„A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.”
Pewnie znalazłby się , niejeden człowiek, który nie zgodziłby się z tymi słowami . Dlaczego ? Bo – „o coś prosiłem wiele razy, a nie jest mi to dane.
Sama mam też takie doświadczenie , że przez pewien okres w moim życiu ( miałam wrażenie) , że słyszę od Boga nieustanne „NIE”.
To było ( jest) trudne doświadczenie. Ciężko było mi się wtedy modlić, to fakt.
Zastanawiałam się ,jak w takim razie mam to robić ? O co prosić? Jaki to ma sens ?
Zrozumiałam , wtedy że przecież modlitwa to nie tylko prośby…, a Jezus to nie czarodziej.
Modlitwa to czas spędzony z Nim , po przez który poznaje Jego i siebie. Dbam o relację. Uczę się : wierności , trwania i zaufania. A to mnie zmienia ( na lepsze).
Dlatego nie przestaję się modlić ,choć nie wszystko , o co proszę jest mi dane.
Coraz cześciej zdarza mi się trwać na modlitwie , tak bez proszenia o cokolwiek, tak po prostu.

Jezus/Bóg to nie czarodziej? OK, ale jak ktoś jest WSZECHMOGĄCY, to nie powinien mieć problemów z wykazaniem się czymś konkretnym raz na jakiś czas. Zakładam, że nie prosiłaś o nic nadzwyczajnego ani złego – w takich przypadkach wszechmoc jest równoznaczna z obowiązkiem.
Pozdrawiam.
Jest kim więcej niż czarodziej. Jest kimś kto wie o mnie wszystko, wie lepiej niż ja… Dodam, że wysłuchał wiele moich konkretów. Pozdrawiam