„Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?»”
Bywają takie wieczory gdy człowiek siada i uświadamia sobie , że przeżył kolejny dzień życia (jakoś), ale ogólnie nie ogarnia ,tego co się w nim dzieje…
Szukanie sensu wydarzeń, prawdy o tym co się dzieje, bywa meczące , a czasem (w danym momencie ) niemożliwe.
Co wtedy można zrobić? Ja staram się „zdystansować” od życia , robić swoje i obserwować. Poczekać na „później ”
„Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». „

Generalnie masz rację, ale nie zawsze tak jest.
Pamiętam z dzieciństwa i młodości pewne rzeczy, których byłem uczony „na wiarę”, z obietnicą „kiedyś zrozumiesz”. Minęło 20-30 lat i się okazało, że to ja miałem rację, sprzeciwiając się – żadnego „późniejszego zrozumienia” nie było. Za to pojawiła się wiedza, że ktoś mi coś wciskał dla swojej własnej wygody, z przyzwyczajenia lub pod presją otoczenia.
Pozdrawiam.
Bardzo trafne skorzystanie ze sceny ewangelicznej. Myślę, że problem z przyszłością – z czasem – mamy dlatego, że nie jesteśmy dostatecznie skoncentrowani na teraźniejszości (co np. w buddyzmie jest zasadnicze). Zbyt łatwo przesuwa się nam wszystko na potem, na „po śmierci”. A przecież Jezus mówi: W was jest królestwo Boże – mówi, że j e s t , nie że dopiero będzie! No i to, że On ukochał nas pierwej…