Mówi się, że listopad to taki miesiąc refleksji – nad śmiercią i życiem.
Myślę sobie , że przed wieloma pochopnymi i głupimi decyzjami uchroniła mnie moja wyobraźnia.
Jak tak zrobię -pójdę w to-to teraz będzie mi fajnie , ale jutro będę czuła się z tym źle- stwierdzałam.
Ta „technika przewidywania” umocniona doświadczeniami pomaga mi również w codziennym życiu ( na każdej płaszczyźnie.)
Uczę się doceniać i widzieć wartość tego co mam , nawet w chwilach , gdy o to trudno ,bo po co mam czekać na kolejne straty?
Cały czas pamiętam również , że życie jest nieprzewidywalne i pewnych rzeczy , nie powinnam odkładać na potem , bo tego „potem” może nie być.
Nie czekam też ze zmianami w moim życiu, które wynikają z mojego rozwoju duchowego czy pomysłami -na ” lepszy czas ” , Adwent czy Wielki Post , bo mogę nie doczekać.
Nie chcę żałować…
