Tydzień temu jechałam do kościoła usłyszałam pytanie : a przepraszam po co ci w życiu kościół?
Bo to nie są mury jak każde inne, a w tej ciszy odnajduję Tego , który zawsze na mnie czeka …. zawsze ma dla mnie czas.
Tego , który nigdy się nie zmienia .
Nigdy ze mnie nie zrezygnuje, nie odrzuci. Nawet gdy mi się zdarzy zwatpić , upaść, zkapitulować …
A On jest i pomaga mi nie zwariować gdy świat się wali , krzyczy…
Kościół jest stałą, w której mogę się ukryć , odpocząć i nabrać sił..
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”
