich tak jakby sobie tego życzyli. Przecież bycie szczerą, z ludźmi, zwłaszcza z tym bliskimi to objaw szacunku ,troski i wsparcia.
Może faktycznie zdarzyć się tak , że będę siedziała sama w domu, ale przynajmniej nie będę miała wyrzutów sumienia, bo staram się być szczera wobec Boga, siebie i bliskich.
